Blog > Komentarze do wpisu
Takie tam kocie gadanie...

Ryś. Fot. Magda GrabowskaDzień dobry, wracamy na blog. Mama Magdy położyła szlaban na informacje z Kociego podwórka przez ponad tydzień z jakiegoś ludzkiego powodu, ale na szczęście wszyscy normalnie się nami opiekowali. Tylko poplotkować sobie nie mogliśmy. Teraz to nadrobimy.

Zaczynam ja - czyli Ryś. Chorowałem ostatnio. Łamało mnie w kościach i ledwo się poruszałem. Nie uciekałem nawet jak Magda mnie dotykała. Nie było sensu, bo tyciała mnie tylko delikatnie w nos albo łebek, żeby zobaczyć, czy gorączki nie mam, ale nie miałem. Mnie po prostu bolało ciało, tak że nie chciało mi się ruszać z kosza pod oknem Pani Janki. Wszyscy tak się martwili moimi dolegliwościami, że ciągle do mnie zaglądali. I przynosili smakołyki. No to jadłem. Magda cieszyła się, bo na nią to zawsze czekałem, a dwa razy nawet głośno namiaukałem, że się grzebie i muszę za długo czekać. Magda wtedy szybciej nakładała mi jedzenie na talerzyk i cieszyła się, że ją tak głośno popędzam. Po kilku dniach zrobiło mi się lepiej, zacząłem się przeciągać i nasze opiekunki orzekły, że zdrowieję. Powiedziały też, że mój apetyt również o tym świadczy. Trochę się na nie oburzyłem, bo co to ma być, że mi wypominają, to że jem. Fakt, dużo więcej niż zwykle, ale przecież miałem zdrowieć. No to jadłem i zdrowiałem.

Magda zrobiła mi serię zdjęć, że niby taki przystojny po tym ozdrowieniu jestem. Zawsze byłem. Fot. Magda Grabowska

Magda zrobiła mi serię zdjęć, że niby taki przystojny po tym ozdrowieniu jestem. Zawsze byłem.

Pogodziłem się ostatnio z Mandarynem i nawet parę nocy sypialiśmy prawie razem. Albo ja w koszu a on na kocu obok, albo odwrotnie. Nie było sensu się kłócić, zwłaszcza, że mnie te kości bolały. Teraz z reguły sypiam sam, bo Mandaryn wędruje - jak zawsze kiedy jest ciepło. Tylko czego on szuka, skoro jest wykastrowany?! Ja zaprzestałem wędrówek odkąd ta przykrość spotkała i mnie, czyli od lata.

A tu jest Wielka Matka, czyli Jasna. Ale jej ten brzuch wisi...! Fot. Magda Grabowska

A tu jest Wielka Matka, czyli Jasna. Ale jej ten brzuch wisi...! Reszta zdjęć na końcu plotek.

A Jasna, jedna z matek moich dzieci, to znów ma małe. Chyba z Polarnikiem, moim synem, bo się koło niej mocno kręcił, kiedy jeszcze Yetim się opiekowała. Jasna kilka dni temu urodziła małe. Dużo ich ma chyba, bo Magda policzyła, że aż pięć cycuszków ma wyciągniętych. Z Panią Janką wyliczyły też, że Jasna okociła się najprawdopodobniej 13 kwietnia. Nie wiem, po co ludziom te daty. Potem wszyscy podglądali, gdzie Jasna ma te małe. Ale to wyglądało! Czaili się za świerczkami i na boisku do buli i gapili, czy Jasna pójdzie do tej komórki, w której przezimowała z Yetim, czy nie. A Jasna, mądrala, krążyła wszędzie, tylko nie tam. No to te szalone kobiety wykombinowały, że skoro tak, to na sto procent urodziła w tej właśnie komórce. I mają rację, niestety...

