| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
wtorek, 12 czerwca 2012
Ducha zobaczył?

Dzikuska. Fot. Łukasz ŁuckaDonoszę uprzejmie, że na Kocim podwórku wszystko gra. No może poza tym, że Dzikuska zwiała w piątek z klatki i dekuje się teraz gdzieś w mieszkaniu Janki. Jest, bo swoje jestestwo objawia nocami. Wyłazi z zakamarków, wyjada karmę z misek, załatwia potrzeby, szwenda się, a nad ranem znowu znika. Nocne życie widać lubi. Może wychodzi także w dzień, kiedy nikogo nie ma w domu, ale w tej kwestii wypowiedzieć mogliby się tylko Dzidziuś albo Tot.

Taaaa, Dzidziuś to fajny kot :) Fot. Łukasz Łucka

Taaaa, Dzidziuś to fajny kot :) Nie wychodzi nie tylko z domu :)

Pierwszy, czyli Dzidziuś, jest świadkiem wszystkiego co dzieje się w domu, bo z zasady go nie opuszcza. Tylko czasami coś mu odbija. Wyskakuje wtedy przez kuchenne okno do ogródka, a potem cały struchlały udaje herosa pod świerkiem. Przyznać mu jednak trzeba, że światem jest zainteresowany: oczy, wąsy i uszy ma dookoła głowy. W końcu może się taki Kuba znów objawić i co wtedy? Nic tylko trzeba będzie dać mu po nosie, jak wówczas, gdy zajrzał do kuchni, czyli wtargnął zdecydowanie nie na swoje terytorium.

A co mi tam, przypomne i bezczelnego Kubę, ktory nadal gania nasze koty. Ale Dzidziuś dzielnie go nastukał :) Fot. Łukasz Łucka

A co mi tam, przypomnę i bezczelnego Kubę w czerwonej obróżce, który nadal gania nasze koty. Ale Dzidziuś dzielnie go raz nastukał, gdy ten nieproszony próbował wejść do jego kuchni :)

Drugi – czyli Tot – z racji wieku wychodzi teraz znacznie rzadziej, bo też ze światem mocno jest już obyty. Ale on to głównie drzemie gdzieś u Łukasza w spokoju i całym sobą mówi: "A dajcież wy mi wszyscy święty spokój!" (Hmmm, czy nie tak wołał pan Dulski? Od razu uprzedzam - Tot nie spaceruje wokół stołu). Co do Tota - nie ma się czemu dziwić. 1 czerwca skończył 10 lat. Tot, senior na podwórku :).

Żaden z nich nie chce się jednak o Dzikusce wypowiadać. Tot na zasadzie: "Nie, bo nie", a Dzidziuś, bo się solidaryzuje. Z Dzikuską oczywiście.

A tu Tot wdzięczy się na kuchennym oknie. Widzicie te dwie latarnie za nim? To Mandaryn, o którym napiszę następną notkę :) Fot. Łukasz Łucka

A tu Tot wdzięczy się na kuchennym oknie. Widzicie te dwie latarnie za nim? To Mandaryn, o którym napiszę następną notkę :)

No tak, ale nie o Dzikusce chciałam dziś pisać, ani o Dzidziusiu, ani o Totku (i Mandarynich latarniach), tylko o Diable.

Właściwie, to chciałam zadać jedno pytanie: czy ktoś może mi podpowiedzieć, co takiego Diabeł mógł zobaczyć w kuchni - poza Łukaszem robiącym mu zdjęcie - że jest tak strasznie, strasznie zdziwiony?

Diabeł. Zobaczył ducha? Fot. Łukasz Łucka

Diabeł. Zobaczył ducha?

Zdjęcia: Łukasz Łucka

00:23, joannagrabowska_net , Diabeł
Link Komentarze (4) »
środa, 06 czerwca 2012
Dwie kocie biedy pojawiły się na podwórku

Dzikuska jest szylkretką. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska jest szylkretką, tylko taką ukrytą pod brudem ;)

Jedna to biało-bury kocurek. Jest na Kocim... blisko dwa tygodnie. Na oko Janki ma około roku. Janka podejrzewa też, że był domowy, ale z jakiegoś powodu znielubił ludzi. Na karmienia przychodzi cichcem, człowieka, który miski napełnia karmą unika, ale z kociopodwórkowymi kotami nieźle się dogaduje. Nie walczy z nimi, więc te dzielą się z nim swoim jedzeniem. To aż dziwne.

