Blog > Komentarze do wpisu
Jak Jasna z ludźmi sobie pogadała

Ryś. Fot. Magda GrabowskaTu Ryś. Muszę się pożalić. Na brak prywatności. Strasznie tłoczno zrobiło się na Kocim Podwórku. Jak dla mnie - za tłoczno. Na przykład Miła i Transwet, którzy do niedawna sypiali na Małym Podwórku, postanowili zamieszkać ze mną w skrzyni, że niby rodzina. Ona - matka moich dzieci, on - syn, ale nie jej, tylko Jasnej, czyli córki Miłej.

Miłą to bym jeszcze zniósł, ale tego Transweta! Przecież go już z daleka czuć kawalerem! Parę nocy tak we trójkę sobie spaliśmy, ale na dłuższą metę się nie da.

O, to Transwet. Nauczył się chodzić po oknach Pani Janki. Fot. Magda Grabowska

O, to Transwet. Nauczył się chodzić po oknach Pani Janki.

Szukałem miejsca w koszu, ale tam teraz Mandaryn zwykle się rozpiera. Rozumiem, bo w końcu zajęliśmy mu skrzynię, w której do niedawna mieszkał. O miejscówkę w koszu walczy czasami z Mandarynem Koteczka. Tej cholery to nie lubię. Ale Magda i Jej Mama to aż pieją na jej widok z radości i tym szczotkowym ogonem ciągle się zachwycają.

Kiedy Koteczka podsiada Mandaryna na moim legowisku w koszu, ten idzie do Cyklopa - na Przyjazne Kotom Podwórko. Ale i wtedy nie ma spokoju w ogródku, bo ciągle się tu kręcą Diabeł, Kisia, Tot, Rudzia i Pipa. Oni to mają dobrze - na noce wskakują do Pani Janki. Dlatego nie muszą specjalnie zabiegać o miejsce do spania.

Pani Janka mnie też do siebie zapraszała, ale odmówiłem. Wolę przestrzeń. A poza tym lubię Ją trochę podrażnić. Rano siadam sobie zawsze na parapecie kuchennego okna. Tak na wprost (podobno inne koty siadają tylko bokiem). I wpatruję się w Panią Jankę, która kręci się po kuchni. Po paru minutach Pani Janka nie wytrzymuje, otwiera okno i daje mi jeść. Coś tam jeszcze mówi, ale nie bardzo wiem co, bo jem.

Porannego zwyczaju nie zmieniłem, ale miejsce do nocowania - tak. Zwłaszcza, że przez parę nocy Jasna sama sypiała na piernatach na Małym Podwórku. Magdzie to było jej nawet żal i próbowała namówić Miłą do powrotu do córki, ale Miła wybrała ciepły kąt w mojej skrzyni. Właściwie to trudno jej się dziwić. Stara już jest i trochę ta zima dała jej w kość.

No więc od trzech nocy sypiam sobie z Jasną. Zauważyłem, że kiedy wieczorem jest pora karmienia, Magda stawia najpierw mokrą karmę, potem suchą i na koniec miskę z wodą. Potem sprząta i idzie do domu. Wczoraj musiała zmienić ten porządek i zrobić to, o co poprosiła ją Jasna.

A było tak: kiedy Magda z Mamą przyszły na Małe Podwórko spaliśmy z Jasną na piernatach. Nie chciało nam się wychodzić, bo był mróz, ale Magda tak nas wabiła, że nie wypadało jej zlekceważyć. Wyszliśmy z Jasną, a Magda - jak zwykle - zaczęła nam nakładać whiskasa w galaretce, takiego jakiego lubię. I wtedy Jasna pobiegła nagle w stronę najbliższej klatki. Oparła się przednimi łapkami o ścianę kamienicy i zastygła w bezruchu. Wygladało to bardzo dziwnie. Nasze kobiety stwierdziły, że pewnie Jasna chce im coś pokazać. Mama Magdy podeszła więc do niej i zobaczyła, że w tej ścianie jest kran. Wisiały z niego takie długie sople lodu. Magda i jej Mama od razu domyśliły się, że Jasna chce pić. O Magda od razu je to picie dała.

Sprytna ta Jasna. Wychowała sobie ludzi. Ja też muszę spróbować. Na początek postaram się ich zmusić tą opowieścią do zrobienia zdjęć Miłej i Jasnej. Fakt, to płochliwe koteczki. W dzień zwykle kryją się przed ludźmi, ale niechże te nasze kobiety się postarają. W ostateczności mogą przecież zrobić im nocne zdjęcia, prawda?

Zdjęcia: Magda Grabowska

środa, 10 marca 2010, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

Komentarze
2010/03/10 14:56:04
Ładne Twoje opowiadanie Rysiu, ale też wcześniejsze wpisy o Yetim i Kwinto bardzo miło się czytało, aż się człowiekowi lepiej na duszy robi. Pozdrawiam Was wszystkich!