| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
piątek, 18 listopada 2011
Taką jesień koty lubią

Z Monte Urgull mamy taki  widok na zatokę. Trochę kiczowaty, ale to sama natura ten kicz  stworzyła. Fot. Magda Grabowska

Z Monte Urgull taki jest  widok na zatokę. Trochę kiczowaty, ale sama natura ten kicz  stworzyła.

Oto my. Prawda, że urosłyśmy? Fot. Joanna GrabowskaMinęła połowa listopada a tu słońce i temperatury takie, że w Polsce latem bywało chłodniej: od 17 do 20 stopni, niebo jaskrawoniebieskie, chmury pojedyncze. Z 18 dni listopada zaledwie trzy były takie, że nie chciało się wychodzić z domu. Wiało i lało tak, że okoliczne rzeki wsparte wodą z pobliskich gór wystąpiły z brzegów i podtopiły trochę domów.

Ale nie w samym San Sebastian. Tu było mokro, ponuro i... ciepło. 17-18 stopni. Koty z Monte Urgull poukrywały się przed deszczem w zabytkowych ruinach twierdzy i spokojnie przeczekały niepogodę. Żaden nawet kataru nie dostał. A w ładne dni wylegują się w słońcu i leniwie obserwują turystów, których jakoś nie ubywa.

A tu miejscowa szpakowata ptaszyna. Fot. Magda GrabowskaW jesiennych kolorach Urgulla koty wyglądają po prostu pięknie. Dwa czy trzy dni temu wybrałyśmy się do nich - po raz pierwszy od miesiąca chyba - ze zsypkami suchego Royala po naszych kotach. Zebrało nam się ich trochę, a głupio jakoś je wyrzucać. Gromadzimy je więc w torebkach i czekają na nasze wycieczki na Urgull. Tym razem porobiłyśmy zdjęcia nie tylko kotom, ale i innym okolicznościom przyrody. No i nam. Jedno z nich stoi obok ;). Nawet mi się podoba. Wysokie na nim jesteśmy, choć ciutek pokraczne.

Rozkrzyczana szylkretka lubi drzemki na drzewach. Fot. Magda Grabowska

Rozkrzyczana zwykle szylkretka tym razem drzemała na gałęziach drzewa - tuż nad kilkumetrowym urwiskiem pod którym rozlokowało się boisko szkolne.

Zawsze dostaję gęsiej skórki, kiedy podchodzi do nas po tych chwiejących się nad urwiskiem gałęziach. A podchodzi zawsze, bo widzi w moich rękach torebkę z jedzeniem. Fot. Magda Grabowska

Zawsze dostaję gęsiej skórki, kiedy podchodzi do nas po tych chwiejących się nad urwiskiem gałęziach. A podchodzi zawsze, bo widzi w moich rękach torebkę z jedzeniem. Zawsze przy tym głośno do nas zagaduje.

No, kocica już na ziemi. Odetchnęłam z ulgą. Fot. Magda Grabowska

No, kocica już na ziemi. Odetchnęłam z ulgą.

Szylkretowa Sówka z Kociego podwórka w Łodzi, która jest teraz u Justyny i Arka, miała zabawne umaszczenie. I zawsze wydawało mi sie, że bardzo rzadkie (te różne rękawki na przednich łapkach), a tu proszę, jeszcze jedna panienka, której sie kolory pomieszały :) Fot. Magda Grabowska

Szylkretowa Sówka z Kociego podwórka w Łodzi, która jest teraz u Justyny i Arka, miała zabawne umaszczenie. Zawsze wydawało mi się, że bardzo rzadkie - te różne rękawki na przednich łapkach... A tu proszę, jeszcze jedna panienka, której się kolory pomieszały :)

Na jednej z gałęzi koło szylkretki drzemał sobie tym razem ten cudowny, stalowy kocur. Jest niesamowicie ufny i przyjazny. Na nasz widok natychmiast wrócił na ziemię i zaczął ocierać się o moje spodnie. Fot. Magda Grabowska

Na jednej z gałęzi koło szylkretki drzemał sobie tym razem ten cudowny, stalowy kocur (o, popatrzcie, w prawym dolnym rogu jest to boisko, o którym pisałam chwilę wcześniej). Jest niesamowicie ufny i przyjazny. Na nasz widok natychmiast wrócił na ziemię i zaczął ocierać się o moje spodnie.

Ja nie wiem, co mu się porobiło z ogonem na tym zdjęciu. Wnaturze ogon tego kocurka jest rownie - no, może ciut ciemniejszy - co reszta futra, a tu... wyszedł brąz. Fot. Magda Grabowska

Ja nie wiem, co mu się porobiło z ogonem na tym zdjęciu. W naturze ogon tego kocurka jest równie stalowy jak reszta futra, a tu... wyszedł dziwny jakiś - dużo ciemniejszy i nawet wpada w brąz.

