| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
czwartek, 26 kwietnia 2012
Furia i Big Brother u bielików

Tylko nie myślcie, że zwariowałyśmy z Magdą i rzeczywiście oglądamy Big Brothera w TV. Co to to nie. Po prostu od około tygodnia podglądamy orły bieliki. Te polskie - pod Kutnem i amerykańskie w Stanie Iowa.

Obie polecamy. Przednia sprawa. Furia osobiście to sprawdziła i jej również się spodobało, co widać na załączonych obrazkach.

Kocury orłami się nie zainteresowały, więc zdjęcia z nimi będą w następnej notce. Też ciekawe, choć trochę inne. A teraz - Furia. Bo jej zainteresowania nie mają granic. Wczoraj, gdy tylko Magda na chwilę oddaliła się od komputera usiłowała sama się obsłużyć. Teraz też najwyraźniej chce podejrzeć, co o niej piszę, bo wskoczyła mi na kolana i barankuje. Na chwilę włożyła mi łebek pod przedramię. Ruszam ręką to i jej łebkiem, a ona mruczy... :) Chyba jej pasuje: i to co piszę, i to nibygłaskanie ;)

A oto Furyjka w akcji.

Elek bardziej interesuje się poczynaniami Furii. Fot. Magda Grabowska

A co tam macie? - zdaje się mówić nasza Furia. Elek bardziej interesuje się jej niż naszymi poczynaniami więc przyjął pozę zrezygnowanego wyczekiwania.

Paczy, paczy i... oczom nie wierzy ;) Fot. Magda Grabowska

Patrzy, patrzy i... oczom nie wierzy ;)

No nie... Trzy ptasie, co z tego, że orle glutki, a ona nie może ich dorwać! Fot. Magda Grabowska

No nie... Trzy ptasie - co z tego, że orle! - glutki, a ona nie może ich dorwać!

Zdjęcia: Magda Grabowska

środa, 25 kwietnia 2012
Pilne, zaginął Zyzio - w Łodzi

Tego maila dostałam dziś - z prośbą o pomoc. Upowszechniam - także na FB - bo to bardzo pilne.

"Około 19. kwietnia zaginął kot Zyzio. Mimo rozlepienia ogłoszeń w okolicy i pomocy sąsiadów w poszukiwaniach się nie znalazł. Ma półtora roku, jest biały z ciemnym ogonkiem, czapeczką i plamkami na grzbiecie. Zaginął w Łodzi w okolicach Gandhiego/Tybury. Czeka na niego mama Zuzia, i właścicielka pod nr. tel. 607444008."

A oto Zyzio, pomóżcie, proszę, i przekażcie dalej.

Zaginiony Zyzio

20:49, joannagrabowska_net , Szukamy kota
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2012
Sówka i Edek

Oto obiecany filmik. Sówka to ta śliczna szylkretka. Edek - cudny, niemal cały biały kocurek. Sówka Edka uwielbia. Edek... pozwala się adorować. Przyjemnego oglądania.

    

Autorzy filmu: Justyna i Arek Szajnowscy

02:04, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 kwietnia 2012
O Darczyńcach, cywilizującym się Diable i innych kotach

Dawno nie pisałam na Kocim podwórku, ale to dlatego, że – szczęśliwie - nie było za bardzo o czym. Koty zdrowe, na co dzień rozpieszczane przez Jankę i Jej Rodzinę, od czasu do czasu przez Panią Ewę z Małego Podwórka i przez niektórych mieszkańców kamienicy przy Kocim...

Miła (od lewej), Dzidziuś i Ryś. Fot. Joanna Grabowska

Miła (od lewej), Dzidziuś i Ryś

Janka napisała mi także: „Kocie podwórko zostało po raz kolejny zasilone jedzeniem od Pani Agnieszki. Cztery duże puszki Kitekat i dwa kilogramy suchej karmy przyniosła Justyna oznajmiając, że Agnieszka po wypłacie postanowiła wspomóc nasze koty.”

