| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
czwartek, 24 września 2009
Ciemnorud pojechał do domu

Ciemnorud. 24 września 2009. Fot. Magda GrabowskaTak, to najwspanialsza wiadomość. Pan Piotr Krupa przyjechał po niego dziś wieczorem z Podkowy Leśnej. Najpierw przyjechał do nas do redakcji. Czekałyśmy tam razem z Ciemnorudem, a potem pojechaliśmy do "Czterech Łap". Dr Aleksander Korzeniowski jeszcze raz dokładnie zbadał Ciemnoruda, zaaplikował mu kolejną porcję zastrzyków i powiedział Panu Piotrowi co dalej trzeba z kotem robić. To znaczy, że jutro należy z nim jechać do lecznicy. Ciemnorud ma już całkiem pokaźną dokumentację choroby. Cała pojechała razem z nim i jego nowym opiekunem.

Ciemnorud zostanie prawdopodobnie Rogerem. Chyba trochę zaskoczyłam Pana Piotra pytaniem o imię dla kocura. Ale, jak by się nie nazywał, rudzielec na zawsze pozostanie dla nas Ciemnorudem. ;)

Zaraz idę karmić pozostałą trzódkę. Magda zostaje w domu. Ciągle kaszle. Nie powinna wychodzić. Zwłaszcza w chłodny wieczór.

A co do Ciemnoruda to muszę przyznać, że żal było mi się z nim rozstawać. To wspaniały mądry kocur. I piękny, choć na razie za bardzo zabiedzony z powodu choroby. Można policzyć wszystkie paciorki jego kręgosłupa podczas głaskania. Ale boczki nie są już tak wklęśnięte. W piątek wyglądały, jakby sklejały się pod kręgosłupem.

Pan Piotr obiecał nam wysłać MMS-y. Zobaczymy, jak kocur się miewa w jego domu. Myślę, że będzie mu dobrze. Bacznie obserwował Pana Piotra w lecznicy i w samochodzie. Zupełnie tak jak Magdę, zanim zdecydował stołować się na naszym podwórku. Teraz jego klatka stoi na przednim siedzeniu przypięta pasami bezpieczeństwa. Pyszczek Ciemnoruda zwrócony jest w stronę jego opiekuna. Pewnie teraz sobie gadają. :) A niżej zdjęcia z dzisiejszej sesji.

Ciemnorud. 24 września 2009. Fot. Magda Grabowska

Ciemnorud. 24 września 2009. Fot. Magda Grabowska

Ciemnorud. 24 września 2009. Fot. Magda Grabowska

To był ostatni dzień Ciemnoruda w komórce na naszym podwórku. Bardzo się cieszę, że nie będzie już w niej uwięziony. I najważniejsze, że będzie miał dom.

Zdjęcia: Magda Grabowska

21:04, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (2) »
Ciemnorud znalazł dom

Środa to superdzień Ciemnoruda. Kocisko zdrowieje i... znalazł dom. Magda zrobiła mu z tej okazji sesję zdjęciową.

Ale najpierw o zdrowiu. Wtorkowe badania jego krwi pokazały, że nerki podjęły pracę po zatruciu. Cały czas jednak ma za dużo krwinek białych, a za mało czerwonych. Ogólnie też wygląda lepiej. Energiczniej się porusza, jego dziąsła dotąd niemal białe, wreszcie się zaróżowiły, no i budzą się w nim demony podczas zabiegów w Czterech Łapach.

Dziś kolejna wizyta, ale później niż zwykle. Przyjedzie też na nią nowy opiekun Ciemnoruda. To Pan Piotr Krupa z Podkowy Leśnej. W nocy z wtorku na środę - o 2.45 - napisał mi maila: "Co on zjadł? Chętnie wezmę Gamonia :) Trafi do Podkowy Leśnej pod Warszawą."

Ciemnorud w swojej klatce. Mamy nadzieję, że najbliższą noc spędzi już w domu nowego opiekuna. Fot Magda Grabowska

A wcześniej zadzwoniła z Katowic Pani Joanna Cichy, dziennikarka. - Mieliśmy podobnego kota, ale odszedł ze starości - powiedziała. - Chętnie zaopiekujemy się Ciemnorudem. Tylko proszę zapytać jego lekarzy, czy pogodzi się z dwoma sznaucerami.

