| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
czwartek, 19 lipca 2012
Dzień Dzidziusia

Dzidziuś. Fot. Łukasz ŁuckaDzidziuś - w przeciwieństwie do Totka - jest kotem niewychodzącym, czyli kanapowym. Może słowo kanapowy jest w jego przypadku trochę na wyrost, bo akurat na kanapie spędza najmniej czasu a zwykle przesiaduje na innych meblach albo na oknie, ale chodzi po prostu o to, że nie jest wypuszczany na dwór. Owszem w przeszłości zdarzyło mu się kilka wypadów za kuchenne okno, ale wszystkie kończyły się w ogródku - a najdalej pod świerczkiem, spod którego wydobywano go i na rękach transportowano do domu. Dzidziuś miewał wtedy minę zwycięzcy, zdobywcy, herosa prawdziwego, choć za pierwszym razem po prostu trząsł się ze strachu.

Dzięki "niewoli" Dzidziuś jest najlepiej zorientowany w kociopodworkowych sprawach. To on sprawdza - mniej lub bardziej ukryty za kuchenną firanką - kto przychodzi na posiłki, ile je i jak często. To on stoi na straży karmy, którą chcą wyjadać gołębie, i kuchni, do której usiłuje zakraść się wścibski i złośliwy Kuba.

Ostatnio jednak kocur najwyraźniej uznał swe uwięzienie za jawną niesprawiedliwość. No bo dlaczego właściwie ma tylko oglądać świat zza firanki? I dlaczego ma strzec wszystkiego z domu a nie na dworze? W ostatnie upały zatem Dzidziuś wymknął się wieczorem i... nie wrócił do rana.

- Aleśmy się go naszukali po nocy. Kilka razy wychodziliśmy. Łukasz miał rano szykować ogłoszenia, powiadomiliśmy sąsiadów, a zwłaszcza Panią Ewę, która z wysokości trzeciego piętra ma doskonały widok na nasze podwórko i nie raz pomagała w łapaniu kotów - wspominała w poniedziałek Janka. - Ale rano, tak około siódmej, Dzidziuś się znalazł. Siedział pod ogrodzeniem z siatki ukryty w trawie i krzaczkach. Nie było go widać, ale usłyszałam jego biedniutkie "miau", kiedy otwierałam okno. W piżamie po niego pobiegłam. Na szczęście sąsiedzi jeszcze spali.

Tak więc Dzidziuś szczęśliwie powrócił na domu łono. Na razie nie interesuje się dworem. Bez protestów poprzestaje na oglądaniu świata zza firanki i samodzielnym organizowaniu sobie dnia. Czy się nudzi? Nie wiemy. W każdym razie przejawia dużą inwencję, by ewentualną nudę zabić. Oto próbka jego dokonań z jednego tylko dnia.

Tu mamy Dzidziusia w welonie. Twórczo wykorzystał w tym celu firankę przygotowaną do powieszenia na oknie. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś w sieci. Twórczo wykorzystał w tym celu firankę przygotowaną do powieszenia na oknie.

Dzidziuś na lodówce. Im wyżej tym lepszy widok, prawda? Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś na lodówce. Z góry lepiej widać, prawda?

Dzidziuś anektujący przestrzeń przy chlebaku i mikrofalówce. A co, ktos ma coś przeciwko?!? Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś anektujący przestrzeń przy chlebaku i mikrofalówce. A co, ktoś ma coś przeciwko?!?

Kiedy inne koty przychodzą na okno zjeść, Dzidziuś natychmiast melduje się przy nich. Ciekawe na co się tu zapatrzył z Mandarynem? Miła najwyraźniej uznała jedzenie za sprawę istotniejszą. Fot. Łukasz Łucka

Kiedy inne koty przychodzą na okno zjeść, Dzidziuś natychmiast melduje się przy nich. Ciekawe na co się tu zapatrzył z Mandarynem? Miła najwyraźniej uznała jedzenie za sprawę istotniejszą.