Diabełek. Fot. Łukasz Łucka

Diabełek

Bardzo dziękujemy w imieniu kotów. Będą miały przyjemną odmianę, bo ostatnio w naszym zamówieniu do sklepu zoologicznego nie było Kitekatów. Przy okazji dodam, że nasze koty już kolejny raz dostały kilogram suchego Whiskasa od Właścicieli tego sklepu, w którym co miesiąc zamawiamy stałą porcję puszek i suchego. Dziękowałam Im w mailach wielokrotnie, ale podziękuje jeszcze raz - na Kocim...

Tot staruszek. Fot. Joanna Grabowska

Totek

Choć wiosna chłodna, to - jak mi pisze w mailu Janka – w ogrodzie zrobiło się bardzo ładnie. Zakwitły rosnące w nim owocowe drzewa. Zawsze lubiłam na nie patrzeć. I jeszcze jesienią, kiedy wszystkie liście zaczynały rudzieć. I zimą, kiedy na gałęziach osiadał pierwszy, jeszcze czysty, śnieg.

Wreszcie znalazlam bardzo stare zdjecie Mandaryna zrobione którejs jesieni. Fot. Magda Grabowska

No to prawdziwy skandal, żeby Mandaryn nie pozwolił się nam normalnie sfotografować. To jest bardzo stare zdjęcie, zrobione przez Magdę której jesieni.

A poza tym nic nowego. Kuba jak zwykle rozrabia. Ostatnio – chyba na święta – dostał czerwoną obróżkę w żółte paski. Nie uczyniła go bardziej statecznym. Nadal wyjada karmę naszym podwórkowcom i gania Mandaryna. Biedny Mandaryn ucieka wtedy i powraca dopiero po kilku godzinach. Najważniejsze, że wraca. Ale co zrobić z tym rozbójnikiem Kubą? Obie z Magdą też zawsze miałyśmy z nim kłopot.

Koniec końców znów nie wiemy, gdzie nocuje Mandaryn. W mrozy sypiał z Rysiem i Miłą w skrzyni, teraz najwyraźniej przeniósł się na letnie pokoje. Szkoda, bo tym trudniej mu pomóc z tą jego kłaczącą się sierścią. W miejscach gdzie nie ma kłaków jego sierść pięknie lśni.

W skrzyni nadal rezydują Miła i Ryś, a Diabeł...

- Diabeł zamienił się już chyba w domowego kota – śmieje się Janka. - Całe dnie śpi w pokoju Łukasza. Wychodzi wieczorem na godzinę-dwie za potrzebą i wraca na noc. Umie załatwiać się grzecznie do kuwety w domu, ale najwyraźniej woli tę wielką za oknem.

A to rozbójnik Kuba. To zdjęcie jest z 2009 roku. Teraz kocur jest starszy i jeszcze gorszy. Fot. Magda Grabowska

A to rozbójnik Kuba. To zdjęcie jest z 2009 roku. Teraz kocur jest starszy i bardziej złośliwy niż był. Choć... nie widać tego po nim

O tym, że Diabeł się ucywilizował świadczy też to, że bardzo ładnie bawi się z Dzidziusiem i nie zaczepia już staruszka Tota. Tot może więc drzemać do woli w zaciszu domowym.

To tyle na dziś. Łukaszowi udało się zrobić zdjęcia kotom. Wkrótce mam je dostać. Wtedy od razu je pokażę. A już teraz zapowiadam, że w następnej notce będą filmiki. Z Sówką i Edkiem w rolach głównych. Przezabawne. Przysłała je mi jakiś czas temu Justyna Szajnowska, a ja w nawale codziennych zajęć zapomniałam zamieścić je na blogu.

A na razie, żebyście nie zapomnieli, jak wyglądają mieszkańcy Kociego... przypominam ich na starych zdjęciach.

16:07, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 marca 2012
Bez sensacji, ale ciekawie

Dziś dostałam maila od Janki. I tym razem już nie czekam aż się zestarzeje – tzn. mail – i od razu wstawiam go na blog.