Ciemnorud w swojej klatce. Mamy nadzieję, że najbliższą noc spędzi już w domu nowego opiekuna. Fot Magda Grabowska

Dr Agnieszka Butkiewicz stwierdziła, że po początkowych wojenkach, które mogłyby trwać nawet ze dwa tygodnie, zwierzaki pogodziłyby się ze swoją obecnością. Tyle że Ciemnorud potrzebuje spokoju, bo jego leczenie jeszcze potrwa.

Zdecydowałyśmy się więc powierzyć rudzielca Panu Piotrowi. Ale wcześniej wygooglałam go no i długo rozmawiałam telefonicznie. Sądząc po głosie i pierwszym zdaniu z maila, to bardzo sympatyczny człowiek. Mimo to zadałam mu masę pytań. Łącznie z tym, czy jest przygotowany na to, że Ciemnorud może mu nabrudzić w domu, albo podrapać drogą kanapę. Rozbawiony odpowiedział, że miał już kotkę i doskonale wie, czego po kotach można się spodziewać.

Umówiliśmy się, że Pan Piotr przyjedzie po Ciemnoruda dziś. Spotkamy się w redakcji "Gazety", a potem pojedziemy do lecznicy. Chcemy pokazać Ciemnoruda o dwóch obliczach :) - oazę spokoju (w redakcji) i rozeźlonego tygrysa (w lecznicy).

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, Ciemnorud nie będzie już nocować w ciemnej komórce, tylko w nowym domu z ogrodem.

Dziś rano gdy do niego zajrzałam, bardzo się rozgadał. Miaukał i miaukał, mruczał, a w końcu wszedł mi na kolana i zaczął się ocierać. Ma takie przyjemne futerko - miękkie i delikatne. To już nie jest poszarzała nastroszona i sztywnawa szczecina. I uszy ma coraz bardziej czyste. Miał je myte już dwa razy, ale nadal sypią się z nich brudki. Poza tym zrobił się z niego czyścioch. Coraz dłużej i chętniej się myje.

Zdjęcia: Magda Grabowska

12:42, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (2) »
wtorek, 22 września 2009
Ujemny test Ciemnoruda

Dziś Ciemnorud miał pobieraną krew na kolejne, dokładniejsze badania. Zdecydowałyśmy się też zrobić mu test białaczkowy. Z pobraniem krwi były już problemy. Ciemnorud bronił się przed tym wszystkimi czterema łapami. Ale udało się. Krew pójdzie na badania do laboratorium, a test był zrobiony od razu przy nas. Działa mniej więcej na zasadzie testu ciążowego. Jedna różowa kreseczka - wynik ujemny, dwie - dodatni.

Przez pierwsze siedem minut, kiedy jeszcze byłyśmy w gabinecie, pokazała się tylko jedna kreseczka. Nie czekałyśmy na drugą, zwłaszcza, że dr Agnieszka powiedziała, że raczej już się nie pokaże. I miała rację. Po jakimś czasie dostałam od niej SMS-a: "test ujemny".

Chyba nie muszę pisać, jak bardzo się ucieszyłyśmy? :) Teraz czekamy na jutrzejsze wyniki. Pokażą dokładniej, co dzieje się z nerkami Ciemnoruda. Bo ten ogrom leukocytów u niego bardzo niepokoi. Dr Aleksander mówi, że to przez truciznę.

Dziś była z nami w lecznicy także Pipa. Sama opowie o tym, ale trochę później, bo na razie poszła na obchód podwórka.

16:58, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (3) »
Ciemnorud jednak kuwetowy

Ciemnorud. Fot Magda GrabowskaLedwo pożaliłam się na naszego Ciemnoruda, że nie wie do czego służy kuweta i od razu pokazał, że to nieprawda. Zajrzałam do niego z mężem o 3 w nocy. Papierowy ręcznik wrzucony do kuwety był mokry, a jego legowisko i cała klatka suche. ;) To dobrze. Kot cywilizuje się, ale po swojemu. Czyli z namysłem i powoli.

