Blog > Komentarze do wpisu
Co z tą kotką? Czyli historia jednej adopcji

Szura. Fot. Łukasz ŁuckaTa śliczna szylkretka na zdjęciu to Szura. Na Kocie podwórko wprowadziła się ukradkiem w grudniu 2012 roku. Janka wypatrzyła ją pod świerczkiem tuż przed świętami. Wychudzona, około dwumiesięczna i brudna jak nieboskie stworzenie szylkretka pochłaniała z kocich misek karmę i wiała do komórek. Taki drobiazg miał niewielkie szanse na przeżycie zimy na dworze.

Oswajanie dzikuski trwało miesiąc. Poszłoby szybciej, ale raz ciekawski Dzidziuś niechcący przeszkodził, a potem wystraszyły ją noworoczne fajerwerki. W połowie stycznia 2013 zdesperowana pojawiła się ponownie i... pozwoliła się złapać. Zamieszkała, jak inni mieszkańcy Kociego... - w kuchni Janki. Życie z ludźmi najwyraźniej nie było jej obce, bo w domu pozwalała się głaskać, brać na kolana i bez problemów korzystała z kuwety. Możliwe więc, że została wymieciona z jakiegoś domu w ramach „przedświątecznych porządków”.

Styczeń 2013. Szura zakrada się na okno Janki, gdzie na wszelki wypadek zawsze czeka pełna miska dla głodnego kota. Fot. Łukasz Łucka

Styczeń 2013. Szura zakrada się na okno Janki, gdzie na wszelki wypadek zawsze czeka pełna miska dla głodnego kota

Później była norma: wet, odpchliwanie, odrobaczanie. A na początku kwietnia, kiedy zima w Łodzi wreszcie odpuściła, Janka zawiozła ją na sterylizację. Trochę wcześnie, ale okazało się, że w samą porę, bo kotka miała już początki ropomacicza. Po operacji długo dochodziła do siebie, ale w końcu wyzdrowiała. Tylko że nie oznaczało to wcale końca leczenia. Zaczęło się inne. Poddana mu była i Szura, i wszystkie inne koty w domu i na dworze. Bo okazało się, że Szura ma tasiemca. To, co Janka przeszła podczas tępienia pasożyta u tylu kotów można próbować sobie wyobrazić, ale i tak tylko Janka będzie wiedzieć, jak bardzo było to trudne. Tym bardziej, że w tym samym czasie chorowały i inne koty. Miła miała aż dwie operacje. Po wszystkim rozpoczęło się poszukiwanie domu dla Szury.

Tak wyglądała Szura krótko po sterylizacji. Była wyraźnie osowiala, ciągle spała. Fot. Łukasz Łucka

Kwiecień 2013. Tak wyglądała Szura krótko po sterylizacji. Była wyraźnie osowiała, ciągle spała

Nowi opiekunowie pojawili się na początku października. Dobrze im z oczu patrzyło. Mówili Jance, że mieli już kota, zapewniali, że uwielbiają koty, że znają ich zwyczaje na tyle, na ile można je poznać.

Szura (w środku) świetnie dogadywala się z Kotuńcią (z lewej) i Dzidziusiem. Fot. Janina Łucka

Szura (w środku) świetnie dogadywała się z Kotuńcią (z lewej) i Dzidziusiem. Kotuńcia i Dzidziuś to koty Janki i Jej Rodziny

11 października Szura pojechała do ich mieszkania przy ul. Strycharskiej róg Ciołkowskiego, niedaleko lecznicy Cztery Łapy. Nawet lekarza nie musiałaby zmieniać. Nowych ludzi Szury Janka uprzedzała, że kotka nadal jest dzikuską. Prosiła, by nie zostawiali jej w pomieszczeniach z otwartym oknem, by uważali na drzwi dopóki się do nich i ich mieszkania nie przyzwyczai. „Wiemy, zadbamy, wszystko będzie dobrze”- usłyszała zapewnienia i obietnicę, że będą ją informować o postępach w oswajaniu się kotki w ich domu. I co? I zadzwonili. Z informacją, że pierwszej nocy Szura wymknęła się im przez uchylone w kuchni okno...

W niebieskim jej do twarzy,prawda? Fot. Łukasz Łucka

W niebieskim jej do twarzy, prawda?

