| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
wtorek, 12 kwietnia 2011
Życie się toczy na Kocim... i u Sówki też

Dawno nie pisałam o mieszkańcach Kociego podwórka. I w zasadzie dobrze. Bo to oznacza, że wszystko toczy się normalnie, bez większych problemów. Koty linieją, grzecznie stawiają się na karmienia.

Ryś miewa humory - raz przychodzi na głaski, a innym razem - tak jak wczoraj wieczorem - rezygnuje z nich nie wiadomo dlaczego. Miła z nawiązką go wówczas zastępuje. Turla się nam pod nogami, a potem wyciera o nasze spodnie. Mandaryn przypatruje się temu z dezaprobatą ukryty pod zaparkowanym samochodem sąsiada. Diabeł po blisko miesięcznym leczeniu łapki w domu Janki uznał chyba, że będzie kotem półdomowym. Na noce wraca, w dzień gania po naszym i sąsiednich podwórkach. Tot po operacji pyszczka czuje się naprawdę dobrze, choć po sierści widać, że to staruszek. Ale apetyt ma. A Kisia... ona także zaszczyca Jankę i Jej Rodzinę swoją obecnością w nocy. Sporo uciechy jest z tą kotką. Miewa urojenia. Wydaje jej się, że ma kociaki. Nosi wtedy w pyszczku gąbki albo małe maskotki i czule przemawia do nich. Po kilku dniach jej przechodzi. Ponieważ nie towarzyszą temu żadne inne niepokojące objawy, mamy się nie martwić. Tak nam poradzili lekarze. Ale gdyby były np. obrzmienia sutków mamy ją leczyć. Na razie nie było takiej konieczności.

Karmienia - zwłaszcza wieczorne - rozwala nam tradycyjnie Kuba, domowiec z sąsiedniego podwórka. Ale wszystkie koty przyzwyczaiły się już do tego kociego łobuza. Choć wczoraj nieźle Miłą wystraszył, aż na wszelki wypadek przybrała pozycję „do ataku”.

Musimy im porobić nowe zdjęcia, a na razie obejrzyjcie foty Sówki, bo dobre wieści dotarły do nas także odjej Ludzi. Oto mail, który przysłała mi wczoraj Justyna:

Sówka się cywilizuje :) Na zdjęciach jest w objęciach Justyny. Fot. Arkadiusz Szajnowski

Sówka się cywilizuje :) Na zdjęciach jest w objęciach Justyny.

„Przesyłam fotki Sówki ze mną ;-) Sówka znowu ma rujkę to mogę sobie więcej pozwolić niż dotychczas. Dalej trwają poranne łazienkowe pieszczoty, za to po południu już nie ma na nie ochoty. Dziś udało mi się ją podnieść z podłogi podczas głaskania, wytrzymała jakieś 5 minut i już jej nie było. Byle do przodu ;-)”

Najwyraźniej dobrze jej i wygodnie. Fot. Arkadiusz Szajnowski

Najwyraźniej dobrze jej (tzn. Sówce) i wygodnie.

Justyna też wygląda na bardzo zadowoloną. Fot. Arkadiusz Szajnowski

Justyna też wygląda na bardzo zadowoloną. Chciałoby się powiedzieć, nareszcie Sówko, ale na tej fotce już widać, że jeszcze trzeba nad tą niesforną koteczką pracować

Super, prawda? :)

Zdjcia: Arkadiusz Szajnowski

środa, 06 kwietnia 2011
Sówka dorośleje i za Edkiem szaleje

Sówka z Edkiem w ulubionym miejscu na oknie. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka z Edkiem w ulubionym miejscu na oknie.

Dawno nie pisałam o Sówce, którą przygarnęli Państwo Justyna i Arek Szajnowscy. A wieści o niej mam regularnie i najwyższa pora zamieścić je na blogu. W ciągu ponad miesiąca, który upłynął od ostatniej notki, dużo wydarzyło się w domu Edka i Sówki.