Dziś znowu jedziemy do lecznicy. Razem z Ciemnorudem chcemy zabrać ze sobą Pipę. Od kilku dni każdego ranka kaszle i kicha. Pewnie tak jak Magda przeziębiła się przez te duże skoki temperatur. Zwłaszcza noce są zimne. Pipa prowadzi wtedy bardzo towarzyskie życie. A Magda od piątkowej nocy biegała do Ciemnoruda. Dlatego tej nocy nie pozwoliłam jej wyjść. Ma wreszcie za sobą pierwszą od piątku przespaną noc.

Ale dziś oczywiście była już u Ciemnoruda. Hm, zameldowała, że wreszcie zrobił kupę. A już się martwiłyśmy, że jej nie ma...

10:47, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 września 2009
Ciemnorud potrzebuje dobrego człowieka

Człowiek go skrzywdził i człowiek pomaga. Ale to za mało. Nasz Ciemnorud potrzebuje jeszcze człowieka, który podzieli się z nim swoim domem i będzie dobrym opiekunem. Ciemnorud uwielbia gdy się go głaszcze, zadowolenie okazuje mruczeniem, ocieraniem się. Jest w nim dużo kociej godności.

Ale ze znalezieniem domu jak zawsze są problemy. Zwłaszcza w przypadku dorosłego kota. Dr Agnieszka z "Czterech łap" ocenia na 4-5 lat. Trudno więc nazwać go kociakiem...

Dziś w lecznicy Ciemnorud nie miał ochoty na kolejne zastrzyki, a zwłaszcza na mycie nosa i uszu, ale nie szalał i nie drapał, jak inne koty w takiej sytuacji. Owszem, zapierał się i odpychał, pazury jednak miał schowane. Opiekujemy się nim od piątkowego popołudnia i nie mamy żadnego zadrapania.

W jego zachowaniu jedno nas tylko martwi. Rudzielec nie załatwia się jeszcze do kuwety. Kiedy nasypałyśmy do niej żwiru, zaczął go... jeść. Natychmiast zabrałyśmy kuwetę. Dr Agnieszka podpowiedziała, że warto sprawdzić, czy załatwi się do pustej albo wypełnionej piaskiem. Niestety, do pustej też się nie załatwia. Dziś to sprawdziłyśmy. Jutro będzie próba piasku.

Bardzo możliwe, że Ciemnorud być kiedyś tzw. wychodzącym domowym kotem, załatwiającym swoje potrzeby w ogródku. Pewnie dlatego też nie został wykastrowany. Kiedy wyzdrowieje, nadrobimy to zaniedbanie.

Jutro Ciemnoruda czekają kolejne zastrzyki i badania. Musimy sprawdzić, czy poprawia się mu morfologia. Na razie jego leukocyty po prostu przestraszają.

Czy ktoś chciałby dać dom Ciemnorudowi? Prosimy o kontakt: kociepodworko@gazeta.pl

23:50, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 września 2009
Zła krew Ciemnoruda

Ciemnorud. Fot Magda GrabowskaPonad dwie godziny spędziłyśmy dziś z Ciemnorudem w "Czterech łapach". Znów dostał serię zastrzyków i kroplówki. To te ostatnie tak długo trwały. Ale nawet tego nie zauważyłyśmy. Bo Ciemnorud zachowywał się wprost niezwykle. Nie jest pierwszym kotem, którego "kroplówkowałyśmy", ale jedynym, który podczas tego zabiegu przytulał się do nas i cały czas mruczał! Albo siedział spokojnie i patrzył na nas. Ten kot jest niezwykły. Kim jest człowiek, który pozbył się go z domu?

Dr Agnieszka Butkiewicz powiedziała, że jest w nim ogromne pragnienie życia. I zdrowieje, choć ma paskudną morfologię, a zwłaszcza strasznie dużo leukocytów. We wtorek trzeba będzie powtórzyć mu badanie krwi. Żeby zobaczyć, czy ich ilość spada. Na szczęście okazało się, że wątroba jest zdrowa, nerki najwyraźniej też pracują, bo choć mocznik jest podwyższony, to jednak nie w alarmującym stopniu.

Ciemnorud podczas kroplówkowania w lecznicy

Ciemnorud podczas kroplówkowania. Pierwszy raz w życiu widziałam kota, który znosił to w ten sposób. I w taki, jak niżej. A to jest przecież kot bezdomny...