Kocurek jest najwyraźniej niewykastrowany, bo Janka słyszy jego kocie wabienia. U nas raczej kotki sobie nie znajdzie, a ponieważ nie pozwala do siebie dojść, może odejść na inne podwórko. Dobrze by było, gdyby dał się znowu do człowieka przekonać, można by go wykastrować i znaleźć dom. Na razie jednak trwają podchody. Kocurek jest tak nieufny, że Łukaszowi nie udało się zrobić mu zdjęcia.

Dzikuska jak tylko się oswoi zostanie wypuszczona na pokoje. Na razie - cierpi w niewoli. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska jak tylko się oswoi zostanie wypuszczona na pokoje. Na razie - cierpi w niewoli

Dzikuska. Fot. Łukasz ŁuckaDruga bieda pojawiła się 1 czerwca. Ma już imię - Dzikuska. Może mieć około 6-8 tygodni. Albo więcej, bo jest bardzo zabiedzona.

- Jest z nią straszny problem, jak tylko wyciąga się do niej rękę od razu atakuje. Nie można więc nawet sprzątnąć jej w klatce. Nie przypominamy sobie abyśmy mieli aż tak trudnego kota – napisał mi Łukasz, przysyłając jednocześnie jej zdjęcia.

Od razu podesłaliśmy więc na Kocie... kociakową karmę. A Janka w tym tygodniu wybiera się z małą do weta. Trzeba ją odrobaczyć, zbadać i doprowadzić do kociego wyglądu. Na razie to jeden strzępek stresu i nieufności.

- Kotka jest bardzo nieszczęśliwa, mało je, wyje w nocy i atakuje nas nadal, ale zainteresował ją Dzidziuś. Może się w końcu pogodzi z niewolą? - napisała mi Janka trzy dni temu.

Wczoraj natomiast dostałam od Niej maila takiej treści: - Chciałam pochwalić Dzikuskę, że się cywilizuje, ale właśnie zwiała mi z klatki podczas sprzątania i siedzi w szafce pod oknem pomiędzy garnkami. Dam jej trochę czasu.

No i co z taką kotką zrobić?

Na szczęście są i lepsze wieści. Jedna z nich - oczywiście od Janki - jest taka:

- Znowu dostałam od Justyny osiem saszetek po 100 g suchej karmy. To Purina dla wrażliwych. Taki sam gratis dostaliśmy kiedyś u weterynarza.

I Janka, i my, i koty – wszyscy - serdecznie dziękujemy :). Wkrótce dalsze wieści. Teraz będą już bardziej regularne.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

23:03, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 kwietnia 2012
Furia i Big Brother u bielików

Tylko nie myślcie, że zwariowałyśmy z Magdą i rzeczywiście oglądamy Big Brothera w TV. Co to to nie. Po prostu od około tygodnia podglądamy orły bieliki.

Te polskie - pod Kutnem

i amerykańskie w Stanie Iowa.

Obie polecamy. Przednia sprawa. Furia osobiście to sprawdziła i jej również się spodobało, co widać na załączonych obrazkach.

Kocury orłami się nie zainteresowały, więc zdjęcia z nimi będą w następnej notce. Też ciekawe, choć trochę inne. A teraz - Furia. Bo jej zainteresowania nie mają granic. Wczoraj, gdy tylko Magda na chwilę oddaliła się od komputera usiłowała sama się obsłużyć. Teraz też najwyraźniej chce podejrzeć, co o niej piszę, bo wskoczyła mi na kolana i barankuje. Na chwilę włożyła mi łebek pod przedramię. Ruszam ręką to i jej łebkiem, a ona mruczy... :) Chyba jej pasuje: i to co piszę, i to nibygłaskanie ;)

A oto Furyjka w akcji.

Elek bardziej interesuje się poczynaniami Furii. Fot. Magda Grabowska

A co tam macie? - zdaje się mówić nasza Furia. Elek bardziej interesuje się jej niż naszymi poczynaniami więc przyjął pozę zrezygnowanego wyczekiwania.

Paczy, paczy i... oczom nie wierzy ;) Fot. Magda Grabowska

Patrzy, patrzy i... oczom nie wierzy ;)

No nie... Trzy ptasie, co z tego, że orle glutki, a ona nie może ich dorwać! Fot. Magda Grabowska

No nie... Trzy ptasie - co z tego, że orle! - glutki, a ona nie może ich dorwać!