Przede wszystkim – Sówka dorośleje. 25 lutego Justyna napisała mi takiego maila:

No i się zaczęło!!!!! :) Sówka dostała rujkę :( (…) Ile kosztuje sterylizacja (...)? W jakim czasie musimy iść z nią na zabieg?”

To bardzo ważne pytania. Przede wszystkim: nie wolno sterylizować kotki podczas rujki. Należy albo ją przeczekać, albo wyciszyć lekami szalejące hormony. Czyli też trzeba... czekać.

Pomiędzy rujkami u kotek przerwy są różnej długości. Raz może to być tydzień, innym razem miesiąc albo i pół roku. Pani Ola, behawiorystka, powiedziała nam, że najlepiej byłoby wysterylizować kotkę w połowie takiego cyklu. - Ale kiedy taka połowa będzie u Sówki, nie mam pojęcia – dodała.

Co za spojrzenie. Niech ta Sówka się ogarnie... Fot. Justyna Szajnowska

Co za spojrzenie. Niech ta Sówka się ogarnie...

Byłam bardzo ciekawa, jak przebiega rujka u Sówki. Kotkom bardzo zmienia się wówczas charakter. U Sówki – zdecydowanie na lepsze.

Popatrzcie na filmiki (na końcu notki będą wieczorem), które 1 marca wrzuciła mi na maila Justyna. Aż się wierzyć nie chce, że to ta sama kotka, która przez miesiąc chowała się po najciemniejszych zakamarkach swego nowego domu...

Widzieliście uśmiech, który mała prezentowała na wielu ujęciach? I mruczała tak donośnie... Widać, że nadal lubi głaskanie po brzuszku. Chyba jej to pozostało po masowaniu, któremu była poddawana od pierwszego dnia pobytu u nas. Za radą lekarza musiałyśmy z Magdą na zmianę współpracować z jej jelitkami (tzn. kotki), które zapchane były robalami.

Na filmikach Sówka wygląda na superoswojoną i zaprzyjaźnioną ze swoimi Ludźmi. Ale niech to nikogo nie zmyli...

10 marca Justyna ze smutkiem napisała mi, że wraz z rujką Sówce przeszło przymilne zachowanie.

„(...) Sówka znowu daje się głaskać tylko przy Edku, kiedy on znika, ona od razu ucieka. Nie wiem czemu się tak dzieje przecież powinna się już przekonać, że nie zrobimy jej krzywdy.

Rujka na razie się skończyła i obserwujemy co będzie dalej. Przesyłam kilka nowych zdjęć. Jak widać parapet to jedno z miejsc, gdzie pozwala się nam zbliżyć. Nam najbardziej podoba się zdjęcie 6233, gdy Arek jest nos w nos z Sówką ;-)”

Sówka nos w nos z Panem Arkiem. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka nos w nos z Panem Arkiem.

Fotka faktycznie rewelacyjna, podobnie jak inne. Popatrzcie sami.

Nie minął tydzień, a znowu dostałam wieści o Sówce. Tym razem bardzo niepokojące.

„(...) Mamy problem z Sówką Prawdopodobnie dostała kociego kataru i chcemy ją zawieźć do lekarza, ale za żadne skarby nie pozwala mi się złapać. Nie wiem, co robić. Może Pani ma jakieś sposoby na nią? Jak wyciągałam rękę to uciekała a teraz nawet syczy na mnie. (...)”

Chory kot często zachowuje się właśnie w ten sposób, a Sówka mało że chora, to jeszcze dzikuska. Po konsultacjach z Doktor Anetą, która akurat dyżurowała w Czterech Łapach, ustaliłyśmy, że na razie nie będziemy łapać opornej Sówki. Będzie leczona tak, jak my z Magdą leczymy niektóre dzikusy na Kocim podwórku. Dr Aneta zarządziła, by Sówka dostawała po ćwiartce Unidoksu raz dziennie przez dziesięć dni do dwóch tygodni.

