|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Będzie cieplej?
Na łódzkim portalu Gazety przeczytałam właśnie, że dzisiejsza noc w Łodzi była jedna z ostatnich tak mroźnych. Chciałabym w to wierzyć. Każdego dnia z niepokojem sprawdzamy z Magdą prognozy na Łódź, bo przecież wiemy jak ciężko i zwierzakom, i ludziom żyje się w takiej zimnicy. Na szczęście na Kocim... wszystko w porządku. Przedwczoraj wieczorem Janka napisała mi: „Koty sobie jakoś radzą. Dostają ciepłe posiłki i właściwie są karmione na żądanie tyle razy, ile się pojawią. Mandaryn zawsze miauczy pod oknem, gdy zgłodnieje. Koty dokarmia czasem również Pani Małgosia.” Jeśliby ktoś zapomniał, kim jest Pani Małgosia, to przypominam. Ma psa Biszkopta – i generalnie przepada za psami, a nie kotami - ale zawsze w razie potrzeby pomagała mieszkańcom Kociego... Czasami jeździła z nimi do lecznic, dokarmiała, poiła, a przez parę tygodni przechowała u siebie Bukę (teraz Nukę, która znalazła ostatecznie dom u Marcina, dawniej dziennikarza łódzkiej GW, a teraz pracownika biura prasowego UMŁ), cudną szylkretkę, kiedy nasze mieszkania, tzn. Janki i nasze, były zatkane kotami. Informacja Janki o wołającym o jedzenie Mandarynie bardzo nas ucieszyła. Bo to jest w tej chwili jedyny kot, który nas niepokoi. To dlatego, że nie wiemy, gdzie sypia i co się z nim dzieje, kiedy idzie sobie po posiłku. Wygląda jednak na to, że kocur wie, jak dać znać o swojej obecności, nawet kiedy przychodzi poza stałymi porami karmienia. Mądre kocisko.
No, no i co tu widać? Nic. Mandaryn, to ta czarna kulka w smym centrum fotki... Diabeł był w tym czasie w ogródku, na własne oczy go tam widziałam, więc nie ma mowy o pomyłce. Poza tym Mandaryn zareagował, kiedy go zawołałam. Zatrzymał się, gdy usłyszał swoje imię. Strasznie żałuję jednak, że nie udało mi się go sfotografować na podwórku. Bo na tym zdjęciu, które tu pokazuję, widać tylko coś czarnego. Jaka szkoda, że przepłoszyła go sąsiadka Janki. Co z tego, że to przemiła osoba... Normalnie zła się zrobiłam... Mandaryna już nie zobaczyłam, choć wychodziłam na podwórko o bardzo różnych porach. Oj, Mandarynie, mam nadzieję, że przy moim następnym pobycie w Łodzi będziesz bardziej osiągalny. sobota, 11 lutego 2012, joannagrabowska_net
Komentarze
tejlandia
2012/02/17 22:24:38
Nie ukrywam, że dzięki Twojej inspiracji założyłam swojego podwórkowego bloga. Miałam już jedno podejście, mam nadzieję, że tym razem mi się uda :)
2012/02/17 23:57:17
Powodzenia :) czasem trudno znaleźć dłuższą chwilę, ale warto, koty na to z pewnością zasługują :)
|