Zdjęcia: Magda Grabowska

środa, 25 kwietnia 2012
Pilne, zaginął Zyzio - w Łodzi

Tego maila dostałam dziś - z prośbą o pomoc. Upowszechniam - także na FB - bo to bardzo pilne.

"Około 19. kwietnia zaginął kot Zyzio. Mimo rozlepienia ogłoszeń w okolicy i pomocy sąsiadów w poszukiwaniach się nie znalazł. Ma półtora roku, jest biały z ciemnym ogonkiem, czapeczką i plamkami na grzbiecie. Zaginął w Łodzi w okolicach Gandhiego/Tybury. Czeka na niego mama Zuzia, i właścicielka pod nr. tel. 607444008."

A oto Zyzio, pomóżcie, proszę, i przekażcie dalej.

Zaginiony Zyzio

20:49, joannagrabowska_net , Szukamy kota
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2012
Sówka i Edek

Oto obiecany filmik. Sówka to ta śliczna szylkretka. Edek - cudny, niemal cały biały kocurek. Sówka Edka uwielbia. Edek... pozwala się adorować. Przyjemnego oglądania.

    

Autorzy filmu: Justyna i Arek Szajnowscy

02:04, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 kwietnia 2012
O Darczyńcach, cywilizującym się Diable i innych kotach

Dawno nie pisałam na Kocim podwórku, ale to dlatego, że – szczęśliwie - nie było za bardzo o czym. Koty zdrowe, na co dzień rozpieszczane przez Jankę i Jej Rodzinę, od czasu do czasu przez Panią Ewę z Małego Podwórka i przez niektórych mieszkańców kamienicy przy Kocim...

Miła (od lewej), Dzidziuś i Ryś. Fot. Joanna Grabowska

Miła (od lewej), Dzidziuś i Ryś

Janka napisała mi także: „Kocie podwórko zostało po raz kolejny zasilone jedzeniem od Pani Agnieszki. Cztery duże puszki Kitekat i dwa kilogramy suchej karmy przyniosła Justyna oznajmiając, że Agnieszka po wypłacie postanowiła wspomóc nasze koty.”

Diabełek. Fot. Łukasz Łucka

Diabełek

Bardzo dziękujemy w imieniu kotów. Będą miały przyjemną odmianę, bo ostatnio w naszym zamówieniu do sklepu zoologicznego nie było Kitekatów. Przy okazji dodam, że nasze koty już kolejny raz dostały kilogram suchego Whiskasa od Właścicieli tego sklepu, w którym co miesiąc zamawiamy stałą porcję puszek i suchego. Dziękowałam Im w mailach wielokrotnie, ale podziękuje jeszcze raz - na Kocim...

Tot staruszek. Fot. Joanna Grabowska

Totek

Choć wiosna chłodna, to - jak mi pisze w mailu Janka – w ogrodzie zrobiło się bardzo ładnie. Zakwitły rosnące w nim owocowe drzewa. Zawsze lubiłam na nie patrzeć. I jeszcze jesienią, kiedy wszystkie liście zaczynały rudzieć. I zimą, kiedy na gałęziach osiadał pierwszy, jeszcze czysty, śnieg.

Wreszcie znalazlam bardzo stare zdjecie Mandaryna zrobione którejs jesieni. Fot. Magda Grabowska

No to prawdziwy skandal, żeby Mandaryn nie pozwolił się nam normalnie sfotografować. To jest bardzo stare zdjęcie, zrobione przez Magdę której jesieni.

A poza tym nic nowego. Kuba jak zwykle rozrabia. Ostatnio – chyba na święta – dostał czerwoną obróżkę w żółte paski. Nie uczyniła go bardziej statecznym. Nadal wyjada karmę naszym podwórkowcom i gania Mandaryna. Biedny Mandaryn ucieka wtedy i powraca dopiero po kilku godzinach. Najważniejsze, że wraca. Ale co zrobić z tym rozbójnikiem Kubą? Obie z Magdą też zawsze miałyśmy z nim kłopot.

Koniec końców znów nie wiemy, gdzie nocuje Mandaryn. W mrozy sypiał z Rysiem i Miłą w skrzyni, teraz najwyraźniej przeniósł się na letnie pokoje. Szkoda, bo tym trudniej mu pomóc z tą jego kłaczącą się sierścią. W miejscach gdzie nie ma kłaków jego sierść pięknie lśni.

