| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
czwartek, 21 marca 2013
Co tam słychać u Kacperka?

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Jak widać, bardzo dobrze słychać. :)

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Minęło pół roku odkąd jest w nowym, dobrym i ciepłym domu. To ten Kacper, którego Opiekun nagle zmarł. Kocur został sam w pustym mieszkaniu. Nowy dom dla Kacpra znalazła Anka-wrocławianka. Najpierw przyjechała po kota do Łodzi, potem go podleczyła a w końcu znalazła oddanych mu Ludzi.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kilka dni temu Pani Anna z Wrocławia, nowa Opiekunka Kacpra, przysłała mi dwa maile. W jednym – kilka zdań o kocurku i trzy zdjęcia z komórki (to te nr: 2, 3, 4), w drugim zdjęcia z aparatu (pozostałe - uwielbiam to pierwsze!). Te ostatnie, jak zwykle - po prostu piękne.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

O Kacperku napisała tak:

Jest cierpliwy do 6 rano, a potem pięknie usadawia się i posyła znaczące pomruki. Jak zaczyna gadać, to znak, że cierpliwość mu się skończyła.

Po śniadaniu jest aktywność kocia. Trochę zabaw, a potem spanie... Spać lubi na miękkim kocyku, lub wymalowanym obrusie, oczywiście białym, ewentualnie przy grzejniku.

Ponieważ ma doskonały apetyt, to zaczyna wyglądać dostojnie. Jest wyluzowany i w domu żadne odgłosy nie robią na nim wrażenia. Jest inny niż parę miesięcy temu... Myślę, że znalazł swoje miejsce na ziemi.”

Ja też tak myślę i bardzo się cieszę.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Żeby tak jeszcze Szura (to ta piękność na ostatnim zdjęciu) znalazła swój dom i swoich Ludzi...

Szura. Fot. Łukasz Łucka

Szura bardzo potrzebuje domu.

Zdjęcia Kacpra: Pani Anna z Wrocławia

Zdjęcie Szury: Łukasz Łucka

20:33, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 marca 2013
Wieści o Sówce, Edku i...

Sówka. Fot. J. i A. Szajnowscy

Sówka

Proszę, niech mi będzie wybaczone długie niepisanie o Sówce i jej Ludziach. Nie znajduję na to żadnego usprawiedliwienia. Wręcz przeciwnie. Sama jestem na siebie strasznie zła. Tym bardziej, że u Sówki w ciągu ostatniego roku wydarzyło się tyle dobrego!

Edek i Sówka. Fot. J. i A. Szajnowscy

Edek i Sówka.

Przede wszystkim od roku ma koleżankę – Czarną, śliczna kotkę z bursztynowymi oczami.

Pojawiła się u Justyny i Arka w maju ubiegłego roku. Znikąd. Chciała od razu się wprowadzić, ale... zaprotestowały Edek i Sówka. Bali się jej. Edek z lękiem wychodził na dwór, choć Czarna wcale groźna nie była. Przeciwnie, przymilała się, jakby wiedziała, że od opinii Edka i Sówki zależy jej przyszły los.

Czarna od początku była kotem, o którego względy nie trzeba było zabiegać. Dobrze wiedziała i wie, do czego został stworzony człowiek. Ma służyć kotu. Fot. Justyna Szajnowska

Czarna od początku była kotem, o którego względy nie trzeba było zabiegać. Dobrze wiedziała i wie, do czego został stworzony człowiek. Ma służyć kotu.

Nie wiadomo jak długo by to trwało, gdyby nie Justyna i Arek. Pewnego dnia zdecydowali, że Czarna też będzie miała u Nich dom. Wzięli małą do weta, wysterylizowali i pilnie obserwowali, co będzie się działo. Tylko ich wielka cierpliwość i miłość do kotów sprawiły, że się nie załamali. Bo koty... darły ze sobą koty. Edek obrażony wychodził i nie wracał, Sówka chowała się po kątach. I trwało to tak kilka tygodni.

W końcu jednak nastał pokój. Teraz Sówka, Edek i Czarna żyją w najlepszej komitywie, a ich Ludzie mogą mieć wielką satysfakcję z życia z kapitalną kocią trójką, która robi z nimi co chce.

