Blog > Komentarze do wpisu
Ciemnorud zamruczał i dał się pogłaskać

Właśnie wróciłyśmy z karmienia. Wszystkie koty podjadły, ale były jakieś nieswoje. Chyba przez wiatr. Transwet jak zwykle zamiast jeść bawił się ze mną gałązką. Sam ją trącał, kiedy przestawałam nią poruszać, by wreszcie zainteresował się miską z karmą. Ale na tego młodzieńca nie ma siły.

Oczywiście byłyśmy też u Ciemnoruda. W asyście wszystkich naszych podwórkowców. Koteczka ciągle pchała się do klatki. Kisia, Mandaryn i Diabeł usadowiły się w pobliżu. W ciemności wyglądały zupełnie jak krecie kopczyki na polu. Jasna obserwowała nas z dachu sąsiedniej komórki, a Kuba próbował rozrabiać.

Ciemnorud nic sobie nie robił z tej kociej ferajny. Nam tradycyjnie fuknął dobry wieczór, a potem zaczął jeść. Magda sprzątnęła mu mokre posłanie i włożyła do klatki ciepły kocyk. Dar od Janki poruszonej jego chorobą. Przy okazji spróbowała go - to znaczy Ciemnoruda - pogłaskać. I tu zaskoczenie. Najpierw zesztywniał, a potem zaczął się łasić. Podstawiał łebek, w pewnym momencie nawet położył się na boku i zwinął w kłębuszek, żeby go w tej pozycji wygłaskać. Na koniec zamruczał. To mruczenie było tak zaskakujące i zniewalające, że Magda pieściła go jeszcze z dziesięć minut. Bo dzikie koty dlugo nie potrafią mruczeć, nawet gdy już polubią głaskanie. Tak było z Zielonooką. Dopiero, kiedy podsłuchała mruczenie u Elegantki, sama spróbowała tej magicznej metody. No i jest teraz głaskana w każdej chwili gdy tego zapragnie, a oznajmia nam to właśnie głośnym pomrukiem.

Niestety, wszystkie te objawy kociego zadowolenia u Ciemnoruda wskazują na to, że miał kiedyś dom. I albo uciekł, albo został z niego wyrzucony. To oznacza kolejny problem. Trzeba mu znaleźć nowy dom. Tylko że większość ludzi woli kociaki. Czy znajdziemy dla dorosłego rudzielca dobrego opiekuna? Zwłaszcza że po tym zatruciu może wymagać ciągłej opieki. Nie wiemy, w jakim stanie są jego nerki i wątroba. Może będzie potrzebować leków już do końca swojego życia. Tak jak nasz domowy dachowiec Księciunio. Ma przewlekłą chorobę nerek. Od roku podajemy mu dwa specyfiki - codziennie. Dzięki nim żyje i ma się dobrze, ale na dworze nie dałby sobie rady. Musi mieć także specjalną karmę, a takiej w śmietniku nie znalazłby.

Jutro okaże się, w jakim stanie jest Ciemnorud. Rano odbieramy wyniki z laboratorium medycznego i pokażemy je dr Agnieszce w "Czterech łapach". Dowiemy się też pewnie jak długie i kosztowne będzie jego leczenie. Do tej pory wydałyśmy 33 zł na badania morfologiczne, 50 na wczorajszą kroplówkę i zastrzyki i 40 na dzisiejsze. W "Czterech łapach" płacimy tylko za leki. Ale cały czas kupujemy karmę dla wszystkich podwórkowców. Nie możemy nagle powiedzieć im: sorry, leczymy waszego kumpla, szukajcie jedzenia same.

Nasi sąsiedzi Hania i Tomek obiecali dołożyć się do leczenia. W poniedziałek zrobię zbiórkę w pracy... Musi się udać.

sobota, 19 września 2009, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

  • Ciemnorud pojechał do domu

    Tak, to najwspanialsza wiadomość. Pan Piotr Krupa przyjechał po niego dziś wieczorem z Podkowy Leśnej. Najpierw przyjechał do nas do redakcji. Czekałyśmy tam ra

  • Ciemnorud znalazł dom

    Środa to superdzień Ciemnoruda. Kocisko zdrowieje i... znalazł dom. Magda zrobiła mu z tej okazji sesję zdjęciową. Ale najpierw o zdrowiu. Wtorkowe badania jego

  • Ujemny test Ciemnoruda

    Dziś Ciemnorud miał pobieraną krew na kolejne, dokładniejsze badania. Zdecydowałyśmy się też zrobić mu test białaczkowy. Z pobraniem krwi były już problemy. Cie

Komentarze
2009/09/20 17:06:39
Czy mogę dorzucić się do składki na leczenie Ciemnoruda? Puszczę przelew w kilka sekund, tylko proszę o numer konta na maila - jasiwa@wp.pl
Pozdrawiam serdecznie :-)
-
2009/09/20 19:11:26
Jasiffo, bardzo Ci dziękuję. Dowiem się jutro w lecznicy, czy będziesz mogła zrobić przelew bezpośrednio na ich konto ze wskazaniem, że to na leczenie Ciemnoruda. To samo stanie się z innymi zebranymi przez nas pieniędzmi. Nie jesteśmy fundacją i dlatego nie możemy przyjmować finansowej pomocy w postaci darowizny. Ale jeśli zechcesz zapłacić bezpośrednio lecznicy, to nie wejdziemy w zatarg z fiskusem. ;) Jeszcze raz wielkie dzięki :D