Otóż Janka, ucieszona bardzo, że napisałam wreszcie o Paniach Agnieszce i Justynie, donosi: „Po raz kolejny obdarowały nasze koty. Dostaliśmy tym razem opakowanie suchej karmy Kitekat oraz dwie duże konserwy tej samej firmy.”

Ten koci cień, to Tot na kuchennym oknie. Fot. Joanna Grabowska

Ten koci cień, to Tot na kuchennym oknie.

Poza tym Pani Małgosia (ta u której przez dosyć długi czas biwakowała szylkretowa Buka, a teraz Nuka, która ostatecznie zamieszkała z Marcinem, moim kolegą redakcyjnym, który później zmienił pracę na łódzki Urząd Miasta) podkarmia czasem koty. „Głównie wędliną, którą bardzo drobno kroi. To jej znak rozpoznawczy” - pisze Janka.

To był mroźny dzień. Palce mi drętwiały z zimna. A Diabeł urządził sobie w ogródku toaletę... Fot. Joanna Grabowska

To był mroźny dzień. Palce mi drętwiały z zimna. A Diabeł urządził sobie w ogródku toaletę...

Sama Janka natomiast - poza tym, że cały czas opiekuje się kotami i regularnie je karmi, obserwuje czy nie potrzebują weta itd. - zrobiła dziś trochę porządku w skrzyni.

Było sucho, może wycierają nogi?” - podejrzewa. Może coś w tym być, bo obie z Magdą zaobserwowałyśmy, że jak wchodzą do skrzyni, to na chwilę zatrzymują się w takim niżej położonym miejscu, a dopiero potem wspinają się na stare kołdry, którymi mają wyłożone „pokoje”.

Od lewej: Miła, Dzidziuś (oczywiście za szybą, więc markotny) i Ryś na kuchennym oknie Janki. Fot. Joanna Grabowska

Od lewej: Miła, Dzidziuś (oczywiście za szybą, więc markotny) i Ryś na kuchennym oknie Janki.

A poza tym na kocim nic się nie dzieje. I bardzo dobrze. Raczej nie potrzebujemy tam żadnych sensacji, bo te niemal zawsze oznaczają wyłącznie kłopoty.

Przypominam kocich mieszkańców podwórka, ale nadal tylko na fotkach styczniowych, które sama zrobiłam. Niestety - bez Mandaryna, bo ten tylko koło śmietnika mi się objawił i to na jedną fotkę, bo później spłoszyła go sąsiadka.

No i Mandaryn na tej jedynej fotce, którą udało mi się mu zrobić. Przepraszam za tę powtórkę. Fot. Joanna Grabowska

No i Mandaryn na tej jedynej fotce, którą udało mi się mu zrobić. Czy ktoś tu widzi Mandaryna? To ta kuleczka w środku...

A wszystkim pomocnikom Kociego... bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy. W imieniu kotów oczywiście też :).

Zdjęcia: Joanna Grabowska

22:30, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 marca 2012
O Agnieszce, Justynie i o Mandarynie, który wprowadził się do skrzyni

Newsa o Mandarynie Janka przekazała mi jakiś czas temu, ale zdaje się, że o tym nie pisałam. - Jeszcze przed śniegami zaczął tam zaglądać, a potem zobaczyłam jak któregoś dnia wyszedł ze skrzyni - opowiadała.

Dzidziuś i Tot w kuchni Janki. Na dworze siarczysty mróz już się zrobił. Fot. Joanna Grabowska

Dzidziuś i Tot w kuchni Janki. Na dworze siarczysty mróz już się zrobił

W tej samej skrzyni nadal sypiają Ryś i Miła. Bardzo ciekawy trójkąt się zrobił. Na pewno cieplejszy :). Janka powiedziała, że Mandaryn, Ryś i Miła w dobrej kondycji przetrwały największe zimno. Tylko, że ten pierwszy ma znów problem z sierścią. Znów się "wielbłądzi".

