| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
poniedziałek, 21 lutego 2011
Kocia perspektywa

Dawno nie pisałam nic o Elegantku i Zielonookiej Furii. A jest o czym. :) Zwłaszcza Furia dostarcza nam od jakiegoś czasu wielu emocji. Nie godzi się na obecność Koteczki w naszym domu. Henio jakoś specjalnie jej nie przeszkadza, choć też trzyma go na dystans.

Szukam domów dla Koteczki i Henia, ale jakoś ciężko to idzie, niestety. Na razie mamy więc codziennie po dwie-trzy kocie awanturki. Na szczęście do rękoczynów nie dochodzi. Zaczyna się i kończy na ostrzegawczych choć bardzo przeciągłych fuknięciach i wymachiwaniu rękami.

Ale nie o tym chciałam pisać. To ma być notka krótka, zwięzła i zdjęciowa. Foty, które niżej zobaczycie, zrobiłam wczoraj rano. I nie wierzyłam własnym oczom, co z tymi kotami zrobiła perspektywa. Na początek, Elek i Furia w zwykłych dla nich proporcjach:

Elek większy, Furia prawie o połowę mniejsza - to nasze koty

To zdjęcie z grudnia 2009 roku. Elek większy, Furia prawie o połowę mniejsza. Wtedy były u nas zaledwie kilka dni. Ale że sfotografowane są na tym samym oknie na którym je wczoraj cykałam, siegnęłam do archiwum...

A niżej, to samo okno, te same koty, tylko... ;) No popatrzcie sami

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

Elek (z tyłu) i Furia. 20 lutego 2011. Fot. Joanna Grabowska

A za dwie godziny jedziemy z Magdą do Czterech Łap. Na wizytę kontrolną z obrażalskim Diabełkiem i po dwie kotki - Buraskę i Małą Czarną - które dziś zostały wysterylizowane.

Zdjęcia: Joanna Grabowska

 

piątek, 08 października 2010
Furia i zwyczaje godowe ptaków

Elek. Fot. Magda GrabowskaMama Magdy to miała wczoraj używanie. Śmiała się z mojej Zielonookiej Furii Nocnej i robiła jej zdjęcia. Ale chyba nie było to złośliwe, bo zaraz potem ją przytulała i głaskała. Furii nie bardzo się to chyba podobało, bo wolała oglądać ptaki. Na Canale+ był jakiś dokument o zwyczajach godowych różnych zwierząt. Furi najbardziej się te ptaki podobały. Oczywiście mama Magdy też ten film oglądała, bo sama przecież go włączyła. Potem jednak przestała oglądać i zaczęła obserwować Furię.

Bo Furia naprawdę zachowywała się niezwykle. Była bardzo podniecona. Najpierw przysiadła na dywanie przed telewizorem. Popatrzyła trochę na ekran i nagle wskoczyła na szafkę, na której stoi telewizor. Potem siadła na tylnych nóżkach i rączkami dotknęła ekranu. Myślałem, że mama Magdy na nią nakrzyczy, a ona nic. Dalej obserwowała tę moją Furie i co chwilę robiła jej zdjęcia. Była trochę niezadowolona, bo nie zdążyła cyknąć Furyjki opartej rączkami o ekran. Ale i tak zdjęcia musiały wyjść zabawne, bo z Magdą potem je oglądała i ciągle się śmiały.

Tak właśnie sobie leżałem i wszystko obserwowałem. Fot. Joanna GrabowskaOstatnio to bardzo dużo śmiechu jest w naszym domu. Z jednej strony to miłe, ale z drugiej – męczące dla nas, kotów. Co chwila jakieś okrzyki albo śmiechy wybijają nas z drzemki. A wszystko przez te trzy nowe koty, które Magda i jej mama wprowadziły do domu. Jeszcze w lipcu – kiedy przywlokły tu Koteczkę, Henryka i Harpię - tłumaczyły, że to tylko na trochę. Fakt Harpia ma już nowy dom, ale do tej pory jest Koteczka z Heńkiem, a niedawno doszła ta mała Sówka.