Ponieważ był wieczór, umówiłyśmy się z Justyną u mnie w pracy (Sówka nas zbliżyła tak, że zrezygnowałyśmy z oficjalności ;) ), gdzie dałam Jej Unidox. Trochę sobie pomarudziłyśmy i ponarzekałyśmy na kotkę, bo jak długo jeszcze zamierza wystawiać na próbę cierpliwość jej Ludzi?

No i omówiłyśmy sposób podawania lekarstwa, żeby zjadła je na pewno Sówka a nie Edek.

Sówka i Edek jedzą z jednego talerzyka. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek jedzą z jednego talerzyka.

Potem przyszedł taki mail od Justyny:

„Sówka po mojej próbie złapania jej unika mnie jak ognia. Nawet się koło mnie nie kładzie. Wczoraj wyrzuciłam Edka na dwór, podałam jej karmę z tabletką i nie ruszyła jej do wieczora.

Sówka i Edek znów na oknie. Fot. Justyna SzajnowskaWieczorem pochowałam całe jedzenie i dziś rano dałam jej znowu karmę z tabletką. Była już tak głodna, że zjadła nawet obok mnie. Wychodzi na to, że muszę jej podawać tabletki rano kiedy będzie głodna. Mam nadzieję, że szybko jej przejdzie, bo nie mogę patrzeć jak się męczy. Wczoraj wieczorem ganiali się z Edkiem chyba z godzinę więc chyba nie jest z nią najgorzej.”

22 marca:

„Sówka wraca do zdrowia i już nie widać po niej choroby. Oczy wróciły do normy i przestała kichać. Wariują z Edkiem nie dość, że wieczorem po 22 to jeszcze od 4 rano ;-) Całkiem nieźle się śpi jak przeleci w tę i z powrotem dwójka koteczków po głowie ;-) Przesyłam Ci fotki wspólnego obiadku, podwieczorku i wspólnego leniuchowania, oczywiście na parapecie. Sówka coraz częściej zapuszcza się w okolice drzwi wyjściowych z ciekawości gdzie to Edek wychodzi i znika na tyle godzin. Już musimy ją odganiać od drzwi, aby móc wejść do domu. Boimy się, że kiedyś jej nie upilnujemy i przeciśnie się przez jakąś szparę w drzwiach, bo jest coraz bardziej odważna i dociekliwa.”

A tu oba koty zgodnie siorbią 30-procentową śmietankę. Fot. Justyna Szajnowska

A tu oba koty zgodnie siorbią 30-procentową śmietankę.

Zdjęcia wylegujących się na parapecie kotów zachwycają, zwłaszcza te, na których Edek wyciąga się na swą całą długość, a Sówka wciska się pod jego łapy i w kwiatek. Widać, że w tym układzie jest bardzo szczęśliwa.

Ale łasuchy... Fot. Justyna Szajnowska

Ale łasuchy...

Na innej fotce oba koty łasuchują. Justyna od czasu do czasu częstuje je 36-procentową śmietanką. Wiecie co najbardziej zadziwia mnie na tych fotach – to, że Sówka z Edziem jedzą równocześnie z jednej miseczki...

Mail od Justyny z 26 marca

„Sówka jest już całkiem zdrowa, ale do poniedziałku jeszcze będę jej podawała leki. Prawdopodobnie znowu dostaje rujkę bo strasznie dużo gada i szuka Edka. Przesyłam parę zdjęć, które udało mi się dziś zrobić.”

Edek śpi, a Sówka jak zwykle czujna. Fot. Justyna Szajnowska

Edek śpi, a Sówka jak zwykle czujna.

Zdopingowana tym mailem i kolejnymi fotkami natychmiast zabrałam się doprzygotowania tej notki. Dacie wiarę, że... skończyłam ją dopiero dziś?

Wreszcie i Sówka zmrużyła oczka. Fot. Justyna Szajnowska

Wreszcie i Sówka zmrużyła oczka.

Bardzo przepraszam za tę zwłokę... Na koniec zamieszczam moją ulubioną fotkę - z serii „Kotwory...” :) I przypominam, że wieczorem podepnę link do filmiku.

