| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Nie lubi, gdy dotyka się jej główki

Szura w rękach i na kolanach Janki. Fot. Łukasz Łucka

Szura w rękach i na kolanach Janki.

Jak dobrze! Łukasz przysłał mi kilka słów o Szurze. I dwa nowe zdjęcia. Bidulka musi na razie mieszkać w klatce, dla bezpieczeństwa innych kotów (nie wiemy, czy na coś nie choruje), ale Janka i Jej Rodzina biorą ją także na ręce, by zapewnić małej porcję pieszczot i oswajania.

Łukasz o kotce napisał tak:

- Trochę się boi, ale jest to chyba kot wyrzucony z domu podczas "przedświątecznych porządków", bo nie zachowuje się jak całkowity dzikus. W klatce korzysta z kuwety, daje się głaskać i brać na kolana, ale nie jest zbytnio szczęśliwa. Bardzo się boi, wręcz wzdryga gdy dotyka się jej głowy. W tym tygodniu ma się ocieplić i mama pojedzie z nią do weterynarza. Wtedy napiszemy więcej.

Czyli - nadal czekamy. Ale już spokojniej, bo koteczka jest w doskonałych rękach. Najlepszych, jakie znam. A po badaniach, ewentualnym leczeniu i sterylizacji, poszukamy jej dobrego domu. A tu druga fota :).
Szura, już u Janki. Fot. Łukasz Łucka
Szura, już u Janki.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

00:45, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (4) »
sobota, 26 stycznia 2013
Szylkretowa Szura

Miałam nadzieję, że tą wiadomością podzielę się wcześniej, tuż po sylwestrze, ale znów się przekonałam, że z kotami nigdy nic nie wiadomo i lepiej niczego nie planować.

Szura. Fot. Łukasz Łucka

Szura

Otóż: jeszcze przed Świętami na Kocim zaczęło się pojawiać szylkretowe kocię. Przychodziło najeść się i natychmiast "po" wiało w stronę komórek. Przerażało je wszystko: ludzie, Ryś i Miła, i Diabeł, i nawet przypatrujący się jej zza szyby Dzidziuś. Z czasem mała zaczęła oswajać się z ich obecnością, ale... gdy już, już miała wejść przez uchylone okno do kuchni, nie wiadomo skąd wyskoczył do niej Dzidziuś. I po oswajaniu. Na złamanie karku pognała w stronę komórek.

Wszystko trzeba było zaczynać od nowa. Między Świętami a sylwestrem oswajanie szło jednak już szybciej. Jakby kotka to i owo szybciej sobie przypominała. Ale i tak za wolno, by zdążyć przed sylwestrem. Wszyscy się martwiliśmy, bo petardy niejednego zwierzaka niemal na śmierć wystraszyły. I słusznie się martwiliśmy. Przez kilka dni po Nowym Roku mała się nie pojawiła. - Ale z misek nocą znika pokarm. Mam nadzieję, że to ona go zjada - opowiadała mi Janka.

Faktycznie, krótko potem pojawiła się sama koteczka. Nadal przelękniona, ale najwyraźniej bardzo zdesperowana. Jakby przez te kilka dni niepojawiania się coś sobie przemyślała, jakby coś się w niej przełamało i postanowiła po prostu wziąć życie w swoje łapki.

Coraz śmielej zaczęła wskakiwać na parapet kuchennego okna i tam czekała aż Janka wystawi jej miseczkę z podgrzaną w mikrofalówce karmą. Nawet gdy Ryś i Miła siedziały w skrzyni, ona nie uciekała. Kiedy za szybą pojawiały się Dzidziuś lub Kotuńcia, nie wiała pod świerk, tylko na nie burczała. - Szura wobec starszych - stwierdziła wtedy Janka. I tak zostało. Dlatego kotka ma na imię Szura. Ładnie. :)

Kiedy tydzień temu - w niedzielę po południu - rozmawiałyśmy z Janką na "skajpie", Szura siedziała akurat na kuchennym parapecie i jadła. Spoglądała od czasu do czasu na Jankę siedzącą przy laptopie, jakby mówiła: - No i czego mnie obgadujesz?