Miła (z lewej) i Ryś posilają się pod świerczkiem. Aż miło było patrzeć, jak jedzą z jednej miski. Fot. Joanna Grabowska

Miła (z lewej) i Ryś posilają się pod świerczkiem. Aż miło było patrzeć, jak jedzą z jednej miski.

Podejrzewamy, że kocur jest leniuchem i nie chce mu się wylizywać. Z drugiej strony - jeśli cała trójka biwakuje w skrzyni, to jest tam bardzo ciasno. Może Mandarynek nie miał warunków do wylizywania się? Faktem jest jednak, że podobnych problemów nie ma ani Ryś, ani Miła.

Diabeł wyszedł tylko na chwilę. Po tym zdjęciu od razu wrócił do domu. Fot Joanna Grabowska

Diabeł wyszedł tylko na chwilę. Po tym zdjęciu od razu wrócił do domu.

Ryś już po posiłku. Fot. Joanna GrabowskaJeśli chodzi o Diabła i Tota, to oczywiście nocują u Janki. Diabeł nawet zaczął bawić się z Dzidziusiem. W końcu musi zabijać jakoś nudę, kiedy nie wychodzi na dwór.

To że zwierzaki są w dobrej kondycji, to zasługa Janki. Cały czas podawała im ciepłe jedzenie. Dbała, żeby wszystkie je dostały. Pilnowała nawet spóźnialskiego Mandaryna.

Na razie ma jeszcze zapas karmy - i mokrej, i suchej. To nie tylko efekt pozostawionych przez nas puszek i przywiezionych worków. Kocie podwórko zasiliły niedawno karmą pewne Dwie Młode Kobiety. - Najpierw przyniosły mi do pracy kilka saszetek Feliksa, a po krótkim czasie - 20 następnych - opowiadała mi Janka. - To bardzo fajne, zakręcone osoby. Jedna na pewno ma własnego kota, druga chyba też.

Tot staruszek. Fot. Joanna GrabowskaImiona obu Pań to Agnieszka i Justyna. Zabawne, że nasze ulubione lekarki w Czterech Łapach, nazywają się tak samo :) Ale to nie są te same osoby.

Obie z Janką bardzo dziękujemy Paniom Agnieszce i Justynie za saszetki. Janka podawała je naszym bezdomniakom w mrozy. - Nie zamarzały tak szybko, jak karma z puszek - mówiła Janka. I dodała, że rozumie już, dlaczego ubiegłej zimy wynosiłyśmy z Magdą tylko saszetki. Wychodziło trochę drożej, ale naprawdę łatwiej było nakładać je na talerzyki. No i łatwiej było podstawiać kotom ich ulubione smaki.

Nie mam nowych zdjęć z Kociego..., ale mam jeszcze takie, które zrobiłam w styczniu i dotąd ich nie pokazałam.

Zdjęcia: Joanna Grabowska

14:12, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2012
O wychowywaniu Furii w duchu pokoju

Już ponad rok Furia skazana jest na stałe towarzystwo Henia, ale – w przeciwieństwie do Elka – cały czas nie może go zaakceptować. Co dzień niemal, daje mu łapą po głowie, albo fuka na niego, albo tak patrzy, że biedak pokornie (jak ja nie cierpię tego słowa!) schodzi jej z drogi.

Oto jednak nastąpił przełom...

Dziewczynka dała sobie spokój. Zamierza pospać. Elek jeszcze czujny, a Henio spięty. Fot. Magra Grabowska

Dziewczynka dała sobie spokój. Zamierza pospać. Elek jeszcze czujny, a Henio spięty.