Janka z Łukaszem natychmiast pojechała na poszukiwania kotki. Przeszukali blokowisko, pytali o kotkę przechodniów, dotarli do kilku kocich karmicielek. Nic. W następne dni – to samo. Łukasz przygotował ogłoszenia ze zdjęciem. Rozwiesili je na całym osiedlu. Jedno zanieśli też do Czterech Łap. Ogłoszenie zamieścił na swojej stronie KOTYlion. Inne kocie fundacje nie, choć Janka o to prosiła.

To wszystko wygląda beznadziejnie. To szukanie igły w stogu siana. I jeszcze kobieta, która zgubiła nam Szurę w ogóle się nią nie interesuje!” - pisała mi w mailach Janka, kiedy wracała z kolejnej wyprawy do blokowiska przy Ciołkowskiego.

Pocieszaliśmy się tylko, że kotce podczas ucieczki raczej nic się nie stało. Mieszkanie było na pierwszym pietrze, pod kuchennym oknem jest daszek nad drzwiami do klatki schodowej, a wokół trawniki.

Mijały dni, ale poszukiwania nie przynosiły efektów pomimo niemal cowieczornych wypraw Janki na blokowisko. Wreszcie ostatniego dnia listopada telefon zadzwonił. To była Pani Marzena, jedna z kocich karmicielek. Wypatrzyła ogłoszenie o Szurze w Czterech Łapach i skojarzyła kotkę ze zdjęcia z nowym kotem, którego zobaczyła w piwnicy. 1 grudnia Janka pojechała więc do Niej. Po powrocie napisała mi: „Tak to Szura, ale niestety nie dała się złapać. Całe szczęście, że żyje i że przychodzi na jedzenie.

Kolejne próby złapania kotki kończyły się fiaskiem. Janka poprosiła więc KOTYlion o pożyczenie klatki-łapki. Zgodzili się chętnie, umówiła się z wolontariuszką na 22 grudnia. I wtedy zdarzył się cud.

21 grudnia późnym wieczorem Janka przysłała mi maila: „Dzisiaj przywiozłam do domu Szurę! Udało się ją złapać Pani Marzenie, która ją dokarmiała od jakiegoś czasu. Odwołałam już wolontariuszkę a teraz napiszę podziękowanie do KOTYliona. Więcej napiszę niedługo.”

Następny mail przyszedł 25 grudnia. Janka relacjonowała:

Szura dobrze się czuje, nie jest chuda. Ale przez pierwszy dzień cały czas jadła. Bałam się, że pęknie. Prowadziła nas do miski i pokazywała, że chce jeść a teraz bardzo dużo odpoczywa na pawlaczu. Od razu poznała dom, wiedziała jak się poruszać i robiła to z ogonem postawionym do góry. Kotuńcia tradycyjnie nasyczała na nią, ale za chwilę razem spały. Klapek jest przez nią lizany, reszta też dobrze się z nią czuje.”

Miejsce między regałem a komputerem jestjednak niewystarczajacym schronieniem przed Łukaszem z aparatem w dłoni. Szura jest wyraźnie niezadowolona. Fot. Łukasz Łucka

Miejsce między regałem a komputerem jest jednak kiepskim schronieniem przed Łukaszem z aparatem w dłoni. Szura jest wyraźnie niezadowolona

Wczoraj Janka dodała: „Szura wygląda świetnie, nie je już tak dużo, ostrożnie włącza się w kocie zabawy, ale chętniej bawi się sama. Sypia przytulona do Klapka, lub Kotuńci.”

Tym razem i Szura, i my mieliśmy szczęście. A mieliśmy je dzięki Pani Marzenie. Nigdy nie zapomnimy jej pomocy. Poświęciła kotce trzy tygodnie, by ja przyzwyczaić do siebie i złapać. To niesamowita kobieta. Mało, że w domu ma sześć kotów, które zabrała na zimę z działki, to jeszcze razem z mamą dokarmia koty pod blokiem, w którym mieszka. Celowo nie piszę przy jakiej ulicy. Złe nie śpi. Ale warto zapamiętać ulicę, przy której mieszkają „dobrzy ludzie”, którzy nie pomogli Jance w poszukiwaniu zgubionego przez nich kota. Janka nie zapomni ich nigdy...

Podziękowania należą się też KOTYlionowi, który nie tylko zamieścił ogłoszenie, ale też przepytał o Szurę współpracujące z nim kocie karmicielki i gotów był czynnie pomagać w odławianiu kotki. Szkoda, że nie możemy podziękować innym fundacjom, do których Janka zwróciła się z prośbą o pomoc...

