Blog > Komentarze do wpisu
Diabeł i Tot znów w domu

Odkąd Dezyderiusz ma dom - i oczywiście przeniósł się do niego - Diabeł i Tot znowu zagustowali w noclegach u Janki. Zwłaszcza Totek. On i staruszek - jak na podwórkowca - i spokój lubiący, więc gościem w nocy jest częstym. Diabeł - głównie wtedy, gdy na dworze mokro. 

Totek, jak zwykle zaspany. Fot. Łukasz Łucka

Totek, jak zwykle zaspany.

- Wkracza wtedy do domu i wykorzystuje nas w charakterze ręcznika, tak jak kiedyś was - opowiadała mi Janka.

Diabeł nie mógł się zdecydować: wyjść do zdjęcia, czy sie ukryć. Oto jest pytanie... Fot. Łukasz Łucka

Diabeł nie mógł się zdecydować: wyjść do zdjęcia, czy się ukryć? Oto jest pytanie...

Wyszedł...  Fot. Łukasz Łucka

Wyszedł... 

... tylko po to, żeby się po chwili schować. Zawsze był taki trochę pokręcony. Fot. Łukasz Łucka

... ale tylko po to, żeby się po chwili schować. Zawsze był taki trochę pokręcony.:)

Oj, pamiętamy obie z Magdą te mokre i brudne chwile. Bywało tak: burza, deszcz, my wracamy do domu, a tu spod samochodu sąsiada zaparkowanego przed klatką Diabeł wyskakiwał mokry jak nieboskie stworzenie. Natychmiast pchał się nam na kolana, kiedy się przy nim kucało, albo wręcz na ręce. Ale tylko wtedy, kiedy był mokry. Gdy się wytarł, odchodził w sobie znane miejsca, bo już nie byłyśmy mu potrzebne.

W czasie jednej z ostatnich burz w Łodzi tak samo postapił z Janką. - Miałam na sobie akurat białą bluzkę. Kiedy się o nią parę razy otarł już nie była biała. Potem poszedł do Łukasza - na nim również zostawił resztki mokrej sierści. A gdy tylko poczuł, że jest suchy, a na dworze przestało padać, natychmiast wyszedł przez okno w kuchni - opowiadała mi Janka.

Z Totem jest trochę inaczej. Ten, gdy odkrył, że Dezyderego już nie ma, ponownie zaczął regularnie sypiać w domu, bo jemu najbardziej zależy na spokoju. Przy dwóch brykających młokosach - Dzidziusiu i Dezyderym, którzy na dodatek nie mieli żadnego respektu wobec zaawansowanego wiekiem kocura - nie miał najmniejszych szans na odpoczynek w ciszy.

Co innego teraz... :) Żółwie nie hałasują i nie łapia go za ogon.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

poniedziałek, 25 lipca 2011, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

Komentarze
2011/07/27 09:46:59
W końcu nowa notka ;-) Dziękujemy i czekamy na więcej ;-) Pozdrawiamy z Kaprysem gorąco :-)
-
2011/07/27 10:41:52
Dokładnie tak:), prosimy o częsciej i więcej:)
I koniecznie dajcie znać, czy czegos nie potrzeba!
Pozdrowienia od Bachusa i Minusi
-
2011/07/28 00:46:29
Pani Beato, Jasiffo - obie z Magdą również pozdrawiamy.Bardzo bardzo gorąco. I wszystkich, którzy o nas cały czas pamiętają.
Najpóźniej jutro będzie kolejna notka. Właśnie skończyłam z Janką blisko dwugodzinną konferencję na Skype. Nie zdziwi Was pewnie, że co najmniej polowa tego czasu poświęcona była mieszkańcom Kociego podwórka...? :) Jeszcze raz ciepło pozdrawiamy