Sówka to chyba mnie lubi, bo ciągle ręce do mnie wyciąga i mruczy. Ale, żeby nie wzbudzać zazdrości w Furii, fukam na nią, żeby nie myślała, że ma we mnie sojusznika. Właściwie to nie wiem, dlaczego miałbym nie lubić Sówki. Tylko że ona mnie trochę peszy. A Furię to Sówka irytuje. Furia siada naprzeciwko klatki, w której Sówka ma swoją kwarantannę i patrzy na małą tak, jakby chciała ją zabić spojrzeniem. A raz jak Sówka wyciągnęła do niej rękę i zamruczała, to Furia z łapą do niej wyskoczyła i uderzyła po tej rączce. Zazdrośnica.

Na tym ekranie były ptaszki, ale coś na zdjęciu nie wyszły. Fot. Joanna Grabowska

Na tym ekranie były ptaszki, ale coś na zdjęciu nie wyszły.

Z łapaniem ostrości miałam jakieś dziwne problemy... Fot. Joanna Grabowska

Z łapaniem ostrości miałam jakieś dziwne problemy...

Gdzie to sie podziewa? Jest i znika... Fot. Joanna GrabowskaWłaściwie to mi i Furii jest trochę przykro. Bo bardzo długo nie wolno nam było wchodzić do pokoju Magdy. Jej mama tak postanowiła. Magda ma alergię na koty i podobno przynajmniej jej pokój powinien być od alergenów, czyli od nas – kotów - wolny. Ale jak kiedyś jej mama wyjechała na dłużej, to Magda spała w naszym pokoju, w którym śpi też jej mama. No i jak mama Magdy wróciła, to stwierdziła, że skoro Magdzie nie jest gorzej, to możemy do jej pokoju zaglądać. I zaglądaliśmy: coraz częściej i na coraz dłużej. Ale jak przyszła Sówka, to od razu do tego pokoju została wprowadzona, a przed nami drzwi zostały zamknięte. Bo Sówka miała grzybice i chodziło o to, żebyśmy się od niej nie pozarażali.

Podobnie było z gabinetem taty Magdy. Teraz to właściwie pokój Henia i Koteczki. My wstępu tam nie mamy, podglądamy ich więc czasami przez uchylone drzwi, albo podsłuchujemy. To Magda nie chciała, żeby Koteczka z Heniem chodziły po naszym pokoju, bo ja i Koteczka zawsze się na podwórku kłóciliśmy ze sobą. Ale ostatnio usłyszałem, że mama Magdy planuje już wkrótce nas bratać ze sobą. Czeka tylko aż wszyscy będziemy mieć porobione jakieś tam szczepienia.

Trochę za ciemne to wyszło..., ale kotkę i ptaszka widać. Fot. Joanna Grabowska

Trochę za ciemne to wyszło..., ale kotkę i ptaszka widać.

Na początek zamierza przeprowadzić odgrzybiona już Sówkę od Magdy do gabinetu. Podobno już niedługo. Będzie też do nas coraz częściej wypuszczany Heniek, bo na razie ma ograniczaną przestrzeń przez tę swoją łapkę, a poza tym najdłużej z nami pozostanie, bo musi zakończyć rehabilitację. A Koteczce i Sówce mama Magdy zacznie szukać niedługo domu. Na razie czekają w kolejce, bo przede wszystkim trzeba znaleźć dom Buce, która jest u sąsiadki - Pani Małgosi (tej od psa Biszkopta) - i Filemonowi, to kociak uratowany przez inną Panią Małgosię, tę która niedawno urodziła malutką Marysię, a wcześniej włączyła się w dokarmianie kotów z Kociego podwórka. I są jeszcze dwa kociaki, które mieszkają u pewnej Pani Nauczycielki. Najpierw były w jej piwnicy, a teraz w łazience. Bo ta Pani też ma dużo kotów, zdaje się że pięć własnych, i tak jak my te jej koty niespecjalnie – nawet na krótko – chcą dzielić się swoim domem z tymi nowymi.

O, tu są nawet dwie ptaszyny. W końcu to ich obyczaje godowe ogląda Furia. Fot. Joanna Grabowska

O, tu są nawet dwie ptaszyny. W końcu to ich obyczaje godowe ogląda Furia.

Na własny dom czeka też mała Czarna Chudzinka u Pani Janki, ale ona teraz się troszkę rozchorowała. Pani Janka będzie zbierać jej kupy na badanie, a w poniedziałek mama Magdy zawiezie je do Czterech Łap. Wstąpi tam po drodze do Żyrafy, bo Henia będzie wiozła na badanie kontrolne łapki.