Czego Sówka szuka w paszczy Edzia-Kotwora? Fot. Justyna Szajnowska

Czego Sówka szuka w paszczy Edzia-Kotwora?


Zdjęcia: Justyna Szajnowska

wtorek, 22 lutego 2011
Gdy Edek rano wraca do domu, Sówka burczy na niego

Dostałam właśnie maila od Pani Justyny - o Sówce i Edku. Niedługo idziemy z Magdą karmić, ale wcześniej muszę te wieści tu włożyć. Poczytajcie sami, dlaczego...:

„Wczoraj zadzwoniłam do Pani Oli (to behawiorystka z Akademii 4 Łap – jg) i zdałam relację z zachowania Sówki. Usłyszałam, że wykonaliśmy dobrą robotę o czym świadczy zachowanie kota. Otóż, Sówka od czasu do czasu je nam z ręki. Jak poczuje surowe mięso - nie odpuści. Siedzi z nami w kuchni, ale tylko do momentu, kiedy nie zbliżymy się do niej na metr bo wtedy włącza się jej instynkt uciekiniera i wpada między kwiatki. Fakt, że po dwóch minutach znów jest obok. Ale kiedy znowu się zbliżymy za bardzo - schemat się powtarza. W nocy śpi z nami, ale tylko do momentu kiedy się nie poruszymy.

Edek wracając z porannego spaceru dostaje burę od Sówki. Śmiejemy się, że z wyrzutem pyta go, gdzie był tyle czasu i czemu ją zostawił samą, potem ociera się o niego i siadają do miski na śniadanie. Myśleliśmy, że ona za nim tęskni, ale Pani Ola wyprowadziła mnie z błędu. Wyjaśniła, że chodzi o zapach, jaki Sówka chce zostawić na Edku a nie o tęsknotę.

A propos jedzenia, przenieśliśmy jej miski do kuchni, tam gdzie jest stołówka Edka. Już jej to nie przeszkadza i nawet czasami jedzą z jednej miski, kiedy stwierdzą, że drugie ma coś lepszego. ;-)

Dają nam popalić szczególnie rano, kiedy Edek wraca z dworu. Zaczynają się gonitwy, bijatyki, ale wszystko jak się okazuje w ramach normy. Teraz mamy dalej czekać i nie starać się na siłę, bo możemy cofnąć proces oswajania.

PS. Dzisiaj stwierdziliśmy, że mamy w domu Sówkę i Puchacza, gdy Edek wrócił z dworu napuszony. Widocznie z zimna. ;-)"

czwartek, 17 lutego 2011
Sówka i Edek w pościeli

Sówka jest coraz śmielsza, a jej Opiekunowie z każdym dniem i nowym osiągnięciem kotki - szczęśliwsi. Widać to w Ich mailach (z 14 lutego) i na zdjęciach (z 14 i 15 lutego). Oto one:

„Sówka daje nam się trochę we znaki nocami, gdy stuka doniczkami podczas wykopywania ziemi. Wczoraj zrobiliśmy osłonki z kartonu, ale to jej zupełnie nie przeszkadza ;-). Dziś dołożyliśmy jeszcze kilka, ale wkoło doniczek i tak mamy plażę.

Od soboty jest coraz lepiej. Sówka zaczęła wychodzić w dzień, pod warunkiem jednak, że trzymamy się od niej z daleka - co najmniej metr.

Wczoraj dała mi się smyrnąć po łapce, ale tylko podczas zabawy. Dziś powtórzyła to samo z Arkiem. A rano prawie udało jej się otrzeć o nogi Arka, gdy szykował jedzenie dla Edka. Chyba jednak skojarzyło się jej, co chce zrobić i  w połowie drogi uciekła. Dorzucamy kilka dzisiejszych zdjęć, które wszystko wytłumaczą ;-) ”

Dopytałam Panią Justynę, co z tymi doniczkami, czy służą małej za kuwetę? Odpisała tak:

„Korzysta ze żwirku, a doniczki służą jej raczej do zabawy. Przyłapałam ją, jak sobie siedziała na jednej, a w drugiej kopała łapką ziemię. Dziś rano podeszła do mnie, jak nalewałam jej mleka do miseczki. Jak tylko wyciągnęłam do niej rękę, czmychnęła za kwiatki, popatrzyła i po chwili wyszła. Widocznie zapach mleka był silniejszy niż obawa. Rzeczywiście mleko whiskasa bardzo jej smakuje, ale przepada też za zwykłą śmietaną 30 procentową. Z tym, że śmietaną musi się dzielić z Edkiem, a mleko jemu z kolei nie smakuje.”

A teraz czas na zdjęcia. Sporo ich... :)

Sówka 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

 Sówka 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek 14 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

A teraz... Sówka i Edek w pościeli. Jeszcze trochę za mało przytulone ;)

Sówka i Edek w pościeli. 15 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Sówka i Edek w pościeli. 15 lutego. Fot. Justyna Szajnowska

Zdjęcia: Justyna Szajnowska

piątek, 11 lutego 2011
Świat według Sówki

Najwyraźniej staje się coraz szerszy i przyjaźniejszy. Wprawdzie Sówka nadal z uporem poszukuje sobie kryjówek, ale takich spokojnych miejsc potrzebują wszystkie koty, nawet te najbardziej oswojone. Poza tym nowe kryjówki Sowy są coraz bliżej i bliżej... Państwa Szajnowskich.

Dowód? Przeczytajcie maila od Pani Justyny - sprzed trzech dni. Przez zamieszanie z Diabłem i Totem nie zdążyłam zamieścić go na blogu, ale dziś nadrabiam zaległości.

Oto mail z 8 lutego (data ważna, bo niżej... ;) )

Już wiemy, gdzie teraz Sówka chowa się przed nami. Jak się okazuje chyba nie lubi samotności, bo wczoraj wyskoczyła wieczorem spod naszego łóżka ;-). Przeleciała po mnie i wpadła do dużego pokoju gdzie jest kuweta i jedzenie.

Wczoraj dzwoniłam do Pani Oli i dostałam kolejne wskazówki co do kotki. Otóż przez najbliższy tydzień wystawiamy większość jedzenia na dzień a na noc tylko 1/4 porcji. Do tego jedzenie ma być porozkładane po różnych kątach pokoju, żeby kotka „mogła je zdobywać”. Na noc rozłożyłam jej groszki w pięciu miejscach i na razie tylko w dużym pokoju. Za dwa dni położę też w kuchni a następnie w sypialni. Dalej mamy jej nie szukać i nie dotykać aż do momentu kiedy ona tego zechce.

Dalej będziemy czekać ;-) Pozdrawiamy”

Prawda, że bardzo budujący był ten list? A teraz mam dwa kolejne - oba z wczoraj, czyli z 10 lutego. Zawierają jeszcze lepsze wieści.

Godz. 11.34

Zgłaszam się z nowymi wieściami ;-) Wczoraj wieczorem usiadłam na środku „pokoju Sówki” i bawiłam się z Edkiem zabawkami. Ona zainteresowana położyła się między doniczkami jakiś metr od nas i obserwowała. Gdy wyciągnęłam rękę do niej, podeszła, powąchała i uciekła pod stół ;-) potem podeszła do drugiej ręki i znów się schowała. Nie wiem czy zrobiłam dobrze wyciągając do niej rękę, ale nie mogłam się oprzeć, gdy była tak blisko.

W nocy chyba chcieli pograć z Edkiem w warcaby, bo z wielkim hukiem zleciały ze stołu, a ubrania z krzeseł wylądowały na podłodze. Rozrabiają, ile tylko mogą aż szkoda że oglądamy to jedynie wieczorami.”

O godz. 21.38 dostałam SMS-a.

„W wolnej chwili proszę zajrzeć do skrzynki mailowej :-)”.