Czarna i Sówka. Fot. J. i A. Szajnowscy

Czarna i Sówka.

Sówka. Fot. Arek Szajnowski„Sówka dosłownie wchodzi nam na głowę, co widać na kilku zdjęciach. Bo w końcu czemu by na niej nie posiedzieć skoro już jest w pobliżu? – napisała mi Justyna w jednym z maili. - Przychodzi na głaskanie, a gdy jej się znudzi to albo dostajemy łapą albo gryzie i ucieka. Ma swoje humory. Raz nie możemy się od niej odgonić a innym razem - nawet nie pozwoli się nam zbliżyć. Tylko Edek ma wszelkie prawa. Nawet jak syknie na nią, to ona potulnie kładzie się przy nim i nawet nie drgnie, byle tylko być przy nim.”

Ostatnio Sówka zrobiła się strasznie rozmowna. „Śpiewająca” - jak to określiła wczoraj Justyna. Wystarczy na nią spojrzeć, dotknąć, albo szykować koci posiłek, a Sówka zaczyna swoje śpiewy. Z tej strony malej nie znałam. Raczej zawsze patrzyła wokół szeroko otwartymi oczami i albo łaskawie pozwalała się głaskać, albo... uciekała.

Napisałam to wszystko dosłownie w telegraficznym skrócie, choć mam nadzieję, że zbiorę kiedyś w całość wszystkie maile i czaty z FB, którymi wymieniałyśmy się z Justyną. Byłaby to wówczas bardzo burzliwa historia kociej przyjaźni :).

Mam jeszcze trochę filmików z tą kocią trójką. Jak tylko się z nimi jakoś uporam, pokażę je.

Zdjęcia: J. i A. Szajnowscy




19:51, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (3) »
środa, 26 grudnia 2012
Kacper gaduła

Kacper. Fot. Pani Anna z WrocławiaNa drugi dzień Świąt w Polsce dobra nowina z domu Kacpra. Jego opiekunka, Pani Anna, kilka dni temu przysłała na Kocie podwórko jego zdjęcie i życzenia. Tylko, że ja do kociopodwórkowej poczty nie zaglądałam, dlatego wszystko zamieszczam dopiero teraz. Ale przecież w Polsce Święta jeszcze trwają, choć tu w San Sebastian, już nie.

Pani Anna napisała tak:

„Kacperek miewa się dobrze, pięknie mruczy siedząc na kolanach, cudnie nas wita jak przychodzimy do domu. Gada, śpiewa, miauczy... wyjątkowo jest rozmowny.

Ma apetyt. W tej chwili jest doskonale... i mam nadzieję, że tak będzie długo. Doskonały kot”
A teraz życzenia:

„Nadchodzące Święta Bożego Narodzenia
Niosą ze sobą wiele radości, refleksji oraz planów na Nowy Rok.
W tych wyjątkowych dniach, wiele radosnych chwil, zadowolenia
życzy

Anna”

To nie koniec dobrych wieści. Jutro - kolejne.



12:38, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 grudnia 2012
Aj ta Dzikuska!

Po tylu tegorocznych smutkach pora na dobre wieści z Kociego podwórka. Pamiętacie szylkretkę Dzikuskę? Małą chorą, zestresowaną, zapchloną i zarobaczoną kruszynę, która 1 czerwca trafiła do domu Janki i Jej Rodziny? Miała wtedy 6-8 tygodni i wyglądała tak, jak na zdjęciu niżej.

Dzikuska. Czerwiec 2012. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska. Czerwiec 2012. Brudna, chora, zabiedzona, przerażona i makabrycznie zapchlona

Dzikuska dziś. Fot. Łukasz ŁuckaCały czas czekaliśmy na odpowiedni moment, by zacząć szukać dla niej domu. Bo kot musi być przygotowany: odpchlony, odrobaczony, zaszczepiony, przebadany, zdrowy i oswojony. W przypadku Dzikuski, jak się już, już coś udawało, zaczynało się nowe. Koszmarem było odpchliwanie - kilkakrotne, bo robactwo paść nie chciało, mimo odpchliwania w lecznicy (nie, nie w Czterech Łapach, bo Janka została skierowana z małą przez Niechciane i Zapomniane do innej, której nie znaliśmy)! Potem u małej rozwinął się calicivirus, bo też nie dostała odpowiednich leków, a na koniec świerzb uszny. Bo też zdaniem lekarki uszy były czyste i tylko lekko w środku zaczerwienione. Efekt? Rozwinął się świerzb, którym pozarażały się wszystkie koty! Janka zmieniła lecznicę i lekarze w Czterech Łapach wszystko wyprostowali, ale co się koty ucierpiały przy leczeniu uszu to ich. Ryś i Diabeł do tej pory Jance to pamiętają.