I na koniec zagadka. Ile tu jest kotów? :) Fot. Łukasz Łucka

I na koniec zagadka. Ile tu jest kotów? :)

Zdjęcia: Łukasz Łucka

10:43, joannagrabowska_net , Dzidziuś
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 marca 2010
Dzidziuś, łakomy złodziejaszek

Dzidziuś w oknie. Fot. Magda GrabowskaWielką przykrość sprawiła mi Magda. Przyłapała mnie na podbieraniu jedzenia. To nie było nic wyszukanego. Zwykła puszka z Kitekatem. A zrobiła się z tego cała afera.

To było tak. W domu nie było nikogo. Tylko na oknie stała ona, tzn. puszka. Pani Janka dała nam z niej trochę jedzenia a resztę przykryła pokrywką, żeby schować do lodówki. I zapomniała. Ja oczywiście pamiętałem, że zostawiła ją na tym oknie i kiedy wszyscy sobie poszli, postanowiłem powiększyć swoją rację żywnościową. Zapomniałem tylko, że akurat nastała pora, kiedy Magda przychodzi do ogródka nakarmić inne koty: Rysia, Transa, Miłą, Mandaryna i wszystko inne, co się przyplącze. Nawet tego okropnego Kubę, który z reguły głodny nie jest, a tylko rozpędza towarzystwo.

Dzidziuś już poradził sobie z wieczkiem. Jeszcze ta łyżka... Fot. Magda Grabowska

Dzidziuś już poradził sobie z wieczkiem. Jeszcze ta łyżka...

Magda zwykle nie ma ze sobą aparatu, ale tym razem miała. I zrobiła mi zdjęcia jak dobieram się do tej puszki. Nawet tego nie zauważyłem. Dopiero wieczorem usłyszałem, jak opowiadała o tym Pani Jance. Dowiedziałem się też, że zamierza je upublicznić, to znaczy przekazać swojej Mamie. A ta Mama to nie zna litości. Na nic zdały się moje wyglądania do niej podczas wieczornych karmień, uznała, że to wspaniałe podpatrzone i pokaże wszystko innym ludziom. Dobrze, że przynajmniej pozwoliła mi przedstawić moją wersję zdarzeń. A ta w jednym zdaniu jest taka: nie zostawia się jedzenia w jednym pomieszczeniu z kotem, to znaczy ze mną.

Może by ją tak przesunąć, bo wszystko zasłania... Fot Magda Grabowska

Może by ją tak przesunąć, bo wszystko zasłania...

A może ją jakoś ominąć, bo ruszyć się nie da? Fot. Magda Grabowska

A może ją jakoś ominąć, bo ruszyć się nie da?

Nie chce się ruszyć, co z tą łychą zrobić, że też ludzie taką głupotę wymyślili. Fot. Magda Grabowska

Co z tą łychą... Że też ludzie taką głupotę wymyślili.

O pokrywka poleciała i łycha już mniej przeszkadza. Fot. Magda Grabowska

O pokrywka poleciała i łycha już mniej przeszkadza.

Zdjęcia: Magda Grabowska

22:59, joannagrabowska_net , Dzidziuś
Link Komentarze (8) »
wtorek, 19 stycznia 2010
Radość w domu Janki

Jestem cały szczęśliwy. Pani Janka wróciła do domu. I cały czas ze mną tu siedzi. I już mi się nie nudzi. I pieszczot mam tyle, ile potrzebuję. I bawię się dużo. A na zdjęciach zobaczycie jak.

Najpierw to wam jednak powiem, że te wszystkie dorosłe koty, które na noc i duży kawał dnia do nas przychodzą - Kisia, Diabeł, Rudzia, Tot i Pipa - to mnie nawet chyba lubią. Kisia bawi się ze mną, Diabeł czasem też. Tylko Rudzia mnie nie lubi. Ale ona chyba nikogo poza Totem nie lubi...