W skrzyni nadal rezydują Miła i Ryś, a Diabeł...

- Diabeł zamienił się już chyba w domowego kota – śmieje się Janka. - Całe dnie śpi w pokoju Łukasza. Wychodzi wieczorem na godzinę-dwie za potrzebą i wraca na noc. Umie załatwiać się grzecznie do kuwety w domu, ale najwyraźniej woli tę wielką za oknem.

A to rozbójnik Kuba. To zdjęcie jest z 2009 roku. Teraz kocur jest starszy i jeszcze gorszy. Fot. Magda Grabowska

A to rozbójnik Kuba. To zdjęcie jest z 2009 roku. Teraz kocur jest starszy i bardziej złośliwy niż był. Choć... nie widać tego po nim

O tym, że Diabeł się ucywilizował świadczy też to, że bardzo ładnie bawi się z Dzidziusiem i nie zaczepia już staruszka Tota. Tot może więc drzemać do woli w zaciszu domowym.

To tyle na dziś. Łukaszowi udało się zrobić zdjęcia kotom. Wkrótce mam je dostać. Wtedy od razu je pokażę. A już teraz zapowiadam, że w następnej notce będą filmiki. Z Sówką i Edkiem w rolach głównych. Przezabawne. Przysłała je mi jakiś czas temu Justyna Szajnowska, a ja w nawale codziennych zajęć zapomniałam zamieścić je na blogu.

A na razie, żebyście nie zapomnieli, jak wyglądają mieszkańcy Kociego... przypominam ich na starych zdjęciach.

16:07, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 marca 2012
Bez sensacji, ale ciekawie

Dziś dostałam maila od Janki. I tym razem już nie czekam aż się zestarzeje – tzn. mail – i od razu wstawiam go na blog.

Otóż Janka, ucieszona bardzo, że napisałam wreszcie o Paniach Agnieszce i Justynie, donosi: „Po raz kolejny obdarowały nasze koty. Dostaliśmy tym razem opakowanie suchej karmy Kitekat oraz dwie duże konserwy tej samej firmy.”

Ten koci cień, to Tot na kuchennym oknie. Fot. Joanna Grabowska

Ten koci cień, to Tot na kuchennym oknie.

Poza tym Pani Małgosia (ta u której przez dosyć długi czas biwakowała szylkretowa Buka, a teraz Nuka, która ostatecznie zamieszkała z Marcinem, moim kolegą redakcyjnym, który później zmienił pracę na łódzki Urząd Miasta) podkarmia czasem koty. „Głównie wędliną, którą bardzo drobno kroi. To jej znak rozpoznawczy” - pisze Janka.

To był mroźny dzień. Palce mi drętwiały z zimna. A Diabeł urządził sobie w ogródku toaletę... Fot. Joanna Grabowska

To był mroźny dzień. Palce mi drętwiały z zimna. A Diabeł urządził sobie w ogródku toaletę...

Sama Janka natomiast - poza tym, że cały czas opiekuje się kotami i regularnie je karmi, obserwuje czy nie potrzebują weta itd. - zrobiła dziś trochę porządku w skrzyni.

Było sucho, może wycierają nogi?” - podejrzewa. Może coś w tym być, bo obie z Magdą zaobserwowałyśmy, że jak wchodzą do skrzyni, to na chwilę zatrzymują się w takim niżej położonym miejscu, a dopiero potem wspinają się na stare kołdry, którymi mają wyłożone „pokoje”.

Od lewej: Miła, Dzidziuś (oczywiście za szybą, więc markotny) i Ryś na kuchennym oknie Janki. Fot. Joanna Grabowska

Od lewej: Miła, Dzidziuś (oczywiście za szybą, więc markotny) i Ryś na kuchennym oknie Janki.

A poza tym na kocim nic się nie dzieje. I bardzo dobrze. Raczej nie potrzebujemy tam żadnych sensacji, bo te niemal zawsze oznaczają wyłącznie kłopoty.

Przypominam kocich mieszkańców podwórka, ale nadal tylko na fotkach styczniowych, które sama zrobiłam. Niestety - bez Mandaryna, bo ten tylko koło śmietnika mi się objawił i to na jedną fotkę, bo później spłoszyła go sąsiadka.