Padły tu imiona kotów, których nie znacie. Napiszę o nich wkrótce, ale najpierw - o Rysiu, Miłej i Diabełku. To najstarsi mieszkańcy Kociego podwórka.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

sobota, 04 stycznia 2014, joannagrabowska_net

Polecane wpisy

Komentarze
2014/01/05 00:20:09
I to wszystko się działo w okolicy mojego domu! Taka historia. A myślałam zawsze, że Szura, jak już znajdzie nowy dom, to najlepszy na świecie; taka piękna koteczka, szczęście, że się odnalazła.
-
ewko77
2014/01/05 00:27:54
Załamka :(

Szczęście, że kota dała się odnaleźć...
-
2014/01/06 20:25:59
jak miło znowu poczytać o Kocim :) Pani Joanno - wszystkiego najlepszego na najbliższe 359 dni, niechaj będzie pogodnie, harmonijnie, zamożnie i futrzaście! Serdeczności od Baszunia (drobna zmiana imienia) i Minusi
-
jagus161
2014/01/08 05:33:45
Pani Joanno dziękuję za Pani pisanie. Historia Szury z początku faktycznie nieciekawa ale za to z jakim happy endem. Życzę Pani wszystkiego dobrego w 2014 roku. Pozdrawiam serdecznie. Szczególne podziękowania również dla Pani Janki oraz dla Pani Marzeny.

Ps. Zmobilizowała mnie Pani tym samym do powrotu Psiakotów. Jeszcze raz dziękuję.
-
2014/01/16 12:02:35
Jagus, kiepski ze mnie "mobilizator". Właśnie zaliczyłam wpadkę. Mój wysłużony laptop, jedyny na którym mam polską klawiaturę, zbuntował się. Po naprawie podjął jednak współpracę i mogę pisać jak człowiek - z polskimi literami.
Wracaj z Psiakotami i niech Tobie, Twojej Rodzinie i Psiakotom 2014 rok służy wszelkimi dobrami i przyjemnościami. :)
-
2014/01/16 12:06:15
Pani Beato, dziękuję za życzenia i za św. Mikołaja na Kocim... Będzie o tym w dzisiejszej notce :). Ja również życzę bardzo, bardzo udanego roku. Musi być udany :-). Pozdrawiam najserdeczniej jak potrafię
-
2014/01/16 12:10:30
ewko77, my też byłyśmy załamane. Szczęście, że nie tylko "kota dała się odnaleźć...", ale i ludzie - o nieba lepsi niż kobieta, która miała dać Szurze dom - pomogli. Wszystkiego dobrego :-). Cieszę się, że wróciłaś. Możesz podesłać mi Wasz banerek o 1%? Postawię na blogu
-
2014/01/16 12:14:16
Hersylio, zdarza mi się myśleć, że z pięknymi kotami często jest tak, jak z pięknymi kobietami. Wielu je omija, myśląc, że "zajęte"... Zapomniałam, że mieszkasz w tamtej okolicy. A jak tam Punia? Pozdrawiam Cię bardzo, bardzo gorąco i wszystkiego dobrego w 2014 roku.
-
abigail090
2014/01/21 10:51:18
Jak to dobrze, że się Pani Marzena pojawiła. Uff!!!!
-
ewko77
2014/01/30 21:59:40
Hesuus...
Banerek - skombinuję jakoś, dziewczyny muszą mi podesłać. Jeśli jeszcze aktualne :)

Rzadko zaglądam na Bloxa, a już odpowiedzi na wpis nie śledziłam, mea culpa...
-
ewko77
2014/01/30 22:34:20
Zmontowałam na szybko taki odnośnik do strony. Z bólem stwierdzam, że wypadłam z rytmu. Ostatnie banerki kombinowałam daaawno temu...

<p> <a href="www.miaukot.org/?miaukot-jako-organizacja-opp-przekaz-nam-swoj-1-,303><img src="lh3.googleusercontent.com/-cVDRrNR9rhE/Uuq_QO2IVuI/AAAAAAAAE20/RJMp-CYsHLk/s250/miaukot-jako-organizacja-opp-przekaz-nam-swoj-1-goraco-zachecamy%2521.jpg alt="" /></a> </p>

Dziękuję!