Otóż, wszystkie nasze koty uwielbiają ucinać sobie drzemkę w pokoju Magdy. Oczywiście na jej łóżku. Furia i Elek traktują je właściwie jak swoje i Magdę tylko z uprzejmości na noc do siebie wpuszczają. Henio miał do tego miejsca dostęp bardzo ograniczony. Od pewnego czasu jednak coraz częściej ośmiela się ułożyć na nim mimo gniewnych spojrzeń Furii. Dziś zrobił to ponownie. Oj zagrał Furii na nerwach. Kocica podniosła się ze swojej poduszki i zaczęła zmierzać w jego stronę. Henio spiął się cały, czujnie nadstawił uszu i łapy ułożył tak, by w każdej chwili salwować się ucieczką. Ale gdy Furia była tuż, tuż do akcji wkroczyła Magda. I delikatnie podpowiedziała kotce, gdzie jej miejsce. Furia opierała się nieco, więc Magda delikatnie popchnęła ją w stronę poduszki, którą zachęcająco poklepała, jakby mówiła: „no popatrz jak tu miło”. Furia, jak to Furia, spojrzała na poduszkę i... położyła się obok. Natychmiast zwinęła się w mufkę i zapadła w sen.

Uspokoił się i Elek,bo wyczuł, że nie będzie awantury. Fot. Magra Grabowska

Uspokoił się i Elek,bo wyczuł, że nie będzie awantury.

A Henio odetchnął. Tak zupełnie po ludzku. Westchnął, sapnął i szczęśliwy przytulił wąsy i policzek do koca. Śpią tak zgodnie - wszystkie trzy koty, bo Elek od początku uważał, że obecność Henia mu nie przeszkadza ani ciut – już prawie trzy godziny.

A oto dowód, ze nie był to odosobniony przypadek. Te same koty, ale w innym miejscu i innego dnia... Fot. Magda Grabowska

A oto dowód, że nie był to odosobniony przypadek. Te same koty, ale w innym miejscu i innego dnia...

No, i czy nie jest to wychowywanie Furii w duchu pokoju? :)

I jeszcze słówko z Łodzi. Janka napisała mi, że z kotami wszystko OK. Temat rozwiniemy później, gdy wejdziemy na Skype. Rozmowę, oczywiście, zrelacjonuję. :)

Zdjęcia: Magda Grabowska

niedziela, 19 lutego 2012
Tekla-Balbina zawojowała swoją Opiekunkę

Tekla śpi w ramionach swojej OpiekunkiDziś dostałam maila od Pani Aliny. Brzmi tak: „Witam ponownie po dwóch miesiącach, od kiedy jest ze mną Balbina (poprzednio Tekla). Teraz mogę powiedzieć, że nie tylko ja ją zaadoptowałam, ale również ona mnie. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązane i przyzwyczaiłyśmy się do siebie i swojej obecności. Jest taką kotką, jaką chciałam mieć. W pierwszej wiadomości napisałam, że wydaje się szczęśliwa teraz wysyłam zdjęcia, a jak to jest naprawdę oceńcie sami. Zdjęcia były robione po świętach, kiedy jeszcze była choinka - ulubiony obiekt Balbiny do szaleństw. Pozdrawiam.”

Ciepło się na duszy robi po takich mailach :). Pani Alina dodała jeszcze, że Balbina jest zdrowa i nie ma z nią żadnych kłopotów. Super.

 Tekla śpi w ramionach swojej Opiekunki

Tekla śpi w ramionach swojej Opiekunki

21:59, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 lutego 2012
Będzie cieplej?

Na łódzkim portalu Gazety przeczytałam właśnie, że dzisiejsza noc w Łodzi była jedna z ostatnich tak mroźnych. Chciałabym w to wierzyć. Każdego dnia z niepokojem sprawdzamy z Magdą prognozy na Łódź, bo przecież wiemy jak ciężko i zwierzakom, i ludziom żyje się w takiej zimnicy.

Na szczęście na Kocim... wszystko w porządku. Przedwczoraj wieczorem Janka napisała mi: „Koty sobie jakoś radzą. Dostają ciepłe posiłki i właściwie są karmione na żądanie tyle razy, ile się pojawią. Mandaryn zawsze miauczy pod oknem, gdy zgłodnieje. Koty dokarmia czasem również Pani Małgosia.”