Szura. Fot. Łukasz Łucka

A Janka faktycznie mówiła o niej. Właściwie to zaśmiewałyśmy się, bo chwilę przed naszą rozmową Szura dała się Jance pogłaskać... przez szybę. - Przesuwałam po szybie palec, a ta mała wyginała się i zachowywała jak naprawdę głaskany kot - opowiadała Janka.

Śmiech śmiechem, ale to oznaczało, że kotka bardzo spragniona jest ludzi. - Czasami miauczy, jakby o coś prosiła, ale gdy się do niej wyciągało rękę, to tylko wąchała ją i szybciutko się wycofywała. Ale wkrótce powinniśmy ją złapać, bo wydaje się być coraz bardziej do nas przyzwyczajona - relacjonowała Janka.

I miała rację. Tej nocy, ciut po północy, napisała mi maila: "Złapaliśmy Szurę, może nie jest za późno. Może jutro będę mogła napisać coś więcej."

Co znaczy "może nie jest za późno"? Koło okna Janki jakiś kocur zaznaczył niedawno teren. Raz Janka widziała, jak Szura uciekała przed nim. Bałyśmy się po prostu, że może być za późno na sterylizację, bo te aborcyjne... Są ostatecznością. Nie ufamy im. Są większym zagrożeniem dla życia kotki niż te "zwykłe".

To jedyne dwa zdjęcia, jakie Łukaszowi udało się zrobić kotce. Są sprzed kilku dni, kiedy Szura jeszcze dumała, czy pozwolić się złapać.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

13:32, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (4) »
czwartek, 27 grudnia 2012
Koty obżarte poświątecznie

Dzidziuś i Dzikuska w misce. Troche inne ujęcie niż to sprzed kilku dni. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś i Dzikuska w misce. Trochę inne ujęcie niż to sprzed kilku dni. O Dzikusce Janka mówi, że to Kot-Katastrofa. Katastrofa to zresztą jej trzecie imię. Dwa pierwsze już znacie: Dzikuska i Kotuńcia. A dlaczego Katastrofa? Bo ciągle z czegoś spada, zwisa i niesamowicie rozrabia.

Ryś, Miła i Diabeł ledwo się ruszają. Sąsiedzi Janki skarmiają je resztkami ze swych stołów, więc koty nawet nie bardzo są zainteresowane jedzeniem, które wynosi im Janka. Przychodzą na karmienia o stałych porach, no bo taki jest przecież rytuał, ale ledwo co skubną. Bardziej z grzeczności i ciekawości niż z potrzeby zaspokojenia głodu.

Ryś. Fot. Łukasz Łucka

Ryś.

A kiedy Janka wychodzi do nich w innych niż zwykle porach, na przykład z ciepłą wodą do picia, nawet nie fatygują się, by do niej wyjść.

- Rozleniwione takie się zrobiły, że muszę do nich pukać do tej skrzyni - opowiadała mi Janka przed chwilą. - Ryś i Miła wychodzą wtedy zaspane i niezadowolone, że im drzemkę przerywam.

Miła. Fot. Łukasz Łucka

Miła.

Bardzo mnie bawi to porozumiewanie się ludzi i kotów za pomocą pukania. Jak Janka spóźnia się z jedzeniem, to Ryś puk, puk stuka do niej w kuchenną szybę. A kiedy Ryś i Miła ze skrzyni nie wychodzą, Janka stuk, stuk - dobija się do nich. Komedia. :)

W mrozy w skrzyni sypia tylko Ryś, bo Miła biwakuje w domu. Tak jak i Diabeł. Ten ostatni przeniósł się wreszcie z okna, w głąb mieszkania. Szuka cieplejszych miejsc. Nadal jednak unika Janki jak ognia po myciu uszu ze świerzbu. Taki pamiętliwy!

Diabeł. Fot. Łukasz Łucka

Diabeł

Koty na szczęście dobrze przetrwały mrozy. Żaden nawet nie kichnie. Nadal jednak nie pokazuje się Burak. - Musiał być na gigancie - mówi Janka. Zabawił u nas dłużej, bo i kocie towarzystwo miał i stałą dostawę karmy, ale kiedy zrobiło się zimno wrócił w domowe pielesze. Przynajmniej taką mam nadzieję. Tu nikt o takim burasie nie słyszał, choć rozpytałam wiele osób. Nikt nigdzie nie znalazł też martwego kota. Zobaczymy, może znów się pojawi.