Jeden ptaszek, a gdzie drugi? Fot. Joanna Grabowska

Jeden ptaszek, a gdzie drugi?

Taaaak, bardzo dużo się u nas dzieje. Ciągle coś i jeszcze te niekończące się opowieści z podwórka, a że Ryś przyszedł, albo nie przyszedł. A że usiadł mamie Magdy na kolana, rozmruczał się i miłośnie spoglądał jej w oczy. A że Cyklop i Transwet znów zaczęli przychodzić i trzeba będzie na nie zapolować. No właśnie, ciekawe czy mama Magdy pamiętała, żeby zadzwonić w sprawie klatki-łapki. Tak planowała. Klatka gdzieś na nią czeka, bo powiadomiła ją o tym Pani Kasia z Fundacji Niechciane i Zapomniane. Ale mamie Magdy pewnie wyleciało to z głowy...

A po całym tym fotografowaniu tak sobie drzemaliśmy. Fot. Joanna Grabowska

A po całym tym fotografowaniu tak sobie drzemaliśmy.

Zdjęcia: Joanna Grabowska

niedziela, 14 marca 2010
Dziś głos mają ludzie

Elegantek i Zielonooka. Fot. Magda GrabowskaAle wyjątkowo. Bo coś mi się wydaje, że koty same nie chciałyby mówić, jak nas - a właściwie mnie - oswajają. A robią to w każdej minucie, kiedy z nami przebywają.

Taka Zielonooka na przykład nauczyła mnie, że bezkarnie - i przede wszystkim ku jej zadowoleniu - mogę ją głaskać codziennie rano, kiedy drzemie na okiennym parapecie. I nie mogę tak od razu bezczelnie zaglądać do niej pod firankę. Najpierw muszę włożyć tam rękę, a po kilku głasknięciach i aprobującym pieszczotę mruknięciu, mogę wejść pod tę firankę cała. Ostatnio zaszokowała mnie trochę, bo uznała, że tak dobrze ją głaszczę, że należy mi się obwąchanie mojej twarzy. Zbliżyła pyszczek do mojego nosa i... wypadł jej z paszczy języczek. Dosłownie na centymetr. Odruchowo cofnęłam twarz i „czar” prysł. Kotka zdenerwowała się i odwróciła do mnie pupą. To wszystko dlatego, że ciągle nie mogę się przyzwyczaić do tego, że nie ma ząbków między kłami. Języczek ciągle jej wypada, gdy tylko uchyli swe kocie usta.

Elegantek i Zielonooka. Fot. Magda Grabowska

Elegantek też mnie wychował. Jeśli chcę go głaskać, to tylko, gdy siedzę po turecku na dywanie, albo na podłodze. Krąży wtedy wokół mnie, wchodzi na kolana, ociera się i podstawia części ciała najbardziej potrzebujące ludzkiej ręki. Dwa dni temu, kiedy mnie tak sturczył na podłodze, sprowadził do moich pieszczot także Zielonooką. Chyba tylko na swoje nieszczęście. Bo kotka położyła mi się na kolanach i uznała, że moje ręce mają być już wyłącznie dla niej. Kiedy próbowałam głaskać równocześnie ją i Elegantka, natychmiast podsuwała łebek pod tę dłoń, którą dotykałam kocura. Kocisko było więc trochę niezadowolone. Ja jednak zachwycałam się uwagą Zielonookiej.

Elegantek i Zielonooka. Fot. Magda Grabowska

Uszczęśliwiona zawołałam oczywiście Magdę, by jej pokazać, że nie tylko do niej koty bez wołania przychodzą, i...

Domyślacie, co się stało. Ledwie Magda stanęła w drzwiach pokoju, nasza kocia parka porzuciła mnie bez cienia żalu i pobiegła do niej. Ocierała się o jej nogi, łasiła i wydobywała z siebie dźwięki, jakimi mnie jeszcze nigdy nie obdarzyła...