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach.

Oswajanie Dzikuski też nie było pasmem sukcesów. Najpierw przerażona atakowała wszystko, co znalazło się w jej polu widzenia. Głównie ręce Janki, które sprzątały jej klatkę, podsuwały jedzenie i picie a także aplikujące leki i zastrzyki. Po kilku tygodniach Dzikuska oswoiła się z Rodziną Janki, ale na pukanie czy dzwonek do drzwi reagowała zawsze tak samo. Uciekała mało nie gubiąc łap i zaszywała się w najciemniejszy kąt. I nadal tak się zachowuje! Przed nią mieliśmy dwa równie płochliwe koty: Sówkę, która trafiła do Justyny i Arka (ma tam cudnie, choć dała Im popalić) i Henia, który został z nami (ale dalej gamoń boi się pukania do drzwi i salwuje się ucieczką. Kiedyś krył się gdzie się dało, a ostatnio - w Magdy łóżku). Co będzie z Dzikuską? - martwiłam się często. Okazuje się, że niepotrzebnie.

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach i tym razem w misce. Fot. Łukasz Łucka

Dzidziuś i Dzikuska w objęciach i w misce.

Oficjalnie ogłaszam: Dzikuska ma już dom. Najlepszy. Zostanie z Janką i Jej Rodziną. Nie tylko dlatego, że tak podbiła serca domowników. Ona rozkochała w sobie także Dzidziusia! Razem śpią, jedzą, rozrabiają, chorują, obserwują podwórko z kuchennego okna, myją się i nie mogą żyć bez siebie. Kłócą się i biją także razem, a chwilę potem wylizują sobie nosy.

Zanim zostały pogonione, obfotografowano ich winę. Fot. Łukasz Łucka

Zanim zostały pogonione, obfotografowano ich winę.

Czy można taką parkę rozdzielić? Oczywiście, że nie. :)

A co poza tym na Kocim...? Prawie dobrze. W mrozy Miła i Diabeł nocują u Janki, Ryś w skrzyni (nadal obrażony za letnie próby przemywania mu uszu). Burak, no właśnie. Nocował w ocieplonym koszu, potem w szafce (też ocieplonej, robiącej za koci domek) ale od kilku dni go nie ma. Mamy nadzieję, że znalazł sobie cieplejsze lokum, albo... wrócił do domu. Bo może to taki włóczykij - jak kiedyś Kuba, który wyprawiał się na wycieczki a w mrozy wracał w domowe pielesze. W każdym razie Janka przeszukała całe sąsiedztwo, podwórko, rozpytała o niego ludzi - i nic.

Dzikuska zza szyby podglada Rysia. Fot. Łukasz Łucka

Dzikuska zza szyby podgląda świat Rysia.

Zdjęcia: Łukasz Łucka

16:05, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (8) »
piątek, 07 grudnia 2012
Balbina - kotka doskonała

Kilka dni temu dostałam maila i zdjęcia od Pani Aliny, opiekunki Balbiny. Janka przypomniała Jej, że właśnie mija rok od czasu, gdy przygarnęła kotkę pod swój dach.

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z ŁodziPani Alina postanowiła więc napisać na Kocie podwórko o Balbinie: „Jestem bardzo zadowolona, że ją mam, a raczej, że się mamy nawzajem. Trudno mi określić, która z nas jest bardziej zadowolona z tego powodu. Balbina jest wyjątkową kotką. Jest bardzo towarzyska, nie chowa się, gdy ktoś mnie odwiedza. Wręcz przeciwnie, pełni rolę gospodyni. Wita gościa i czeka na głaskanie. Ja nazywam ją czasem „okupantką”, bo jest zawsze tam, gdzie ja i czasem trudno mi zjeść obiad bez jej towarzystwa.”