Mam jeszcze jedną nowinę od Janki, ale chwilę z nią jeszcze poczekam, bo może wkrótce dowiem się czegoś więcej, a poza tym - może uda mi się rozbudzić Waszą ciekawość ;).

Nie mam jeszcze nowych zdjęć. Te, które zamieszczam, są tuż sprzed mrozów i śniegu. Ale pokazuję je, bo co mi mają leżakować w komputerze.

Dzidziuś-Alpinista. Lubi na świat patrzeć z góry. Najlepiej spod samego sufitu. Diabeł. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś-Alpinista. Lubi na świat patrzeć z góry. Najlepiej spod samego sufitu.

Dzidziuś-Alpinista. Lubi na świat patrzeć z góry. Najlepiej spod samego sufitu. Fot. Łukasz Łucka

Zdjęcia: Łukasz Łucka

21:35, joannagrabowska_net , Pod okiem Janki
Link Komentarze (6) »
środa, 26 grudnia 2012
Kacper gaduła

Kacper. Fot. Pani Anna z WrocławiaNa drugi dzień Świąt w Polsce dobra nowina z domu Kacpra. Jego opiekunka, Pani Anna, kilka dni temu przysłała na Kocie podwórko jego zdjęcie i życzenia. Tylko, że ja do kociopodwórkowej poczty nie zaglądałam, dlatego wszystko zamieszczam dopiero teraz. Ale przecież w Polsce Święta jeszcze trwają, choć tu w San Sebastian, już nie.

Pani Anna napisała tak:

„Kacperek miewa się dobrze, pięknie mruczy siedząc na kolanach, cudnie nas wita jak przychodzimy do domu. Gada, śpiewa, miauczy... wyjątkowo jest rozmowny.

Ma apetyt. W tej chwili jest doskonale... i mam nadzieję, że tak będzie długo. Doskonały kot”
A teraz życzenia:

„Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia
Niosą ze sobą wiele radości, refleksji oraz planów na Nowy Rok.
W tych wyjątkowych dniach, wiele radosnych chwil, zadowolenia
życzy

Anna”

To nie koniec dobrych wieści. Jutro - kolejne.



12:38, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (1) »
wtorek, 25 grudnia 2012
Mikołaj był na Kocim... :)

Drodzy Czytelnicy Kociego...

wprawdzie tegoroczne Święta osiągnęły już półmetek, to jednak - choć mocno spóźniona - i tak złożę Wam życzenia:

Niech w Waszych domach zagości spokój i radość,

Niech Wasze Rodziny i zwierzyńce docenią Waszą obecność,

Niech Wasze myśli, troska i pamięć o najbliższych sprawią, że wszystkim będzie cieplej.

Życzy Wam tego również całe Kocie podwórko.

I zarazem dziękuje: za pamięć, za życzenia i prezenty. Pani Beato, Pani Justyno - serdeczne dzięki za puszki i saszetki karmy.

piątek, 21 grudnia 2012
Aj ta Dzikuska!

Po tylu tegorocznych smutkach pora na dobre wieści z Kociego podwórka. Pamiętacie szylkretkę Dzikuskę? Małą chorą, zestresowaną, zapchloną i zarobaczoną kruszynę, która 1 czerwca trafiła do domu Janki i Jej Rodziny? Miała wtedy 6-8 tygodni i wyglądała tak, jak na zdjęciu niżej.

Dzikuska. Czerwiec 2012. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska. Czerwiec 2012. Brudna, chora, zabiedzona, przerażona i makabrycznie zapchlona

Dzikuska dziś. Fot. Łukasz ŁuckaCały czas czekaliśmy na odpowiedni moment, by zacząć szukać dla niej domu. Bo kot musi być przygotowany: odpchlony, odrobaczony, zaszczepiony, przebadany, zdrowy i oswojony. W przypadku Dzikuski, jak się już, już coś udawało, zaczynało się nowe. Koszmarem było odpchliwanie - kilkakrotne, bo robactwo paść nie chciało, mimo odpchliwania w lecznicy (nie, nie w Czterech Łapach, bo Janka została skierowana z małą przez Niechciane i Zapomniane do innej, której nie znaliśmy)! Potem u małej rozwinął się calicivirus, bo też nie dostała odpowiednich leków, a na koniec świerzb uszny. Bo też zdaniem lekarki uszy były czyste i tylko lekko w środku zaczerwienione. Efekt? Rozwinął się świerzb, którym pozarażały się wszystkie koty! Janka zmieniła lecznicę i lekarze w Czterech Łapach wszystko wyprostowali, ale co się koty ucierpiały przy leczeniu uszu to ich. Ryś i Diabeł do tej pory Jance to pamiętają.