Jeśliby ktoś zapomniał, kim jest Pani Małgosia, to przypominam. Ma psa Biszkopta – i generalnie przepada za psami, a nie kotami - ale zawsze w razie potrzeby pomagała mieszkańcom Kociego... Czasami jeździła z nimi do lecznic, dokarmiała, poiła, a przez parę tygodni przechowała u siebie Bukę (teraz Nukę, która znalazła ostatecznie dom u Marcina, dawniej dziennikarza łódzkiej GW, a teraz pracownika biura prasowego UMŁ), cudną szylkretkę, kiedy nasze mieszkania, tzn. Janki i nasze, były zatkane kotami.

Informacja Janki o wołającym o jedzenie Mandarynie bardzo nas ucieszyła. Bo to jest w tej chwili jedyny kot, który nas niepokoi. To dlatego, że nie wiemy, gdzie sypia i co się z nim dzieje, kiedy idzie sobie po posiłku. Wygląda jednak na to, że kocur wie, jak dać znać o swojej obecności, nawet kiedy przychodzi poza stałymi porami karmienia. Mądre kocisko.

No, no i co tu widać? Nic. Mandaryn, to ta czarna kulka w smym centrum fotki...

No, no i co tu widać? Nic. Mandaryn, to ta czarna kulka w smym centrum fotki... Diabeł był w tym czasie w ogródku, na własne oczy go tam widziałam, więc nie ma mowy o pomyłce. Poza tym Mandaryn zareagował, kiedy go zawołałam. Zatrzymał się, gdy usłyszał swoje imię.

Strasznie żałuję jednak, że nie udało mi się go sfotografować na podwórku. Bo na tym zdjęciu, które tu pokazuję, widać tylko coś czarnego. Jaka szkoda, że przepłoszyła go sąsiadka Janki. Co z tego, że to przemiła osoba... Normalnie zła się zrobiłam... Mandaryna już nie zobaczyłam, choć wychodziłam na podwórko o bardzo różnych porach. Oj, Mandarynie, mam nadzieję, że przy moim następnym pobycie w Łodzi będziesz bardziej osiągalny.

14:21, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 05 lutego 2012
Ryś nie zapomniał

Nie wiem, czy to dobrze, czy źle dla niego. Mi zrobiło się miło i smutno jednocześnie. Bo biedny kocur mógł się poczuć zdradzony.

Ryś, jak zwykle zafrasowany. Na mój widok znieruchomiał. Pieknie wygląda. Fot. Joanna Grabowska

Ryś, jak zwykle zafrasowany. Na mój widok znieruchomiał przy misce z suchą karmą. Pięknie wygląda - puszysty, z długimi zdrowymi wąsami i lśniącą sierścią. Dlatego zrobiłam mu całą sesję.

Nie pokazał mi się ani w niedzielę, ani w poniedziałek, choć go wołałam. We wtorek byłam tak krótko na podwórku, że mogliśmy się minąć. Na posiłki do Janki przychodził, więc wiadomo było, że nic mu nie jest. Dopiero w środę go spotkałam. Przyszedł zjeść na okno do Janki, a ja - zmęczona pakowaniem - wyszłam na papierosa. Oczywiście z aparatem w kieszeni. Całe szczęście, bo w następne dni miałam jeszcze tylko jedną okazję, by go fotografować. Nie był wtedy już tak miły dla mnie. Zupełnie jakby sobie coś przemyślał.

Nie byłam pewna, czy da się pogłaskać. Fot. Joanna Grabowska

Nie byłam pewna, czy da się pogłaskać.

Rysia zauważyłam na oknie Janki. Siedział przy misce i zajadał suche. Janka w tym czasie szykowała mu mokrą karmę z puszki. Na mój widok kocur oderwał się od jedzenia i spiął się, jakby do ucieczki. - Rysiu - zawołałam. Od razu się rozluźnił i popatrzył, jakby oczom nie wierzył. Nie sądziłam, że takie spojrzenie może być u kota. Ale... może to tylko moja wyobraźnia.