Wiem, wiem... Nasze kotwory uczą mnie cierpliwości. Mogę im życzyć tylko powodzenia, bo cierpliwa to z pewnością nie jestem. A kiedy jeszcze obserwuję, jakimi ich względami cieszy się Magda, to gasną we mnie ostatnie przebłyski tej „świętej" zalety. Bo Magda może z tymi naszymi kotami zrobić wszystko - nosić, tarmosić, huśtać i głaskać bez końca. Czy mnie kiedykolwiek to spotka z ich strony?

wtorek, 02 lutego 2010
O intymności i bezwstydzie

Koty lubią zimę - za oknem. Fot. Magda Grabowska

Koty lubią zimę - za oknem. Pupa albo brzuszek Zielonookiej często jest dla Elegantka poduszką.

Elegantek: - No wreszcie nas Mama Magdy dopuściła do głosu. Ciągle czymś innym jest z Magdą zajęta, a to Fidelem jakimś, a to Yetim, coś pisze albo na jakiś SKYPE wchodzi i gadają z Tatą Magdy albo Starszą Siostrą, choć ich tu nie ma. A ten Tata Magdy to nawet do mnie zagadywał skądś tam. Ale to lekceważyłem, bo go nie widać było. Ale Zielonooka się nabrała i tak łebek zadzierała, bo ona bardzo lubi Tatę Magdy, zwłaszcza jak ją głaszcze.

Jeden kot? Dwa koty? A może dwukot? Fot. Magda Grabowska

Jeden kot? Dwa koty? A może dwukot?

Zielonooka: - Bo Tata Magdy ma duże dłonie i wie, jaki dotyk lubię. Magdę też lubię. Tylko do niej i do nikogo innego przychodzę i ocieram się o nią, i na kolana wskakuję.

Nie śpią. Obejmują się łapkami i liżą. Fot. Magda Grabowska

Nie śpią. Obejmują się łapkami i liżą sobie pyszczki.

- A Mama Magdy to jej zazdrości tego. Dlatego ja ją trochę pocieszam i siedzę jej na kolanach. A dziś jak zamruczałem i podstawiałem miejsca na pyszczku i za uszami do głaskania to aż Magdę zawołała, żeby to zobaczyła.

Bezwstydna i piękna Zielonooka uwalona na grzbiecie, z pupą na Elegantku i pokazująca bieliznę. Fot. Magda Grabowska

Bezwstydna, rozluźniona i piękna Zielonooka uwalona na grzbiecie, z pupą na Elegantku i pokazująca bieliznę.

Zielonooka pokazująca bieliznę. Fot. Magda Grabowska- Ja z Mamy Magdy to lubię jej łóżko najbardziej i stopę pod kołdrą. Na to łóżko dobrze się wskakuje. Takie „łup” się robi. Musisz kiedyś spróbować, bo ty zawsze tak wolno na nie wchodzisz. Nie lubię jednak, jak Mama Magdy woła Magdę, żeby nam zdjęcia robiła. Bo nie ma dnia, żeby nas nie podglądała. Nawet wtedy, gdy sobie noski myjemy albo uszy. Codziennie tak się tym zachwyca, jakby pierwszy raz to widziała. A my przecież tak robimy po kilka razy dziennie.

- Ale dziś to Magda cię podejrzała, jak na plecach leżałaś. I powiedziała, że jesteś piękna i bezwstydna. Bo się pupą o mnie oparłaś i swoje majtki i stanik pokazałaś.

- Tak i zawołała Mamę Magdy a ta od razu swoje: „Leć po aparat, trzeba jej zdjęcie zrobić.” No i Magda poleciała i to zdjęcie zrobiła. I chcą je ludziom pokazać, że niby tak ładnie na nim wyglądamy...

Zdjęcia: Magda Grabowska

niedziela, 17 stycznia 2010
Ludzie nie koty, mało im trzeba do szczęścia

Zielonooka bawi się kotoodporną zabawką. Fot. Magda GrabowskaLedwo zdołaliśmy się z Elegantkiem przyzwyczaić do tego dziwnego drzewka z niejadalnymi zabawkami - i nawet nam się spodobało, bo ładnie można było się pod nim albo za nim schować - a tu koniec. Nie ma drzewka.

Mama Magdy wczoraj rozebrała je, a potem przez pół dnia obcinała jego gałązki i pakowała je do worków. Dziwne to było, ale potem wyjaśniło się, że oddała je do spalenia. Szkoda drzewka. I tych śmiesznych zabawek. Ale Magda zdążyła jeszcze zrobić nam przy tym drzewku zdjęcia. Dopiero teraz, bo wcześniej uciekaliśmy, jak tylko zbliżała się z aparatem.