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach.

Oswajanie Dzikuski też nie było pasmem sukcesów. Najpierw przerażona atakowała wszystko, co znalazło się w jej polu widzenia. Głównie ręce Janki, które sprzątały jej klatkę, podsuwały jedzenie i picie a także aplikujące leki i zastrzyki. Po kilku tygodniach Dzikuska oswoiła się z Rodziną Janki, ale na pukanie czy dzwonek do drzwi reagowała zawsze tak samo. Uciekała mało nie gubiąc łap i zaszywała się w najciemniejszy kąt. I nadal tak się zachowuje! Przed nią mieliśmy dwa równie płochliwe koty: Sówkę, która trafiła do Justyny i Arka (ma tam cudnie, choć dała Im popalić) i Henia, który został z nami (ale dalej gamoń boi się pukania do drzwi i salwuje się ucieczką. Kiedyś krył się gdzie się dało, a ostatnio - w Magdy łóżku). Co będzie z Dzikuską? - martwiłam się często. Okazuje się, że niepotrzebnie.

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach i tym razem w misce. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach i w misce.

Oficjalnie ogłaszam: Dzikuska ma już dom. Najlepszy. Zostanie z Janką i Jej Rodziną. Nie tylko dlatego, że tak podbiła serca domowników. Ona rozkochała w sobie także Dzidziusia! Razem śpią, jedzą, rozrabiają, chorują, obserwują podwórko z kuchennego okna, myją się i nie mogą żyć bez siebie. Kłócą się i biją także razem, a chwilę potem wylizują sobie nosy.

Zanim zostały pogonione, obfotografowano ich winę. Fot. Łukasz Łucka

Zanim zostały pogonione, obfotografowano ich winę.

Czy można taką parkę rozdzielić? Oczywiście, że nie. :)

A co poza tym na Kocim...? Prawie dobrze. W mrozy Miła i Diabeł nocują u Janki, Ryś w skrzyni (nadal obrażony za letnie próby przemywania mu uszu). Burak, no właśnie. Nocował w ocieplonym koszu, potem w szafce (też ocieplonej, robiącej za koci domek) ale od kilku dni go nie ma. Mamy nadzieję, że znalazł sobie cieplejsze lokum, albo... wrócił do domu. Bo może to taki włóczykij - jak kiedyś Kuba, który wyprawiał się na wycieczki a w mrozy wracał w domowe pielesze. W każdym razie Janka przeszukała całe sąsiedztwo, podwórko, rozpytała o niego ludzi - i nic.

Dzikuska zza szyby podglada Rysia. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska zza szyby podgląda świat Rysia.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

16:05, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (8) »
piątek, 07 grudnia 2012
Balbina - kotka doskonała

Kilka dni temu dostałam maila i zdjęcia od Pani Aliny, opiekunki Balbiny. Janka przypomniała Jej, że właśnie mija rok od czasu, gdy przygarnęła kotkę pod swój dach.

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z ŁodziPani Alina postanowiła więc napisać na Kocie podwórko o Balbinie: „Jestem bardzo zadowolona, że ją mam, a raczej, że się mamy nawzajem. Trudno mi określić, która z nas jest bardziej zadowolona z tego powodu. Balbina jest wyjątkową kotką. Jest bardzo towarzyska, nie chowa się, gdy ktoś mnie odwiedza. Wręcz przeciwnie, pełni rolę gospodyni. Wita gościa i czeka na głaskanie. Ja nazywam ją czasem „okupantką”, bo jest zawsze tam, gdzie ja i czasem trudno mi zjeść obiad bez jej towarzystwa.”

Przyznam szczerze, że zazdroszczę. Nasze koty na dźwięk domofonu, czy dzwonka do drzwi kryją się po kątach. Wszystko przez panikarza Henia, który spłoszony zrywa się do biegu i mocno przy tym hałasuje. Wyrwane ze snu Furia i Elek wolą dołączyć do ucieczki niż później żałować. Ostatnio na szczęście zauważyły, że Henio wszczyna alarm niepotrzebnie i coraz rzadziej są jak on spłoszone.