Nie tylko dał się pogłaskać. Podsuwał miejsca, które chciał byc drapany. Fot. Joanna Grabowska

Nie tylko dał się pogłaskać. Podsuwał miejsca, które chciał byc drapany.

Zrobiłam kilka fotek, a potem podeszłam do Rysia i wyciągnęłam do niego rękę, jak zawsze, kiedy go głaskałam. Nie cofnął się, nawet przysunął, a potem zamruczał i zaczął "ugniatać" przednimi łapkami cement na parapecie. Wyginał się i wypinał, ocierał łebkiem o dłoń - jak kiedyś. A ja go po prostu głaskałam i drapałam za uszami. Udało mi się nawet zrobić jednocześnie kilka zdjęć.

O, dotakiego stanu go doprowadziałm... Fot. Joanna Grabowska

O, dotakiego stanu go doprowadziałm.

Jance, która to zobaczyła, podejrzanie zwilgotniały oczy. - Przed moją ręką nadal się cofa - pożaliła się.

Zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, zwłaszcza że pojawiły się także Miła, Tot i Diabełek, i wróciłam do pakowania rzeczy. Ryś na szczęście nie pobiegł za mną pod klatkę, jak obawiała się Janka. Całe szczęście, bo co mogłabym mu zaoferować poza kilkoma jeszcze pieszczotami?

Tu Ryś wraca spod świerczka, gdzie jadł mokrą karmę. Nie, nie zmierza do mnie. Ja stanęłam mu na drodze. Rys maszeruje do swojej skrzyni. Fot. Joanna Grabowska

Tu Ryś wraca spod świerczka, gdzie jadł mokrą karmę. Nie, nie zmierza do mnie. Ja stanęłam mu na drodze. Rys maszeruje do swojej skrzyni.

Przedwczoraj rozmawiałam o kotach z Janką. Nie wytrzymałam i zadzwoniłam z locutorio (to tutejszy odpowiednik naszej kawiarenki internetowej). Janka zdziwiła się trochę: - Jakieś 20 minut temu wysłałam ci maila - powiedziała. Ale skoro już zadzwoniłam, to porozmawiałyśmy. Okazało się, że wszystkie koty mają się dobrze. W mailu Janka napisała mi tak: „Mrozy są straszne, ale jakoś funkcjonujemy razem z kotami. Wczoraj wieczorem nie pojawił się Mandaryn i bardzo się martwiłam. Przyszedł w dzień. Dostają ciepłego kurczaka a rano lekko podgrzewam im konserwy.” Podczas rozmowy telefonicznej dowiedziałam się znacznie więcej. Koty dostają już wszystkie posiłki podgrzewane. Janka karmę puszkową na chwilę wstawia do mikrofalówki, wieczorem koty dostają posiekanego gotowanego kurczaka. Zostawiliśmy z mężem na te kurczaki 250 zł. 200 od Magdy i 50 od nas. Do tego już za nasze pieniądze kupiliśmy kilkadziesiąt puszek mokrej karmy w sklepie zoologicznym, a w Makro - poza kolejnymi puszkami - jeszcze zapas plastikowych talerzy i misek.

W te koszmarne mrozy Ryś sypia w skrzyni. Często z Miłą. Miła jednak, potrafi przenocować u Janki. Ryś na to nadal się nie zdecydował. Bardzo nas martwi Mandaryn. Ten biedny gamoń nadal szuka noclegu gdzieś daleko na trzecim podwórku, wcale już nie tak przyjaznym jak kiedyś. Zamurowane okienka do piwnic, brak miseczek z karma dla kotów świadczą o tym najlepiej... Zaraz po jedzeniu Mandaryn przemyka przez szparę w murze koło śmietników. Tam w piątek - czyli dwa dni po Rysiu - udało mi się go spotkać... Ale o tym, w późniejszej notce.

Zdjęcia: Joanna Grabowska

17:18, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33