No i Mandaryn na tej jedynej fotce, którą udało mi się mu zrobić. Przepraszam za tę powtórkę. Fot. Joanna Grabowska

No i Mandaryn na tej jedynej fotce, którą udało mi się mu zrobić. Czy ktoś tu widzi Mandaryna? To ta kuleczka w środku...

A wszystkim pomocnikom Kociego... bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy. W imieniu kotów oczywiście też :).

Zdjęcia: Joanna Grabowska

22:30, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Komentarze (2) »
sobota, 03 marca 2012
O Agnieszce, Justynie i o Mandarynie, który wprowadził się do skrzyni

Newsa o Mandarynie Janka przekazała mi jakiś czas temu, ale zdaje się, że o tym nie pisałam. - Jeszcze przed śniegami zaczął tam zaglądać, a potem zobaczyłam jak któregoś dnia wyszedł ze skrzyni - opowiadała.

Dzidziuś i Tot w kuchni Janki. Na dworze siarczysty mróz już się zrobił. Fot. Joanna Grabowska

Dzidziuś i Tot w kuchni Janki. Na dworze siarczysty mróz już się zrobił

W tej samej skrzyni nadal sypiają Ryś i Miła. Bardzo ciekawy trójkąt się zrobił. Na pewno cieplejszy :). Janka powiedziała, że Mandaryn, Ryś i Miła w dobrej kondycji przetrwały największe zimno. Tylko, że ten pierwszy ma znów problem z sierścią. Znów się "wielbłądzi".

Miła (z lewej) i Ryś posilają się pod świerczkiem. Aż miło było patrzeć, jak jedzą z jednej miski. Fot. Joanna Grabowska

Miła (z lewej) i Ryś posilają się pod świerczkiem. Aż miło było patrzeć, jak jedzą z jednej miski.

Podejrzewamy, że kocur jest leniuchem i nie chce mu się wylizywać. Z drugiej strony - jeśli cała trójka biwakuje w skrzyni, to jest tam bardzo ciasno. Może Mandarynek nie miał warunków do wylizywania się? Faktem jest jednak, że podobnych problemów nie ma ani Ryś, ani Miła.

Diabeł wyszedł tylko na chwilę. Po tym zdjęciu od razu wrócił do domu. Fot Joanna Grabowska

Diabeł wyszedł tylko na chwilę. Po tym zdjęciu od razu wrócił do domu.

Ryś już po posiłku. Fot. Joanna GrabowskaJeśli chodzi o Diabła i Tota, to oczywiście nocują u Janki. Diabeł nawet zaczął bawić się z Dzidziusiem. W końcu musi zabijać jakoś nudę, kiedy nie wychodzi na dwór.

To że zwierzaki są w dobrej kondycji, to zasługa Janki. Cały czas podawała im ciepłe jedzenie. Dbała, żeby wszystkie je dostały. Pilnowała nawet spóźnialskiego Mandaryna.

Na razie ma jeszcze zapas karmy - i mokrej, i suchej. To nie tylko efekt pozostawionych przez nas puszek i przywiezionych worków. Kocie podwórko zasiliły niedawno karmą pewne Dwie Młode Kobiety. - Najpierw przyniosły mi do pracy kilka saszetek Feliksa, a po krótkim czasie - 20 następnych - opowiadała mi Janka. - To bardzo fajne, zakręcone osoby. Jedna na pewno ma własnego kota, druga chyba też.

Tot staruszek. Fot. Joanna GrabowskaImiona obu Pań to Agnieszka i Justyna. Zabawne, że nasze ulubione lekarki w Czterech Łapach, nazywają się tak samo :) Ale to nie są te same osoby.

Obie z Janką bardzo dziękujemy Paniom Agnieszce i Justynie za saszetki. Janka podawała je naszym bezdomniakom w mrozy. - Nie zamarzały tak szybko, jak karma z puszek - mówiła Janka. I dodała, że rozumie już, dlaczego ubiegłej zimy wynosiłyśmy z Magdą tylko saszetki. Wychodziło trochę drożej, ale naprawdę łatwiej było nakładać je na talerzyki. No i łatwiej było podstawiać kotom ich ulubione smaki.

Nie mam nowych zdjęć z Kociego..., ale mam jeszcze takie, które zrobiłam w styczniu i dotąd ich nie pokazałam.