A teraz zobaczcie zdjęcia - te niżej. To Łukasz, syn Pani Janki, je zrobił.

Dzidziuś spowity. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś spowity.

Dzidziuś zagłębiony w papierowy worek po żwirku. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś zagłębiony w papierowy worek po żwirku.

Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś nadal w worku.

Kocia sypialnia.

Kocia sypialnia. Na zdjęciu od lewej: Tot, Kisia, Diabeł i Dzidziuś

Zdjęcia: Łukasz Łucka

środa, 13 stycznia 2010
Dlaczego Ryś się zawstydził

Dzidziuś, jeszcze dwumiesięczny. Fot. Magda GrabowskaMam na imię Dzidziuś i dziś po raz pierwszy opowiadam, co dzieje się na naszym podwórku. Bardzo jestem z tego dumny, chociaż słyszałem, że nie jestem już podwórkowym tylko całkowicie domowym kotem. Podobno tak rozkochałem w sobie Panią Jankę i Jej Rodzinę, że zostałem u niej na zawsze. Bardzo mi się tu podoba, choć ostatnio smutno mi trochę. Bo Pani Janka jest chora i leczy się w szpitalu. Został ze mną Jej syn, Łukasz, i Jego Tata, Pan Ryszard, ale to nie to samo. Owszem, starają się, ale co Pani Janka, to Pani Janka. Bez niej jest po prostu pusto.

Dzidziuś w oknie. Fot. Magda Grabowska

Ostatnio dosyć często i długo przesiaduję w oknie. Bo tam dużo ciekawego się dzieje. No i może Pani Janka wreszcie wróci do domu?

Dzidziuś w oknie. Fot. Magda Grabowska Przez to okno często podglądam, jak Magda i Jej Mama karmią inne koty – te, które zupełnie nie mają domów, i te, które często nocują w moim domu, czyli u Pani Janki. Te, które nie mają domów - czyli Transwet, Ryś, Mandaryn, Cyklop, Miła i Jasna - to biedne są bardzo. Zimno im. Widzę, że często stają na trzech łapkach, żeby im wszystkie cztery nie marzły. I ślizgają się strasznie na tym śniegu, albo zapadają w niego aż po pachy. Któregoś dnia chciałem sprawdzić, jaki jest ten śnieg. Ale Pani Janka, która wtedy była jeszcze w domu, złapała mnie i nie pozwoliła wyjść. Powiedziała, że mam siedzieć w domu i cieszyć się towarzystwem kotów, które u nas nocują. A nocuje Diabełek, Pipa, Tot, Kisia i Rudzia. Mandaryn też by mógł i inne koty, ale się boją. Nie wiem czego, ale widać tak mają.

A wczoraj to strasznie się uśmiałem z Rysia. To było tak: Tot wyszedł do ogródka, żeby przewietrzyć się trochę i jakieś tam potrzeby załatwić. Na chwilę przysiadł, bo zagapił się na Magdę, która jak zwykle w dzień wyniosła do ogródka ciepłą wodę i suche jedzenie. I wtedy zobaczył go Ryś, który zaczął się do niego zbliżać z taką gracją drapieżcy i z tym swoim mrocznym spojrzeniem. I wiecie co? Nagle pośliznął się. Normalnie łapy się pod nim rozjechały. Zmieszał się biedak strasznie, rozejrzał, czy nikt tego nie widział i uciekł. Nie dziwię się, też bym się zawstydził…

Ryś Wspaniały o Wiecznie Zasępionym Spojrzeniu. Fot. Magda Grabowska

Ryś skrzyżował łapki jak panienka.Ryś i Tot na czas posiłku ogłaszają zawieszenie broni, ale Tot i tak okazuje Rysiowi niechęć odwracając się do niego ogonem. Fot. Magda Grabowska

Ryś i Tot na czas posiłku ogłaszają zawieszenie broni, ale Tot i tak okazuje Rysiowi niechęć odwracając się do niego ogonem.

Zdjęcia: Magda Grabowska