Trochę nieostre to zdjęcie, ale tak właśnie Ciemnorud przytulał się do Magdy i do mnie podczas przymowania kroplówki. Fot. Magda Grabowska

Mamy zdjęcia z kroplówkowania Ciemnoruda. Dołączę je do notki, kiedy tylko Magda się zbudzi. Nie zgrała ich jeszcze z komórki. A Magda śpi, bo od piątku zarywamy noce wychodząc do niego parę razy, żeby zobaczyć, czy wszystko w porządku. Cała nasza rodzina jest od dwóch dni niewyspana. Ale to drobiazg. Najważniejsze, że Ciemnorud ma się lepiej. Je i pije. I lubi nas pomimo wszystkich zabiegów, na które go ciągamy. Dziś oburzyło go tylko odpchliwanie i obcinanie pazurów. Głośno zaprotestował.

Ciemnorud w kontenerze zwinięty w precel. Taką pozę przybrał, kiedy głaskałyśmy go, czekając w kolejce do dr Agnieszki

Ciemnorud w kontenerze zwinięty w precel. Taką pozę przybrał, kiedy głaskałyśmy go, czekając w kolejce do dr Agnieszki

I jeszcze jedno. Nasi sąsiedzi Hania i Tomek przeznaczyli 100 zł na leczenie Ciemnoruda. Haniu i Tomku, z całego serca bardzo Wam dziękujemy. :D

A tu Ciemnorud na starej sukience Janki. Niestety, wylądowała już w koszu, bo zsikał się na nią... Fot. Magda Grabowska

A tu Ciemnorud na starej sukience Janki. Niestety, wylądowała już w koszu, bo zsikał się na nią...

Zdjęcia: Magda Grabowska

19:37, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (6) »
sobota, 19 września 2009
Ciemnorud zamruczał i dał się pogłaskać

Właśnie wróciłyśmy z karmienia. Wszystkie koty podjadły, ale były jakieś nieswoje. Chyba przez wiatr. Transwet jak zwykle zamiast jeść bawił się ze mną gałązką. Sam ją trącał, kiedy przestawałam nią poruszać, by wreszcie zainteresował się miską z karmą. Ale na tego młodzieńca nie ma siły.

Oczywiście byłyśmy też u Ciemnoruda. W asyście wszystkich naszych podwórkowców. Koteczka ciągle pchała się do klatki. Kisia, Mandaryn i Diabeł usadowiły się w pobliżu. W ciemności wyglądały zupełnie jak krecie kopczyki na polu. Jasna obserwowała nas z dachu sąsiedniej komórki, a Kuba próbował rozrabiać.

Ciemnorud nic sobie nie robił z tej kociej ferajny. Nam tradycyjnie fuknął dobry wieczór, a potem zaczął jeść. Magda sprzątnęła mu mokre posłanie i włożyła do klatki ciepły kocyk. Dar od Janki poruszonej jego chorobą. Przy okazji spróbowała go - to znaczy Ciemnoruda - pogłaskać. I tu zaskoczenie. Najpierw zesztywniał, a potem zaczął się łasić. Podstawiał łebek, w pewnym momencie nawet położył się na boku i zwinął w kłębuszek, żeby go w tej pozycji wygłaskać. Na koniec zamruczał. To mruczenie było tak zaskakujące i zniewalające, że Magda pieściła go jeszcze z dziesięć minut. Bo dzikie koty dlugo nie potrafią mruczeć, nawet gdy już polubią głaskanie. Tak było z Zielonooką. Dopiero, kiedy podsłuchała mruczenie u Elegantki, sama spróbowała tej magicznej metody. No i jest teraz głaskana w każdej chwili gdy tego zapragnie, a oznajmia nam to właśnie głośnym pomrukiem.