Zdjęcia: Joanna Grabowska

14:12, joannagrabowska_net , Wieści z Łodzi
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 lutego 2012
O wychowywaniu Furii w duchu pokoju

Już ponad rok Furia skazana jest na stałe towarzystwo Henia, ale – w przeciwieństwie do Elka – cały czas nie może go zaakceptować. Co dzień niemal, daje mu łapą po głowie, albo fuka na niego, albo tak patrzy, że biedak pokornie (jak ja nie cierpię tego słowa!) schodzi jej z drogi.

Oto jednak nastąpił przełom...

Dziewczynka dała sobie spokój. Zamierza pospać. Elek jeszcze czujny, a Henio spięty. Fot. Magra Grabowska

Dziewczynka dała sobie spokój. Zamierza pospać. Elek jeszcze czujny, a Henio spięty.

Otóż, wszystkie nasze koty uwielbiają ucinać sobie drzemkę w pokoju Magdy. Oczywiście na jej łóżku. Furia i Elek traktują je właściwie jak swoje i Magdę tylko z uprzejmości na noc do siebie wpuszczają. Henio miał do tego miejsca dostęp bardzo ograniczony. Od pewnego czasu jednak coraz częściej ośmiela się ułożyć na nim mimo gniewnych spojrzeń Furii. Dziś zrobił to ponownie. Oj zagrał Furii na nerwach. Kocica podniosła się ze swojej poduszki i zaczęła zmierzać w jego stronę. Henio spiął się cały, czujnie nadstawił uszu i łapy ułożył tak, by w każdej chwili salwować się ucieczką. Ale gdy Furia była tuż, tuż do akcji wkroczyła Magda. I delikatnie podpowiedziała kotce, gdzie jej miejsce. Furia opierała się nieco, więc Magda delikatnie popchnęła ją w stronę poduszki, którą zachęcająco poklepała, jakby mówiła: „no popatrz jak tu miło”. Furia, jak to Furia, spojrzała na poduszkę i... położyła się obok. Natychmiast zwinęła się w mufkę i zapadła w sen.

Uspokoił się i Elek,bo wyczuł, że nie będzie awantury. Fot. Magra Grabowska

Uspokoił się i Elek,bo wyczuł, że nie będzie awantury.

A Henio odetchnął. Tak zupełnie po ludzku. Westchnął, sapnął i szczęśliwy przytulił wąsy i policzek do koca. Śpią tak zgodnie - wszystkie trzy koty, bo Elek od początku uważał, że obecność Henia mu nie przeszkadza ani ciut – już prawie trzy godziny.

A oto dowód, ze nie był to odosobniony przypadek. Te same koty, ale w innym miejscu i innego dnia... Fot. Magda Grabowska

A oto dowód, że nie był to odosobniony przypadek. Te same koty, ale w innym miejscu i innego dnia...

No, i czy nie jest to wychowywanie Furii w duchu pokoju? :)

I jeszcze słówko z Łodzi. Janka napisała mi, że z kotami wszystko OK. Temat rozwiniemy później, gdy wejdziemy na Skype. Rozmowę, oczywiście, zrelacjonuję. :)

Zdjęcia: Magda Grabowska

niedziela, 19 lutego 2012
Tekla-Balbina zawojowała swoją Opiekunkę

Tekla śpi w ramionach swojej OpiekunkiDziś dostałam maila od Pani Aliny. Brzmi tak: „Witam ponownie po dwóch miesiącach, od kiedy jest ze mną Balbina (poprzednio Tekla). Teraz mogę powiedzieć, że nie tylko ja ją zaadoptowałam, ale również ona mnie. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązane i przyzwyczaiłyśmy się do siebie i swojej obecności. Jest taką kotką, jaką chciałam mieć. W pierwszej wiadomości napisałam, że wydaje się szczęśliwa teraz wysyłam zdjęcia, a jak to jest naprawdę oceńcie sami. Zdjęcia były robione po świętach, kiedy jeszcze była choinka - ulubiony obiekt Balbiny do szaleństw. Pozdrawiam.”

Ciepło się na duszy robi po takich mailach :). Pani Alina dodała jeszcze, że Balbina jest zdrowa i nie ma z nią żadnych kłopotów. Super.

 Tekla śpi w ramionach swojej Opiekunki

Tekla śpi w ramionach swojej Opiekunki

21:59, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (1) »