Przyznam szczerze, że zazdroszczę. Nasze koty na dźwięk domofonu, czy dzwonka do drzwi kryją się po kątach. Wszystko przez panikarza Henia, który spłoszony zrywa się do biegu i mocno przy tym hałasuje. Wyrwane ze snu Furia i Elek wolą dołączyć do ucieczki niż później żałować. Ostatnio na szczęście zauważyły, że Henio wszczyna alarm niepotrzebnie i coraz rzadziej są jak on spłoszone.

O swojej kotce Pani Alina napisała jeszcze tak: „Nie mam ciekawych zdjęć Balbiny, bo nie zachowuje się dziwnie, tak jak to koty potrafią. Jest spokojna i zrównoważona. Cały czas przebywa w mieszkaniu. Wyjątkiem jest czas, kiedy jeżdżę na działkę. Zabieram ją ze sobą i wtedy znika na długie godziny. Wraca brudna i nie daje się złapać, kiedy trzeba wracać do domu. Długo by jeszcze opowiadać o Balbinie. Czasem zastanawiam się, czy nie przydałoby jej się towarzystwo?”

Pani Alino - z pewnością by się przydało :)

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Balbina. Fot. Pani Alina z Łodzi

Zdjęcia: Pani Alina



14:56, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 05 listopada 2012
Kacper po prostu szczęśliwy

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Dostałam od Opiekunki Kacpra nowe zdjęcia. Szkoda je trzymać „na później”. Patrzcie zatem i cieszcie się jego szczęściem :), a potem przeczytajcie, co Pani Anna napisała o kocurze.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Z Kacperkiem poznajemy się nawzajem. On przyzwyczaja się do odgłosów naszego domu, a my poznajemy jego zwyczaje.

Jest mądrym kotem, lubiącym towarzystwo ludzi. Na początku nie chciał jeść, potem apetyt był olbrzymi a teraz zaczyna grymasić.

Nasz dom na co dzień jest domem cichym - nie mamy małych dzieci. We wtorek odwiedził nas głośny trzylatek, a Kacperek nie schował się. Może to świadczyć o tym, że się zadomowił.

Bardzo byśmy chcieli, aby był szczęśliwym u nas kotem.

Ciepło kota wylegującego się na brzuchu, który jeszcze pięknie mruczy jest doskonałą nagrodą za wszelkie troski.” - napisała Pani Anna.

A jak zakończymy tę notkę? Oczywiście jeszcze jednym zdjęciem Kacperka :)

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Zdjęcia: Pani Anna z Wrocławia




00:35, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (4) »
wtorek, 30 października 2012
Dobre wieści z domu Kacpra

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Pamiętacie Kacpra (to ten na zdjęciu), łódzkiego rudzielca, który poruszył tak wiele ludzkich serc? To ten kocurek, który przeżył swego opiekuna i został całkiem sam w pustym mieszkaniu.

Dzięki Ance-Wrocławiance, która znalazła mu nowych Opiekunów, ma teraz własny dom - we Wrocławiu. Jego Opiekunowie - Pani Anna i Jej Mąż - pracują w jednym z wrocławskich muzeów. Mają już jednego kota - pięknego białego Imbira, który jest w tym samym wieku co Kacper.

Ludzie Kacpra mają jeszcze jeden niezaprzeczalny atut: potrafią robić kotom przepiękne zdjęcia. Żadne tam sztuczne, pozowane, ale takie, jakie może zrobić tylko ktoś, przy kim koty czują się całkowicie bezpiecznie.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Pierwszy miesiąc Kacpra nie był łatwy ani dla jego nowych Opiekunów, ani dla niego samego. Okazało się, że kocur wcale nie był tak zdrowy, jak na to wyglądał.

„Miał świerzba głęboko w uszach i zatkany kanalik łzowy” - napisała w mailu Pani Anna. Dodała, że Kacper teraz „uszy ma czyste, ale w oku stan zapalny czasem mu powraca.”

Mimo leczenia - i dla kota, i dla Opiekunów raczej nieprzyjemnego - Kacper w nowym domu czuje się jak u siebie. No bo o czym innym świadczyć mogą te słowa Pani Anny (i wszystkie zdjęcia, które oglądacie):

„Kacerek wymusza spanie na nas, jest bardzo przywiązany do ludzi. Lubię jak gada i chce się przytulić. Serce mu bije jakby miał cztery lata mniej. Ma skłonność do alergii. Lubi suche kocie jedzenie bardziej niż saszetki.”