Drzemka za choinką. Elegantek w głębi, Zielonooka na pierwszym planie. Fot. Magda Grabowska

Próba drzemki za choinką. Elegantek w głębi, Zielonooka na pierwszym planie.

Właściwie to zła byłam o to rozbieranie drzewka. Bo nie mogłam w dzień spać. Dlatego w nocy - było już po drugiej - pokazałam Mamie Magdy, co to znaczy nie pozwolić komuś spać. Z dzikim tupotem biegaliśmy z Elegantkiem po pokoju, korytarzu i kuchni. Strasznie hałasowaliśmy. Omijaliśmy tylko pokój Magdy i gabinet, bo były zamknięte. Ja to nawet wskakiwałam na łóżko Mamy Magdy i gryzłam jej nogi schowane pod kołdrą. Nie wiem, czy osiągnęłam cel, bo Mama Magdy tylko się śmiała. Więc w końcu przestałam.

Elegantek i Zielonooka za choinką. Fot Magda Grabowska

Jak tu spać, kiedy ciągle ktoś kręci się po pokoju...

Muszę wreszcie przyznać, że coraz bardziej podoba mi się w tym domu. Elegantek od pierwszego dnia go polubił, ale ja musiałam się trochę przyzwyczaić. Nawet pokazujemy ostatnio, że jest nam tu dobrze. I ja, i Elegantek często na przykład siadamy Magdzie na kolanach. Ale ja tylko na chwilę, żeby nie myślała, że jej nie lubię. A Elegantek to potrafi się wręcz zasiedzieć. On to siada też na kolanach Mamy Magdy. I co rano wskakuje jej do łóżka i wita się. Mama Magdy bardzo to lubi i zawsze długo go głaszcze. A potem idzie z nami do kuchni i daje nam jeść.

Szkoda tylko, że czasami te ich pieszczoty tak długo trwają. Jakby nie wystarczyły dwa-trzy głaski. Pokazuję wtedy ogonem, że to czekanie wcale mi się nie podoba. Robię parę razy szast-prast na boki i od razu wiedzą o co mi chodzi. Ale jak idziemy do kuchni, to już podnoszę ogon, żeby pokazać Mamie Magdy, że o to mi chodziło. A przy miskach to nawet ocieram się jej o nogi. Bardzo się wtedy cieszy.

Jak mało tym ludziom wystarczy, żeby sprawić im przyjemność. Są zupełnie inni niż my, koty…

Zdjęcia: Magda Grabowska

piątek, 08 stycznia 2010
Jak spacyfikować rozrabiającego kota...

Elegantek w czasach przed zmianą płci, kiedy zwany był ElegantkąZielonooka już opowiadała, że Mama Magdy oszalała. Podzielam tę opinię, zwłaszcza po zdarzeniach dzisiejszego poranka. Postanowiłem pogrzebać w żwirku trochę później niż zwykle. Parę minut po 6. Poskrzeczałem odrobinę pod drzwiami pokoju Magdy, potupałem po pokoju jej Mamy i oczywiście udało mi się obie je zbudzić. Magda dała mi nawet jeść, żebym się uciszył. Ale ja nie zamierzałem. I wiecie, co wtedy zrobiła Mama Magdy? Wstała i poszła do kuchni. Pobiegłem za nią, bo może i ona dałaby mi coś smacznego, ale nic z tych rzeczy. Naburmuszona spojrzała na mnie i wycedziła: - Ja cię spacyfikuję.

Nie wiem, co to znaczy, ale raczej nic dobrego. Na wszelki wypadek pokazałem więc jej ogon i wróciłem do pokoju. A Mama Magdy zrobiła sobie kawę, wzięła laptopa do łóżka i zaczęła coś pisać. Usiadłem naprzeciwko niej na dywanie z wielkim znakiem zapytania w oczach, ale chyba się go nie domyśliła, bo ani nie powiedziała, jak długo będzie palić te lampy, ani - co gorsze - ich natychmiast nie zgasiła. Poszedłem więc na legowisko. Skoro ona nie śpi, to ja skorzystam. Mama Magdy ucieszyła się na ten widok. - Jestem genialna - zawołała.

No, nie wiem. Ja pobawię się później, jak znowu się ściemni. Ciekawe, czy i wtedy wstanie…

A Zielonooka, to cały ten czas przespała. Pod stołem.