Niestety, wszystkie te objawy kociego zadowolenia u Ciemnoruda wskazują na to, że miał kiedyś dom. I albo uciekł, albo został z niego wyrzucony. To oznacza kolejny problem. Trzeba mu znaleźć nowy dom. Tylko że większość ludzi woli kociaki. Czy znajdziemy dla dorosłego rudzielca dobrego opiekuna? Zwłaszcza że po tym zatruciu może wymagać ciągłej opieki. Nie wiemy, w jakim stanie są jego nerki i wątroba. Może będzie potrzebować leków już do końca swojego życia. Tak jak nasz domowy dachowiec Księciunio. Ma przewlekłą chorobę nerek. Od roku podajemy mu dwa specyfiki - codziennie. Dzięki nim żyje i ma się dobrze, ale na dworze nie dałby sobie rady. Musi mieć także specjalną karmę, a takiej w śmietniku nie znalazłby.

Jutro okaże się, w jakim stanie jest Ciemnorud. Rano odbieramy wyniki z laboratorium medycznego i pokażemy je dr Agnieszce w "Czterech łapach". Dowiemy się też pewnie jak długie i kosztowne będzie jego leczenie. Do tej pory wydałyśmy 33 zł na badania morfologiczne, 50 na wczorajszą kroplówkę i zastrzyki i 40 na dzisiejsze. W "Czterech łapach" płacimy tylko za leki. Ale cały czas kupujemy karmę dla wszystkich podwórkowców. Nie możemy nagle powiedzieć im: sorry, leczymy waszego kumpla, szukajcie jedzenia same.

Nasi sąsiedzi Hania i Tomek obiecali dołożyć się do leczenia. W poniedziałek zrobię zbiórkę w pracy... Musi się udać.

23:56, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (2) »
Ciemnorud bardzo chce żyć

Przetrwał noc i najwyraźniej ma się lepiej. Kilka minut po godz. 8 byłyśmy z nim w lecznicy. Dr Aleksander z "Czterech łap" zbadał go, zaaplikował kolejną serię zastrzyków i stwierdził, że kocur budzi się do życia. Najprawdopodobniej przetaczanie krwi nie będzie potrzebne. Zobaczymy jeszcze jaką będzie miał morfologię. Jutro - przed wizytą - odbieramy wyniki.

Dr Aleksander pożyczył nam też wygodną klatkę dla Ciemnoruda. Urządziłyśmy w niej wygodny apartament. Kocisko śpi na starym flanelowym prześcieradle w różyczki. Wyraźnie mu przypadło do gustu, bo dokładnie je obwąchał i usadowił się na nim, a dokładniej na plamie słońca. Wcześniej zjadł, ale nie pił. Potem powoli zaczął się myć. Szybko się zmęczył i tylko siedział. Patrzył, co robimy w jego komórce.

Ciemnorud w swoim apartamencie. Fot. Magda Grabowska

Pierwszy posiłek Ciemnoruda w nowym - i chyba pierwszym w życiu - apartamencie. Widać, że jest z nim lepiej, choć nadal to tylko skóra i kości. A był tak ładnie odpasiony.

Tak naprawdę komórka jest Janki. Trochę ciasna, więc klatka zajmuje w niej całą wolną przestrzeń. Przez jakiś czas będzie z niej mógł korzystać chyba tylko Ciemnorud.

Ciemnorud w swoim apartamencie. Fot. Magda Grabowska

Dr Agnieszka powiedziała nam wczoraj, że Ciemnorud najwyraźniej przyszedł do nas po pomoc. Jeśli tak jest, to bardzo nam miło. Jak widać, kocisko chętnie z tej pomocy korzysta.

A jutro kolejna wizyta w lecznicy. Znów pojedziemy rano, żeby nie czekać w kolejce.

I jeszcze kilka słów o ostatniej nocy. Do Ciemnoruda zajrzałyśmy najpierw o godz. 23. Ledwo pikał skurczony w ciasnym kontenerze, ale na nasz widok fuknął ostrzegawczo. Potem pozwolił włożyć do kontenera miseczkę z karmą i drugą - z wodą. Wodę zlekceważył, ale mokrą karmą kurczakową bardzo się zainteresował. To była puszeczka Almo Nature. Magda podkradła ją naszemu domowemu 18-letniemu staruszkowi, chorującemu na nerki. - Jeśli to ma być ostatni jego posiłek, to niech będzie dobry - wyjaśniła mi po swojemu. Nie oponowałam, bo zwyczajnie chciało mi się płakać, kiedy patrzyłam na tego biedaka. Ciemnorud docenił gest Magdy i chwycił łapczywie pierwszy kawałek kurczaka. Następne jadł już spokojniej. Ale wody nie chciał.

