Blog > Komentarze do wpisu
Chats de Mongolie, czyli koty mongolskie

Skoro blog nam się trochę umiędzynarodowił, to chyba nie popełnię grzechu, jeśli dziś na Kocim podwórku zaserwuję Wam kilka zdjęć Basi Deroin, mojej koleżanki fotografki z Paryża, która wróciła właśnie z Mongolii. Basia sama napisała nam nawet o tej wyprawie kilka zdań – po polsku i po francusku, by nie tylko polscy Czytelnicy wszystko zrozumieli, ale i Jej francuscy znajomi, którzy do nas zaglądają. A jeśli francuski tekst jeszcze komuś się przyda, to tym lepiej.

Kolejność materiałów będzie taka: tekst polski, zdjęcia, tekst francuski.

Oto opowieść Basi:

„Mongolia jest ogromnym krajem, krajem gór, stepów i pustyń. Trzykrotnie większa niż Francja, ale zamieszkana jedynie przez trzy miliony ludzi. Koczownicy hodują owce, kozy, wielbłądy, konie, krowy, jaki i khainaki (mieszanka krowy z jakiem) a na północy - renifery.

A ja postanowiłam, że w czasie tej podróży „upoluję” fotograficznie jakieś kociaki. W czasie moich poprzednich pobytów w tym kraju nie widziałam nigdzie żadnego kota. Zaintrygowana zapytałam o nie mojego przewodnika Nyamka. Okazuje się, że w Mongolii koty nie są zbyt lubiane. Według wierzeń ludowych pies jest wierny człowiekowi, natomiast kot śpi nad głową swego opiekuna i kiedy ten zasypia – zabija go.

Przez 24 dni przemierzyłam Mongolię od granicy syberyjskiej do pustyni Gobi i miałam tym razem szczęście spotkać te miłe stworzenia. Po raz pierwszy w rejonie Bulganu. Najpierw obejrzeliśmy tam krater nieczynnego wulkanu Uran Togoo. Na noc zatrzymaliśmy się w jurtach (po mongolsku ger) w obozowisku. A rano - przed samym odjazdem – ujrzałam „mojego” kocurka. Oczywiście błyskawicznie zrobiłam zdjęcia i nazwałam go Uran.

Drugi raz zobaczyłam koty w rejonie Tsetserleg na campingu „Altan nutag” gdzie są gorące źródła. Altan w języku mongolskim znaczy złocisty. A ja zobaczyłam złotą kotkę z maleńkim tygrysikiem. W następnych wędrówkach po Mongolii zobaczę może rysia lub śnieżnego lamparta?"

Basia Deroin

Wulkan Uran Togoo. El volcan Uran Togoo. Fot. Barbara Deroin

Wulkan Uran Togoo. El volcan Uran Togoo.

Obozowisko Uran Togoo. Le camp Uran Togoo. Fot. Barbara Deroin

Obozowisko Uran Togoo. Le camp Uran Togoo.

Kot Uran w obozowisku Uran Togoo. Le Chat Uran dans le camp Uran Togoo. Fot. Barbara Deroin

Kot Uran w obozowisku Uran Togoo. Le Chat Uran dans le camp Uran Togoo.

Uran. Fot. Barbara Deroin

Uran. Fot. Barbara Deroin

Kot Altan w obozie Altan Nutag. Le chat Altan dans le camp Altan Nutag. Fot. Barbara Deroin

Kot Altan w obozie Altan Nutag. Le chat Altan dans le camp Altan Nutag.

Altan i mały Tygrysek. Altan et petit Tigre. Fot. Barbara Deroin

Altan i mały Tygrysek. Altan et petit Tigre.

Rodzina koczowników. La famille de nomades. Fot. Barbara Deroin

Rodzina koczowników. La famille de nomades.

Pozdrowienia z Mongolii. Fot. Barbara Deroin

Pozdrowienia z Mongolii.

„Pendant 24 jours j'ai sillonné la Mongolie patrie des descendants de Gengis Khan de la frontière siberienne jusqu'a le désert de Gobi. Immense pays trois fois plus grande que la France mais seulement 3mln habitants.

Les paysages sont magnifiques et le peuple mongol est très accueillant. Les nomades élevent de moutons, de chèvres, de chameaux, de chevaux, de yaks, de khaïnaks (yak et la vache) et dans le nord de cerfs et de rennes.

Et moi j'ai cherché des chats mongols...

Nyamka mon accompagnateur/guide m'a dit que les chats ne sont pas trop aimés en Mongolie. D'après la superstition populaire "le chien est fidèle mais le chat qui dort au-dessus de la tête de son maître de que celui dort le chat le tue".

J'ai eu de la chance de voir ces sympatiques animaux. Le premier j'ai appelé Uran car je l'ai vu au camp Uran Togoo (nom de volcan) dans la région de Bulgan. La patronne de camp aime les chiens et les chats.

Dans la région de Tsetserleg où se trouvent les sources chaudes j'ai aperçu un soir tout petit tigre et le lendemain matin sa maman dorée qui se dit en mongol Altan.

Dans le futur au retour en Mongolie verrais-je peut-être un lynx ou un léopard des neiges?"

Barbara Deroin

Zdęcia: Barbara Deroin

czwartek, 13 października 2011, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

Komentarze
2011/10/13 19:28:29
Jakie mają piękne, puszyste futra :)
-
2011/10/23 19:23:17
Dawno nie zaglądałam, a tu tyle nowości. Cieszę się, że kociaki zaaklimatyzowały się w Hiszpanii. Opalanie furii bardzo przypomina to, co na słońcu robi Kaprys. Strasznie wzruszyła mnie historia kotki oddanej przez właściciela idącego do szpitala...
Na Kocim też nowa lokatorka. Pani Janka i Łukasz mają co robić. Pozdrawiam bardzo serdecznie.
-
2011/11/02 23:06:18
asgareth, tam o tej porze roku już naprawdę jest chłodno. Nasze koty zimą też nagle "nabierają" futra, pozdrawiam serdecznie :)
-
2011/11/02 23:16:34
Witaj, witaj, Jasiffo. Miło czytać Twoje komentarze. Niestety, ja też ostatnio rzadziej zaglądałam na Kocie podwórko. Nie sądziłam, że i tu będzie mi tak brakować czasu. Postanowiłam się poprawić. Czas pokaże, czy mi się udało. Ja również pozdrawiam Cię serdecznie