Z nowin absolutnych takich, to mam jeszcze jedną: Koteczka nie jest wysterylizowana i będzie miała małe. Tydzień temu była u nas, rozłożysta jak kalafior. Tak to Magda określiła. Wcześniej też przychodziła i dosłownie żarła. To znaczy Koteczka. Teraz zniknęła. Nasze kobiety podejrzewają, że okociła się na Przyjaznym Kotom Podwórku. I zamierzają to sprawdzić w weekend. Na razie mama Magdy często całe dnie przesiaduje w pracy i wraca późnym wieczorem. Wczoraj to przez nią o godzinę spóźniła się nam kolacja. Bo wróciła przed godziną 23. Co gorsze, zapowiedziała, że dziś ma też dyżur i to się pewnie powtórzy. Wolałbym nie, ale kto się przejmuje kocim gadaniem?

Jasna wpada teraz na karmienia jak po ogień. I bardzo czujnie cały czas się rozgląda. Fot. Magda Grabowska

Jasna wpada teraz na karmienia jak po ogień. I bardzo czujnie cały czas się rozgląda.

Jasna, jak zwykle, kiedy się okoci, bardzo skupiona. Fot. Magda Grabowska

Jasna, jak zwykle, kiedy się okoci, bardzo skupiona. A niżej ja - przystojniacha Ryś

No rzeczywiście, nieźle wyglądam. Fot. Magda Grabowska

No rzeczywiście, nieźle wyglądam.

Z przodu też, nie tylko z boku... Fot. Magda Grabowska

Z przodu też, nie tylko z boku...

No i najważniejsze. Mogę już bez problemu sie drapać. Fot. Magda Grabowska

No i najważniejsze. Mogę już bez problemu się drapać.

Zdjęcia: Magda Grabowska 

wtorek, 20 kwietnia 2010, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

Komentarze
2010/04/20 14:24:11
Witam serdecznie po długiej (jak dla nas) przerwie. Milo poczytać nowe ploteczki z Kociego Podwórka. Kocurki i koteczki piękne jak zawsze. Jesteście cudownymi ludziskami pełnymi miłości, którą obdarzacie te cudowne stworzenia. Pozdrowienia z Sosnowca ślą Filek Rudzielec i Czarna Kicia.
-
2010/04/20 17:31:26
jagus i koty :) dzięki za ciepłe słowa i równie gorąco pozdrawiamy i obiecujemy dalszą dostawę kociopodwórkowych ploteczek
-
2010/04/20 18:20:37
Kiciusie wróciły! :D z tego Rysia to naprawdę niezły przystojniak, przypomina mi mojego poprzedniego kota. A Jasna widać znowu sprawdza się jako odpowiedzialna mama i nie chce zostawiać swoich dzieci samych na dłużej :)
-
2010/04/20 21:33:01
Cieszę się, że znów mogę Was czytać. Bądźcie zdrowi wszyscy!
-
2010/04/21 20:53:19
Jak miło znów poczytać kocie wieści :-) Pozdroofka ode mnie i Kaprysa ;-)
-
2010/04/25 20:49:47
Tu na blogu jest banerek Kociej Mamy, w notkach pojawiały się opisy współpracy Kociego Podwórka z Fundacją, a tymczasem na forum miau.pl:
forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=105924&start=270
Nie wiem, co jest prawdą, ale miau brzmi wiarygodnie, niestety...
-
2010/04/26 11:26:37
Nie wiem, co powiedzieć. Historia jest poruszająca. Niezależnie od tego, kto zawinił, kotce dzieje się krzywda. I trzeba to naprawić.
Co do naszej współpracy z Kocią Mamą: pomogła nam na początku naszej działalności, stąd jej banerek na blogu. My zresztą też KM pomagaliśmy - tekstami o kotach, zbiórką darów. Teraz od dawna działamy sami. Z czasów współpracy z KM pozostała nam tylko jedna klatka do przetrzymywania kotów. Wkrótce ją oddamy, bo kupiłyśmy własną.