środa, 06 stycznia 2010
Jak koty przerabiają sowę na skowronka

Zielonooka. Fot. Magda GrabowskaMamie Magdy to się w głowie chyba pomieszało. Dziś o świcie - kiedy w najlepsze szaleliśmy z Elegantkiem po mieszkaniu - podniosła głowę z poduszki i oświadczyła nam: - Całe życie byłam sową, nie róbcie ze mnie skowronka.

Najzwyczajniej w świecie znieruchomieliśmy z wrażenia. Zagapiliśmy się na Mamę Magdy dłuższą chwilę a potem po prostu poszliśmy w nasze kątki przemyśleć sprawę.

Elegantek zaszył się na fotelu, bo już dawno uznał, że do niego należy, a Tata Magdy oddał mu go bez walki. Ja wybrałam miejsce na krześle Starszej Córki wsuniętym pod stół. Tam pod obrusem, w cieniu, najlepiej mi się myśli. Tylko że dzisiejsze rozważania nie są wesołe... No bo o co Mamie Magdy może chodzić? Bo chyba nie o to, że około godz. 4 zaczynamy z Elegantkiem zwiedzać mieszkanie! Przecież o tej porze dzień się zaczyna. I chyba Mamie Magdy nie przeszkadza, że chodzę sobie wtedy po niej i skaczę po jej nogach. No i na pewno nie może jej przeszkadzać, że akurat wtedy załatwiamy nasze potrzeby w kuwetach i bardzo dokładnie i głośno, żeby wszyscy to docenili, zakopujemy to, co tam zrobiliśmy. A może Mama Magdy chciałaby, żebyśmy załatwiali się po cichu na dywanie?!? Bo dziś, kiedy grzebaliśmy w żwirku wydarła się do nas: "cicho upiory!". Hm, wczoraj byliśmy dla niej "żwiroryjcami", przedwczoraj -  "kretami", a jeszcze wcześniej tylko "górnikami"…

Elegantku, czy te inwektywy oznaczają, że Mama Magdy nie lubi bawić się o 4 rano? To może spróbujemy o 3?

Zielonooka

Zdjęcie nieostre i z komórki, ale muszę to pokazać: Zielonooka "zawiesiła się" podczas mycia łebka Elegantka.

Zdjęcia: Magda Grabowska

08:36, joannagrabowska_net , Elegantek i Zielonooka
Link Komentarze (6) »
czwartek, 31 grudnia 2009
Dwie ręce dla dwóch kotów

Elegantek. Fot. Magda GrabowskaElegantek: Zawiodłem się na Mamie Magdy. Dwa dni temu podeszła do mnie jakby nie miała żadnych złych zamiarów, pochyliła się, wzięła na ręce i... wpakowała mnie do kontenera. Najpierw oniemiałem a potem oszalałem z wrażenia. Miauczałem głośno i rzucałem się po tej klatce.

Zielonooka: Bo ty głuptas jesteś. Przecież widziałeś, że najpierw mnie tak potraktowała. Jedną ręką za skórę na karku chwyciła, drugą podtrzymała mi pupę i już siedziałam w kontenerze. Wyćwiczyła się na nas, niestety. A ty mogłeś uciekać, widziałeś, co się działo. I słyszałeś, że fuknęłam na Mamę Magdy.

Elegantek: Ty ciągle fukasz i to na wszystkich. Jakbyś rzadziej to robiła, to może bym się połapał. A tak to myślałem, że jak zwykle bez powodu się złościsz.

Zielonooka. Fot. Magda GrabowskaZielonooka: No tak, moja wina! Gamoń jesteś, tak dać się podejść...

Elegantek: Ty też się dałaś. Gorsze jest to, że dr Agnieszka w Czterech Łapach stwierdziła, że teraz ja mam jakąś wirusową infekcję. Fakt, bolą mnie węzły chłonne. Aż się skrzywiłem jak mi je badała i dziąsła też jakoś tak swędzą... Teraz mam być leczony. Pewnie od ciebie się zaraziłem.

Zielonooka: A wcale nie. Sama słyszałam jak dr Agnieszka mówiła Mamie Magdy, żeby teraz na nas bardzo uważać, bo w domu szybko tracimy podwórkową odporność i łatwo możemy się czymś zarazić. Wszyscy domownicy muszą więc czyścić buty porządnie, myć podłogę, żebyśmy czegoś z nich nie wywąchali.