Drugi raz zajrzałyśmy do niego przed godz. 4. Ale chłodno było. I ciemno. Ciemnorud wyglądał znacznie lepiej niż wieczorem. Dokończył puszkę kurczaka i odwrócił się do nas pupą. ;) Zostawiłyśmy go samego aż do godz. 7.45. Potem zabrałyśmy go do lekarza. A co było dalej już wiecie, bo opisałam wszystko na początku.

Fot. Magda Grabowska

12:13, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 września 2009
Ciemnorud otruty. Walczy o życie

Po tygodniu nieobecności pojawił się wczoraj wieczorem. Nie chciał jeść. Był nieswój. Pomiaukiwał tylko cichutko. W ciemności trudno było orzec, co mu dolega. Dziś wczesnym popołudniem Magda wypatrzyła go ponownie. Siedział na śmietniku. Obok przebiegał jakiś buldog, a on nawet nie drgnął.

Podeszła bliżej, bo nie jest to normalne dla kota zachowanie. Zauważyła, że kocisko jest potwornie wychudzone, ma czarny nos, choć zwykle był różowy i dziwne ciemne bąble w pyszczku. Nie było nad czym się zastanawiać. Z Łukaszem, synem Janki, złapała go do kontenera, wsiadła w taksówkę, zabrała mnie spod pracy i pojechałyśmy do lecznicy "Cztery łapy".

Naszym Ciemnorudem zajął się dr Aleksander Korzeniowski. Brudnego i cuchnącego badał, jak najbardziej wypieszczonego kociaka z rodowodem. Nie poznawałam Ciemnoruda. Z pięknego kota został cień. Matowa i jakby poszarzała sierść i kupka kości powleczonych skórą.

Dr Aleksander orzekł, że kot najwyraźniej walczy z trucizną. Był anemiczny, miał bardzo niską temperaturę i był bardzo odwodniony. Pobrana z łapki krew wyglądała jak cienka zupa buraczkowa. Choć kocia krew jest gęsta i ciemna.

Potem podał Ciemnorudowi masę zastrzyków i kroplówkę. Glukoza nie chciała kapać, bo kot cały czas się kulił i napinał. Udało mi się wreszcie go położyć i wyprostować łapkę w której ma wenflon. Próbował fukać, ale nie miał siły, by naprawdę walczyć.

Ciemnoruda znamy od miesiąca, może ciut dłużej. Początkowo przychodził do Jasnej, a potem i do nas - najeść się. Nie pozwalał się dotknąć, ale bacznie nas obserwował. I zawsze siadał tak, by nas dobrze widzieć i żebyśmy jego widziały. Gdy się najadł, szedł sobie. Następnego wieczoru stawiał się na kolację. Potem zniknął na tydzień. I wrócił chory.

Nie wiadomo, skąd ta trucizna. Może dostał ją z jakimś jedzeniem, a może po prostu zjadł mysz, która z kolei pożywiła się trutką...

Teraz pozostaje nam tylko czekanie. Dr Aleksander i dr Agnieszka Butkiewicz, która też przyszła zobaczyć Ciemnoruda, powiedzieli, że jeśli po tych wszystkich lekach kot przeżyje do rana, będzie można myśleć o dalszym leczeniu. Niestety, kosztownym. W grę wchodzi także przetaczanie krwi.

Można to zrobić tylko w lecznicy Lancet. Ale wtedy potrzebujemy 100 zł na określenie grupy krwi, 315 zł na jedną jednostkę krwi (50 ml), 50 zł na jej przetoczenie.

Nie mamy takich pieniędzy. Hania, sąsiadka z kamienicy, już zapowiedziała, że się dołoży i znajomych ponagabuje. Roześlę też maila po firmie z prośbą o pomoc.

Niech tylko Ciemnorud przeżyje tę noc. Tak wyglądał tydzień temu. Nie mamy zdjęć z dzisiejszego dnia. Nie miałyśmy głowy do robienia ich.

Ciemnorud. Fot Magda Grabowska

Ciemnorud.

Fot Magda Grabowska

21:09, joannagrabowska_net , Historia Ciemnoruda
Link Komentarze (2) »