Blog > Komentarze do wpisu
Raul ma już swój własny dom

Raul w nowym domu. Fot. Monika BorysewiczSzczęściarz z tego kocura. Jeszcze na dobre nie zaczęliśmy mu szukać nowego opiekuna, a dom już się znalazł. To za sprawą Pani Doktor Joanny Rabiegi z lecznicy „Pies, czyli Kot”. W sobotę zadzwoniła do mnie i powiedziała, że bardzo chciałaby go wziąć Pani Monika Borysewicz. Aż zaniemówiłam, bo Panią Monikę znam. Wprawdzie tylko telefonicznie, ale jednak. Pracuje w Wydziale Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta i zetknęłam się z nią któregoś dnia, kiedy pisałam tekst o zimowym dokarmianiu ptaków w Łodzi. Świat jest mały, prawda?

Raul z nowymi opiekunami. Fot. Monika BorysewiczOczywiście Raul od razu trafił do Pani Moniki. Nie ukrywam, że zaważyła na tej decyzji rekomendacja Pani Doktor Joanny i fakt, że Pani Monika bez namysłu i dyskusji zobowiązała się informować nas na bieżąco, jak się miewa jej rudy podopieczny.

Od razu w sobotę przysłała nam też zdjęcia i krótki liścik. Nie zamieściłam ich od razu, bo musiałam dopytać o kilka detali, ale teraz wkładam wszystko na blog.

Raul panujący. Fot. Monika BorysewiczOto, co Pani Monika napisała: „(...) Przesyłam kilka zdjęć rudzielca. Jest tak ruchliwy, że bardzo ciężko porobić mu zdjęcia. Cały dzień był aktywny, zwiedzał mieszkanie. Gdzie tylko się ruszę, to on za mną. Jest bardzo przymilny, cały czas mógłby się przytulać i siedzieć na kolanach. Chyba się już powoli zaaklimatyzował, bo apetyt ma wielki i cały czas się bawi. Dopiero teraz położył się trochę spać.

Mój przyszły mąż jest nim zachwycony. Zarówno on jak i ja wychowywaliśmy się ze zwierzętami. Ja mam u rodziców psa boksera i kota. Też takiego rudzielca, dlatego szukałam rudego kota. A mój mąż ma kota, którego sam od maleńkości wykarmił oraz psa, którego znaleźliśmy wyrzuconego na działkach. (...)”

Narzeczony Pani Moniki, to Pan Rafał. Oboje są na zdjęciach z Raulem. Kocur nie ma jeszcze własnego imienia. - Trwają nad tym rodzinne dyskusje. Sa różne propozycje, m.in. Kacper - powiedziała mi dziś Pani Monika i obiecała, że jak tylko zapadnie ostateczna decyzja, da nam znać.

Raul demoniczny. Fot. Monika Borysewicz

Raul musi się jeszcze domyć. Tu i ówdzie jego białe futerko jest poszarzałe

To tyle na dziś. Pozostaje nam szukanie domu dla Yetiego, ale najpierw muszę zadzwonić do jednej z chętnych osób, tak jak się umawiałam. Minęło już kilka dni od rozmowy z nią. Ciekawe, czy emocje i pragnienie przygarnięcia tego kocurka już opadły, czy trwają. Jeśli opadły - to zaczniemy poszukiwanie domu na dobre. Zwłaszcza, że Yeti już się trochę ucywilizował.

Zdjęcia: Monika Borysewicz

niedziela, 14 lutego 2010, joannagrabowska_net
Tagi: Raul Yeti

Polecane wpisy

Komentarze
2010/02/14 18:27:53
Kolejne kocie szczęście ;-) Pozdrawiam nowych opiekunów Raula i życzę pociechy z kocura ;-)
-
2010/02/14 20:37:37
Znowu dobre wieści, jak dobrze! Serdeczności dla kotów i ludzi :-)
-
2010/02/14 21:25:03
oj jak dobrze, ze Rudy II znalazł dom- o jedno kocie i dwa ludzkie szczęścia wiecej:-)
Yeti też dobrze trafi.