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Tak pisze się tylko o zwierzaku, który stał się członkiem rodziny. A teraz dosyć gadania. Pozostawiam Was ze zdjęciami: Kacpra i czasem Kacpra z Imbirem. Wszystkie przysłała Pani Anna. Nie wiem, czy sama je robiła, czy Jej Mąż, a może Oboje. Są piękne.

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper i Imbir. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper i Imbir w pościeli. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Imbir w ogonie Kacpra. Fot. Pani Anna z Wrocławia

Kacper i Imbir. Fot. Pani Anna z Wrocławia

20:05, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (4) »
środa, 10 października 2012
Yeti i jego banda

Yeti. Fot. Pani Anna z WarszawyKrótko po tym gdy zamieściłam notkę o odejściu Mandaryna, napisała do mnie Pani Ania z Warszawy, Człowiek Yetiego. Yeti, to ten srebrzysty kociak, syn Rysia i Jasnej, którego ponad dwa lata temu wyławiałam spod samochodu na Długim Podwórku. Nurkowałam w głębokim śniegu po to, żeby łobuz wlazł pod maskę auta i usadowił się w pobliżu silnika. Ale udało się i potem Yeti, kot śniegu i mrozu, pojechał do Warszawy – z Panią Anią i Jej Tatem.

Yeti, zmęczony dokazywaniem. Te potężne łapska z czarnymi

Yeti, zmęczony dokazywaniem. Te potężne łapska z czarnymi "stopami" odziedziczył po ojcu - Rysiu.

Pani Ania napisała piękny list. Zgodziła się, bym zamieściła tu jego fragmenty:

„Zajrzałam na kocie podwórko. Przykro mi, że w ostatnim czasie tak wiele przykrych zdarzeń dotyka tak wspaniałe miejsce. Wierzę, że nie zamknie Pani Kociego... (...) W wielu domach, również moim, zagościła radość z posiadania kociaka. Niestety złe wiadomości są i będą nam wszystkim towarzyszyć, mniej lub bardziej, ale jednak...

Yeti i jego paszcza :) Fot. ze zbiorów Pani Anny z WarszawyMam nadzieję, że tym mailem i paroma zdjęciami podniosę Panią na duchu :)
Yeti ma się dobrze, jest prawdziwym kocim księciem. Parę miesięcy temu zdobył prawdziwego kumpla do rozrabiania. A jest nim... owczarek niemiecki :) Taki duży, 40 kilo żywego czarnego, psiego łobuza. Wiele się u mnie w życiu zmieniło przez te dwa lata. Wyszłam za mąż i za sprawą małżonka dorobiłam się owego owczarka - też zresztą porzuconego. Był od małego wychowywany na psa co ma kochać cały świat i każde stąpające po nim zwierzątko. (...) Zamieszkaliśmy z mężem u moich rodziców i oto nasza drużyna to: cztery człowieki, Yeti oraz Nico. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu zwierzaki z miejsca się polubiły, nie ukrywam, że bywają momenty spięć i to pies zawsze obrywa po pysku :) Ganiają po całym mieszkaniu, Yeti, jako ten ukryty Tygrys, wiesza się z dziką przyjemnością na długim psim ogonie. W momentach melancholii pozwala psu umyć sobie uszy i leżą we dwóch najczęściej na psim posłaniu. Tzn. Yeti leży na psim posłaniu, a pies poza nim :) Są o siebie niesamowicie zazdrośni, wyjadają sobie nawzajem z misek jedzenie (woda z psiej miski jest taka pyszna!) i toczą bitwy o nasze zainteresowanie. Chyba wyrzucimy z domu telewizory, przy tych naszych dwóch łobuzach nie ma lepszej telewizji :).”