Akurat dotarłam do domu po dyżurze. Rzuciłam wszystko i włączyłam laptopa. A tam mail z 20.48. Tym razem krótki treścią, ale bogaty w obrazki:

Przesyłam udokumentowanie tego o czym wcześniej pisałam ;-) Dalej nie chce dojść do nas ale jeszcze troszkę.....”

No to zapraszam do oglądania tej dokumentacji. Wszystkie zdjęcia zrobili oczywiście Państwo Szajnowscy.

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

Sówka. Fot. PP. Szajnowscy

O tym ostatnim zdjęciu Magda powiedziała: - Wygląda, jak bibliotekarka. W oczach ma pytanie: No, czego chcecie?

.

czwartek, 03 lutego 2011
Jak Sówka Edka (a Edek Sówkę) oswaja

Nie rozpiszę się dzisiaj, niestety, i podwórkowce muszą poczekać ze swoimi zwierzeniami, bo mam znowu dyżur. Ale od razu wkładam najświeższą, czyli sprzed trzydziestu minut, korespondencję od Pani Justyny. Żeby znowu nie dać plamy i nie zapomnieć.

Oto, co Pani Justyna napisała o Sówce:

„Wczorajszej i przedwczorajszej nocy Sówka wskazała mi, które kwiatki są do przesadzenia na wiosnę ;-). Dziś musimy założyć osłonki, bo jeszcze parę dni i wszystkie je wykopie. Wieczorami ganiają się z Edkiem, ale jeszcze trochę niepewnie. On dobiega do niej, trąca ją i ucieka do sypialni. Ona z kolei dobiega do progu sypialni i wraca do dużego pokoju.

Nieraz Edek chodzi po mieszkaniu i szuka, w który kąt tym razem weszła. Wczoraj na przykład znalazł ją w szafie w łazience.

Sówka trochę biega po mieszkaniu, ale tylko wieczorami, jak się położymy spać. Edek przy Sówce nauczył się jeść chrupki, których do tej pory nie ruszał. Nieraz wyjada jej z miski, ale ona nie pozostaje mu dłużna, bo wczoraj objadła go z nerek ;-).

Niestety nadal jak nas widzi to zwiewa gdzie tylko może. Czekamy jeszcze do poniedziałku, tak jak się umówiłam z panią Olą, i zobaczymy co robić dalej.”

Sówka i Edek. Fot. J i A Szajnowscy

Sówka z Edkiem. Tę fotę dostałam 10 lutego, ale że ma datę tydzień wcześniejszą, to podpinam ją do notki z 3 lutego

Pani Ola, to oczywiście Aleksandra Zawadzka-Glinka, behawiorystka z Akademii 4 Łap. Zobaczymy, co dale poradzi. na razie - jak widać - wszystko idzie zgodnie z Jej przewidywaniami i radami.

wtorek, 01 lutego 2011
Pamięć to mam dobrą, ale czasami za krótką...

Wczoraj dostałam maila od Pani Justyny w sprawie Sówki. Miałam go włożyć od razu na blog, ale zajęłam się pisaniem tekstu i wszystko inne uleciało mi z głowy. Dziś tekst już jest gotowy i natychmiast przypomniało mi się, co mam jeszcze do zrobienia. I jest mi głupio, i przepraszam.

A oto ten zapomniany mail:

Nie odzywałam się, bo i nie miałam co opowiadać. Sówka całe dnie spędza za kanapą, wieczorami zjada to, co ma naszykowane i trochę się bawi z tego co słyszymy.

Wczoraj próbowała podejść do Edka, ale ten ciągle się jej boi i gdy tylko ona wyjrzy, on najpierw syknie a po chwili biegiem wciska się za kanapę w sypialni. Dziś na noc daliśmy jej tylko chrupki i wodę a nad ranem dołożyliśmy puszkę choć szczerze wątpię, czy ona wyjdzie w dzień na otwartą przestrzeń wtedy, gdy my będziemy obok. Jak wydarzy się coś nowego to dam znać.”