O swojej kotce Pani Alina napisała jeszcze tak: „Nie mam ciekawych zdjęć Balbiny, bo nie zachowuje się dziwnie, tak jak to koty potrafią. Jest spokojna i zrównoważona. Cały czas przebywa w mieszkaniu. Wyjątkiem jest czas, kiedy jeżdżę na działkę. Zabieram ją ze sobą i wtedy znika na długie godziny. Wraca brudna i nie daje się złapać, kiedy trzeba wracać do domu. Długo by jeszcze opowiadać o Balbinie. Czasem zastanawiam się, czy nie przydałoby jej się towarzystwo?”

Pani Alino - z pewnością by się przydało :)

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Zdjęcia: Pani Alina



14:56, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (6) »
czwartek, 06 grudnia 2012
Janioł 2012 :)

Wczoraj obdarowała mnie nim Ela Piotrowska z Radia Eska. Wkleiła go na moją ścianę na FB. A ja dzielę się nim z Janką i Jej Rodziną. Bez Nich nic bym nie mogła zrobić na Kocim...

Janioł 2012

A za co ten Janioł?

"Janioł 2012 dla tych co walczą o zwierzaki
Jeżeli uważasz, że Ktoś z Twoich Znajomych jest Janiołem, wstaw mu na tablicę.
Taki drobny upominek pod koniec roku u wyrazy wdzięczności dla Tych co mają Serce dla Zwierząt i że wspólnie walczymy o to samo...
"

Janka nie udziela się na FB. Tylko dlatego więc pokazuję tego Janioła na blogu.

Elu-Esko, dzięki za pamięć, choć podtrzymuję to, co napisałam na FB - ja sama nie zasługuję. Janka - tak.

środa, 28 listopada 2012
Poznajcie Buraka...

... nowego rezydenta na Kocim podwórku.

Burak. Fot. Łukasz Łucka

Burak.

„Jest dość duży i nieustannie głodny” - napisał mi Łukasz w jednym z maili.

Burak zaczął pojawiać się pod oknem Janki w pierwszej połowie listopada. Początkowo tylko pod świerczkiem, pod którym tradycyjnie zostawiana jest sucha karma dla nocnych głodomorów (w dzień wyjadłyby ją gołębie). Burak regularnie czyścił miseczki i znikał. Nie dlatego, że się bał. Taki był jego wybór.

Skąd imię Burak? „Mama nazwała go tak dlatego, że jest bury, a nie ze względu na charakter. Burak nie jest burakiem. To miły i ugodowy kot. Już zaprzyjaźnił się z pozostałymi mieszkańcami podwórka.” - odpowiada Łukasz.

Burak siedzi, Ryś podchodzi do miski. Fot. Łukasz Łucka

Burak siedzi, Ryś podchodzi do miski.

Ci pozostali mieszkańcy" - po ostatnich nieszczęściach, które dotknęły Kocie... - to teraz Miła, Ryś, Diabełek i Dzikuska. Choć właściwie tej ostatniej nie powinnam tu chyba już wspominać pod tym imieniem, bo... Najlepiej będzie, jeśli napiszę o niej oddzielną notkę :).

Buras ostatnio zachowuje się coraz śmielej. Do tego stopnia, że „tańczy na oknie i ociera się o szybę, gdy chce więcej jedzenia”. Nadal jednak nie pozwala się dotknąć. Gdy już pozwoli, pojedzie do weta na badania. Trzeba mu w paszczę zajrzeć i przebadać dokładnie, żeby na Kocie... znów świerzb uszny się nie przyplątał. Diabeł do tej pory obrażony jest na Jankę, która przemywała mu uszy. Ostatecznie jednak pozwolił sobie pomóc, podobnie jak wszystkie inne koty poza uparciuchem Rysiem.

Janka i Jej rodzina podejrzewają, że Buras jest wykastrowany, bo nie znaczy terenu. Zatem, to kolejny wyrzucony z domu i skrzywdzony przez ludzi kot.

Diabeł przyłapany podczas toalety w ogródku.Fot. Łukasz Łucka

Diabeł przyłapany podczas toalety w ogródku.