Elegantek: Ale my nie wąchamy butów...

Zielonooka: A jak leciałeś do kuwety to tak przy okazji nie wąchałeś? Nie gadaj... No więc w domu ma być czysto a ludzie mają zachować ostrożność.

Elegantek: W domu zawsze musi być czysto.

Zielonooka: Nie bądź głupi. Ludzie na ogół nie myją butów po powrocie z dworu. A o nas muszą dbać, bo nie mamy jakichś tam szczepień. I mamy jeszcze mieć robione badania krwi...

Elegantek: A wiesz, co to znaczy? Będą nas kłuć. I zastrzyki robić. I leczyć, jak coś wypatrzą.

Zielonooka: Mi już wypatrzyli. Próchnicę i brak przednich zębów między kłami. Mama Magdy rozmawiała z dr Agnieszką o leczeniu w narkozie czy coś. Ale dopiero jak się z domem bardziej oswoję.

Elegantek: To może wolniej się oswajaj?

Zielonooka: Na wszelki wypadek pacnęłam dziś Mamę Magdy łapą z wyciągniętym pazurem. Pierwszy raz odkąd jestem w domu. Ale nie obraziła się. "Nie bądź złośnicą, Księżniczko" - powiedziała i pogłaskała mnie. Bez strachu. Aż zapomniałam znowu ją pacnąć.

Elegantek: Głaskanie przyjmuj, to przyjemne. Ja nawet brzuch nadstawiam. Szkoda tylko, że Mama Magdy nie nadąża z głaskaniem nas. No, ale ma tylko dwie ręce.

Zielonooka: Akurat na dwa koty. Tylko że ona nie może sobie z tymi rękoma poradzić. Jak ciebie głaszcze to mnie nagle poklepuje i odwrotnie. Albo jak jedna ręka jej się ruszała, to nagle druga nieruchomieje. Ułomni ci nasi ludzie.

Elegantek: Ale całkiem sprawnie tymi rękoma się posługiwała, kiedy wczoraj faszerowała mnie Unidoksem, żeby tego mojego wirusa zabić.

Zielonooka: Jak mi robiła zastrzyki też nic jej się nie plątało. Na szczęście zdrowa już jestem. Mam tylko Immunodol brać. Razem z tobą, więc się nie ciesz.

Elegantek: Dziś w nocy Mama Magdy ze swoją Starszą Córką będzie wychodzić do innych kotów na podwórku. Bo tam strzelają i chce innym kotom pomóc. Może zapomni?

17:35, joannagrabowska_net , Elegantek i Zielonooka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 29 grudnia 2009
Kupa smutku. Chcę ośmiu nóg

Elegantek w czasach gdy jeszcze był Elegantką. Fot Magda GrabowskaMagda nam wyjechała. Ze swoim Tatą. Podobno na krótko, ale nie podoba mi się to. Od wczorajszego wieczoru swoje niezadowolenie demonstruję mamie Magdy i jej Starszej Córce, ale Magda nie wraca. Na razie protesty ograniczyłem do zmniejszonego spożycia pokarmów (trochę jednak przecież jeść muszę), pokładania się pod grzejnikiem w celu okazania przygnębienia i leniwego przemieszczania się po domu - bez zwykłej radości i werwy. Jeśli to nie pomoże, rozważę zaniechanie demonstracji, albo… ich nasilenie.

Na razie efekt jest taki, że Starsza Siostra i Mama Magdy obserwują mnie bacznie. Moją głodówką niespecjalnie się przejmują, nawet wspominają, że jestem ciut za gruby (coś mi się wydaje, że przestanę je lubić), ciągle jednak zaglądają mi do nosa i oczu. Bo zdarza mi się kichnąć parę razy. Wspomniały też coś o weterynarzach z Czterech Łap...

Ale może to dlatego, że wczoraj - zupełnie niechcący - zdarzyła się nam rzecz trochę wstydliwa? Nie powiem, kto się jej dopuścił, bo nie będę donosić na Zielonooką, powiem natomiast, że ta kupa w korytarzu stała się przedmiotem całej debaty. A kolor, a konsystencja, a dlaczego...