Nico, kumpel Yetiego. Fot. ze zbiorów Pani Anny z WarszawyPomysł z wyrzuceniem telewizorów doskonale rozumiem. Furia, Elek i Henio również dostarczają nam mnóstwo uciechy - zwłaszcza teraz gdy galopują po stosach przeprowadzkowych pudeł zawalających nasze nowe mieszkanie - ale... same lubią pooglądać to i owo. Zwłaszcza przyrodnicze programy o ptaszkach. :)

Serdecznie pozdrawiam Bandę Yetiego (to nie moje określenie, to Pani Ani :) ) - Mamę i Tatę Pani Ani, Panią Anię i Jej Męża Pawła, Nico ściskam łapę, a samego Yetiego najchętniej wytarmosiłabym za uszami, tylko... czy on to lubi? ;)

Bardzo dziękuję też za wszystkie słowa wsparcia zamieszczone w komentarzach i innych mailach. Aż mi teraz wstyd, że pomyślałam o zamknięciu Kociego...

Mam jeszcze prośbę: pamiętajcie o Guciu. Upowszechnijcie notkę o nim, gdzie tylko się da. Przed zimą powinien trafić do własnego domu.

A teraz jeszcze cała seria zdjęć Yetiego :)

Yeti. Fot. Pani Anna z Warszawy

Yeti. Fot. ze zbiorów Pani Anny z Warszawy

Yeti. Fot. ze zbiorów Pani Anny z Warszawy

Yeti. Fot. ze zbiorów Pani Anny z Warszawy

Yeti. Fot. ze zbiorów Pani Anny z Warszawy

Zdjęcia: Pani Anna z Warszawy

17:35, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 17 września 2012
Kacper - wrocławiak

Tak, tak, powinno być wrocławianin, ale nic nie poradzę, że nie pasuje mi to do kota. A wrocławiak tak, bo brzmi bardziej swojsko, choć - przyznaję - dosyć prosto :)

Tak jak się umawiałyśmy z Anką-Wrocławianką, podbieram z Jej blogu zdjęcia Kacpra. W tym się zakochałam. Zrobiła je Pani Anna, nowa Opiekunka kocura. Pani Anna ma w domu innego dziewięcioletniego kota - Imbira. Cudnego. Sami zobaczcie. Jest na tej "górnej półce".

Imbir na gornej półce, Kacper - na dolnej. Cudne. Fot. Pani Anna

Imbir na górnej półce, Kacper - na dolnej. Cudne.

A na zestawie fot niżej pierwsze chwile Kacpra w nowym domu.

Kacper w nowym domu. Fot. Nowi Opiekunowie Kacpra

Wszystko jest najwyraźniej w porządku, choć mina Kacpra - bardzo poważna

Te drugie chwile - niedzielne - były dosyć ciężkie, bo Kacper musiał zmierzyć się z wetem. Mocno się z tego powodu zestresował, ale już jest dobrze. Najlepiej świadczy o tym właśnie to pierwsze zdjęcie.

A więcej zdjęć i relacja z pierwszych dni Kacperka w nowym domu oraz ze spotkania z Imbirem - na blogu "Za moimi drzwiami" Anki-Wrocławianki.

Zdjęcia: Pani Anna, nowa Opiekunka Kacperka

11:07, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (3) »
sobota, 15 września 2012
Kacper znalazł swój dom

W tej sprawie w ostatnich dniach byłyśmy z Anką-Wrocławianką w stałym mailowym kontakcie. Dziś wszystko ma się sfinalizować.

Nowi Opiekunowie Kacpra mieszkają we Wrocławiu. Pracują w muzeum. Mają już dziewięcioletniego kota Imbira, którego kiedyś wzięli ze schroniska. Pięknego - możecie sprawdzić na blogu Anki-Wrocławianki. Ciekawe, czy rówieśnik przypadnie Kacprowi do serca. Mam nadzieję, że tak. Na razie pokazał Ance Wrocławiance, że jest w stanie zaakceptować Jej zwierzęta. Mądrala. Czuje, że coś wokół niego się dzieje. Po szczegóły odsyłam na blog Anki-Wrocławianki, która pięknie opisuje i pokazuje jak Kacper spędził u Niej prawie dwa tygodnie.

Kacper i jego nowa Opiekunka. Fot. Anka-Wrocławianka

Kacper i jego nowa Opiekunka podczas pierwszego spotkania

To teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać na relację, jak Kacper się czuje w nowym domu.

Zdjęcie: Anka-Wrocławianka

14:30, joannagrabowska_net , Znalazły dom
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4