A tu Miła, niezainteresowana sesją fotograficzną... Fot. Łukasz Łucka

A tu Miła, niezainteresowana sesją  fotograficzną...

Zdjęcia: Łukasz Łucka

15:08, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (4) »
wtorek, 06 listopada 2012
Kotwory przeprowadzone

Henio (na dole), Elek (w namiocie) i Furia na ulubionym drapaku. Fot. Magda Grabowska

Henio (na dole), Elek (w namiocie) i Furia na ulubionym drapaku.

Zmieniliśmy mieszkanie na większe. Właśnie wykopaliśmy się spod stosów kartonów i pakunków. I dopiero teraz nasze kotwory przekonały się, że warto było.

Mieszkanie jest dwa razy większe i ma dłuuuugi korytarz. Ten korytarz (podobny do tego w filmie Polańskiego "Dziecko Rosemary", nawet kończy się identyczną bieliźniarką, której półki wyłożone są papierem w kratkę) to teraz miejsce galopad i wyścigów. Nielegalnych oczywiście, organizowanych zwykle o 3-4 nad ranem. Wiecie, że trzy koty potrafią cwałować i łomotać łapami w drewnianą podłogę jak stado koni? Najgłośniej tupie Furia. Taki to okruszek przy dwóch kocurach, że nie możemy zrozumieć, dlaczego nie biega bezszelestnie. Kocury też nie dbają o ciszę nocną, więc hałas jest niezły.

Aż dziwiliśmy się, że do tej pory sąsiadka z dołu nie przyszła ze skargą. Tajemnica wyjaśniła się kilka dni temu. To starsza Pani, która ma problemy ze słuchem.

W dzień kotwory oczywiście śpią. Ale jak! Coraz częściej wreszcie wszystkie trzy razem - na łóżku Magdy, na kanapie, gdzie się da. Furia początkowo grymasiła, bo sypiać to ona zwykła tylko z Elkiem, ale kiedy zobaczyła, że Elek raz do niej, raz do młodego się przytuli - odpuściła. Codziennie teraz mamy przed sobą takie obrazki jak te niżej. :)

Furia początkowo nie mogła zrozumieć, dlaczego Elek nie przegania Henia z jej/ich łóżka. Próbowała Henia zabić spojrzeniem, ale Henio się nie dał. Spał :) Fot. Magda Grabowska

Furia początkowo nie mogła zrozumieć, dlaczego Elek nie przegania Henia z jej/ich łóżka. Próbowała Henia zabić spojrzeniem, ale Henio się nie dał. Spał :)

Gdy kilka prób usmiercenia Henia spojrzeniem nie powiodło się, Furia postanowiła sprawdzić, jak się śpi koło Henia. Minę ma nietęgą, Henio też jakby w szoku. Fot. Magda Grabowska

Gdy kilka prób uśmiercenia Henia spojrzeniem nie powiodło się, Furia postanowiła sprawdzić, jak się śpi koło kocurka. Minę ma nietęgą, Henio też jakby w szoku.

W końcu i Henio przysnął i Furia, bo Elek drzemal od początku nieświadom niemej sceny jaka się przez chwilę pewną rozgrywała na kanapie. Gdy kilka prób usmiercenia Henia spojrzeniem nie powiodło się, Furia postanowiła sprawdzić, jak się śpi koło Henia. Minę ma nietęgą, Henio też jakby w szoku. Fot. Magda Grabowska

W końcu i Henio przysnął, i Furia, bo Elek drzemał od początku nieświadom niemej sceny jaka się przez chwilę rozgrywała na kanapie.

Furia nawet zadkiem się do Henia przytuliła. Świat sie kończy! Fot. Magda Grabowska

Furia nawet zadkiem się do Henia przytuliła. Świat się kończy!

A tu inny dzień i ciut inna konfiguracja. Fot. Magda Grabowska

A tu inny dzień i ciut inna konfiguracja.

Tym razem to Heniowi coś nie pasuje. Fot. Magda Grabowska

Tym razem to Heniowi coś nie pasuje.

Elek uwielbia ukladać się na Heniowych łapach.Fot. Magda Grabowska

Elek uwielbia układać się na Heniowych łapach.

A Henio uwielbia przygarniac Elka do siebie łapami.Fot. Magda Grabowska

A Henio uwielbia przygarniać łapami Elka do siebie.

Zdjęcia: Magda Grabowska

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40