Elegantek pod chojaczkiem

Trochę nas to zaniepokoiło. Na razie jednak mama Magdy koresponduje sms-owo z wyjechaną Magdą, a my mamy spokój. Ciekawe, co będzie dalej? Na wszelki wypadek wsuwam się pod chojaczek. W przeciwieństwie do Zielonookiej, lubię go.

Smutki smutkami, ale spać trzeba. Elegantek chyba się zapomniał...

Smutki smutkami, ale spać trzeba. Elegantek chyba się zapomniał...

 

12:13, joannagrabowska_net , Elegantek i Zielonooka
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Osiem nóg i drzewo, czyli co ludzie robią kotom w domu

Zielonooka. Fot. Magda GrabowskaNasi ludzie zwariowali. Rozmnożyli się nagle. Jeszcze rano we wtorek była tylko mama Magdy i Magda, a wieczorem zrobiło się ich dwa razy więcej! Wiecie jak ciasno nam się zrobiło? Zupełnie nie mogliśmy z Elegantkiem znaleźć się w tym tłoku. Okazało się, że przyjechał Tata Magdy i jej Starsza Siostra. Z jakiejś tam Hiszpanii. Oboje z Elegantkiem daliśmy się im pogłaskać. A ja powstrzymałam się od fukania - nawet na mamę Magdy ;).

Potem było już tylko gorzej. Kiedy zamiast czterech ludzkich nóg mija się ich osiem, to kot zaczyna się czuć jak w lesie. Na dodatek tych osiem nóg przytargało w środę do naszego pokoju jeszcze jedną nogę  - drewnianą. To było najprawdziwsze drzewo. Oboje z Elegantkiem zagapiliśmy się na nie, bo nie wierzyliśmy własnym oczom. Na dodatek to drzewo postawili w naszym kącie - tam gdzie dotąd leżało nasze legowisko i nasza mysz. Oburzające. Ja rozumiem, że tym drzewem chcieli nam zrobić przyjemność, ale żeby tak panoszyć się na naszym terenie?

Żeby pokazać, jak bardzo mi się to nie podoba, zajęłam jedno krzesło przy stole. To mamy Magdy. Musi wiedzieć, że kot to nie mebel, który można sobie przestawiać z kąta w kąt. Nad drzewem zastanowię się później. Zwłaszcza, że dziwne ono jakieś: świeci i błyszczy. Kilka tych błyskotek zrzuciłam, a resztę ludzie szybko zabrali na wyższe gałązki. W ich miejsce powiesili nowe - takie miękkie i lekkie. Jak je puknęłam łapką, to tylko kiwały się na sznurkach. Elegantek powiedział mi, że to kotoodporne zabawki. Nawet gdybym je zrzuciła, to nic by im ani mi się nie stało. Co gorsza ludzie znowu powiesiliby je na tym drzewie. Oszczędziłam więc sobie trudu i więcej do nich nie sięgałam.

Elegantek wypróbowuje miejsce pod choinką. Fot. Magda Grabowska

Elegantek wypróbowuje miejsce pod choinką.

Poza tym - w przeciwieństwie do Elegantka - postanowiłam nie wprowadzać się pod to drzewko, bo w czwartek cała rodzina Magdy napchała tam mnóstwo pakunków. Całe góry! A potem - jak jakieś głuptasy - znowu je wyciągała. To musi być oznaka szaleństwa?! Magda tłumaczyła nam, że to prezenty. I pokazała jeden z nich: taką szmacianą myszkę na sznurku i rybę na wędce. Zaczęła nimi sobie machać. Uznaliśmy z Elegantkiem, że lubi się tak bawić, więc dołączyliśmy do niej. Żeby jej było przyjemniej. Ale tylko myszką się bawilismy, bo ta ryba taka sztywna. A Magdzie nasze towarzystwo wyraźnie bardzo odpowiadało, bo ciągle wołała Mamę, Tatę i Siostrę, żeby naszą trójkę podziwiali.

Mam nawet zdjęcia z tym prezentem Magdy. Ale przesadnej radosci nie okazywałam...

Zielonooka. Fot. Magda Grabowska

Zielonooka nie lubi sie fotografowac. Na widok aparatu zesztywniała

Zdjęcia: Magda Grabowska

20:30, joannagrabowska_net , Elegantek i Zielonooka
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2