Wkrótce napiszę o podwórkowcach. Znowu sporo się dzieje na Kocim...

sobota, 29 stycznia 2011
Jak Sówka kanapę i sypialnię odkryła

Dziś bez wstępów zamieszczam list od Pani Justyny, :D, przeczytajcie, dlaczego:

"Dzień dobry a raczej bardzo dobry ;-)

Wczorajszy wieczór był kolejnym przełomem. Ja w kuchni a Sówka przy zapalonym świetle w dużym pokoju wyciągnięta na kanapie ;-) Obserwowała mnie chyba z 10 minut, przewracała się z boku na bok a potem zaczęła przyjaźnie popiskiwać w kierunku Edwarda. Niestety on dalej jest spanikowany i nie odwzajemnia jej zaczepek. Syknął, uciekł a ona schowała się za kanapą.

Dziś w nocy po raz pierwszy spaliśmy przy otwartych drzwiach do sypialni. Sówka siedziała na progu. Edek obserwował ją z łóżka i co chwilę zaglądał, gdzie ona jest. Jego panika mieszała się z ciekawością. Syczeli, obserwowali, ale nadal czują przed sobą respekt.”

No to pozdrawiam, i... do następnych wieści :)

czwartek, 27 stycznia 2011
Życie na warunkach Sówki

Sówka. Przedpołudnie 21 stycznia 2011. Fot. Joanna GrabowskaDostałam kolejnego maila o kotce od Pani Justyny:

Sówka dziś w nocy znowu była w kuwecie. Tym razem to była już grubsza sprawa ;-). Oczywiście jedzonko i mleczko zniknęły. Dalej niestety nie wychodzi do nas, kiedy jesteśmy w domu. Tylko Edek od czasu do czasu syczy i daje nam znać, że ją widzi. Pozostaje nam tylko czekać...”.

Na razie, zgodnie z zaleceniami Pani Aleksandry Zawadzkiej-Glinki, behawiorystki z Akademii 4 Łap, kotka przez tydzień dostaje większe porcje jedzenia na noc, a mniejsze na dzień. W następnym tygodniu ma być odwrotnie, żeby zaczęła bardziej funkcjonować w dzień. Zalecenia Pani Oli najwyraźniej dają efekt. Przez dwa tygodnie, kotka ma oswajać się z domem i jego Mieszkańcami. Potem powinna dostosowywać się do życia na warunkach ludzi.

Łatwo powiedzieć, trudniej to zrobić. Wyobrażacie sobie, jakie to życie z kotem-duchem? Ale postęp jest wyraźny. Kotka nie tylko zrezygnowała ze strajku głodowego, ale postanowiła zadbać o swoje zdrowie. Powiększona przez nią zawartość kuwety to najlepszy dowód.

Tak bym chciała, żeby Sówka pokazała wreszcie, jaka jest wspaniała. Ona tak pięknie mruczy, kiedy się ją głaszcze. A w porach karmienia dosłownie wchodzi w ręce, żeby pokazać jaka jest fajna i jak bardzo należą się jej serwowane smakołyki.

środa, 26 stycznia 2011
Wielka radość w domu Sówki

Sówka. Przedpołudnie 21 stycznia 2011. Fot. Joanna GrabowskaZ biciem serca zaglądałam dziś do poczty. Bałam się, że po wczorajszej dobrej wiadomości, jeszcze kilka dni przyjdzie nam poczekać na kolejne - równie dobre. I niepotrzebnie. Oto co napisała Pani Justyna:

Witam, i od razu krzyczę hurrrrrraaaaaa

Sówka dziś w nocy zjadła całą porcję pasztetu, wypiła całą wodę i mleko a na koniec poprawiła chrupkami ;-). Oprócz tego odnalazła drogę do kuwety i załatwiła się...

Wyjęłam kuwetę z pudła i przestawiłam ja wczoraj pod drapak co najwidoczniej zadziałało. Dziś rano zostawiłam jej kolejną porcję jedzenia i zobaczymy po południu czy to też zniknie z talerzyków.”

A ja oczywiście zamieszczę relację na blogu :)

 
1 , 2