Zza płotu oddzielajacego nas od urwiska (jest za nim jeszcze z pół metra pochyłego stoku a potem już tylko niemal pionowa sciana) wygladala do nas jeszcze jedna smiala kocia dusza. Magda orzekła, że to tutejsza dzika Furia. Ależ ma mroczne spojrzenie. Fot. Magda Grabowska

Zza płotu oddzielającego nas od urwiska (jest za nim jeszcze z pół metra pochyłego stoku a potem już niemal pionowa ściana) wyglądała do nas jeszcze jedna śmiała kocia dusza. Magda orzekła, że to tutejsza dzika Furia. Ależ ma mroczne spojrzenie... ;)

No proszę, niby dzikuska, ale wyszła do nas i czuła się zupełnie swobodnie. Chwile wczesniej porozstawiała po katach kilka innych kotów, bo pchały się do tego jedzenia, ktore ona chciała skosztować.  Fot. Magda Grabowska

No proszę, niby dzikuska, ale wyszła do nas i czuła się zupełnie swobodnie. Chwilę wcześniej porozstawiała za parkanem po kątach kilka innych kotów, bo pchały się do tego jedzenia, które ona chciała skosztować. Karmę wysypujemy kotom w tych miejscach, w których zawsze dostają jedzenie od swojej stałej opiekunki. Czyli za parkanem, żeby żaden pies ich nie zaskoczył. A psów tu jest mnóstwo, nie wszystkie na smyczy i nie wszystkie kotolubne.

Magdzie udało się podejrzeć stalowego kocura podczas jedzenia naszego suchego. Innych kotów, a było ich z tymi trzema na zdjęciach w sumie osiem, nawet nie próbowała, bo płoszyły się. Fot. Magda Grabowska

Magdzie udało się podejrzeć stalowego kocura podczas jedzenia naszego suchego. Innych kotów, a było ich z tymi trzema na zdjęciach w sumie osiem, nawet nie próbowała fotografować, bo płoszyły się.

No i na koniec dwa widoczki ze ścieżki. Tu w strone zatoki. a niżej - na Urgull. Fot. Magda Grabowska

No i na koniec dwa widoczki ze ścieżki. Tu patrzymy w dół, w stronę zatoki, a niżej, spoglądamy na Urgull

Jesień na Monte Urgull. Fot. Magda Grabowska

Zdjęcia: Magda Grabowska.

20:44, joannagrabowska_net , Na Kociej Górce
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 06 czerwca 2011
Futrzaki z Monte Urgull

Rozpisywać się nie będę, bo opisałam je wczoraj, ale pokażę je na obrazkach. Zabawne są :)

To jedna z kotek karmiących. Fot. Magda Grabowska

To jedna z kotek karmiących

A tu furiopodobny budrys, który pognal od jedzenia młodego. Fot. Magda Grabowska

A tu furiopodobny budrys, który pognał od jedzenia młodego

I znowu jedna z kotek. Fot. Magda Grabowska

I znowu jedna z kotek. Ona początkowo także podbiegała do talerzyka i uciekała, jak tylko chwyciła parę grzechotek. Potem jednak osmieliła się i oswoiła z naszym widokiem i już spokojnie zajadała. Nie była zainteresowana wodą, którą postawiłyśmy w pobliżu

A to młody gamoń przepędzany przez Budrysa (chyba kocurowi damy takie imię). Czaił się i kręcił, ale nie odważył się przysiąść nawet przy wolnym talerzu z karmą. Bidulek. Fot. Magda Grabowska

A to młody gamoń przepędzany przez Budrysa (chyba kocurowi damy takie imię). Czaił się i kręcił, ale nie odważył się przysiąść nawet przy wolnym talerzu z karmą. Bidulek

A tu Budrys z kotką. W pewnym momencie jadła z nim już z jednego talerzyka. Fot. Magda Grabowska

A tu Budrys z kotką. W pewnym momencie jadła z nim już z jednego talerzyka

A biedny Gamoń tylko patrzył. Fot. Magda Grabowska

A biedny Gamoń tylko patrzył

A tu z Budrysem wiszą nad miskami obie kotki, które wypatrzyliśmy. Fot. Magda Grabowska

A tu z Budrysem wiszą nad miskami obie kotki, które wypatrzyliśmy. Kocur najwyraźniej pozwala się posilić swoim żonom

Sobie też nie żałował. Fot. Magda Grabowska

Sobie też nie żałował

Magda z upodobaniem go fotografowała. Fot. Magda Grabowska

Magda z upodobaniem go fotografowała

Po jedzeniu koty uciekły miedzy skałki i schowały się w krzakach. Fot. Magda Grabowska

Po jedzeniu koty uciekły między skałki i schowały się w krzakach

Zdjęcia: Magda Grabowska

15:42, joannagrabowska_net , Na Kociej Górce
Link Komentarze (7) »
niedziela, 05 czerwca 2011
Urgull, czyli... Kocia Górka

Baskijska  flaga na twierdzy na Monte Urgull. Fot. Magda GrabowskaKocia Górka to oczywiście nasza nazwa. Oficjalna – umieszczona we wszelkich przewodnikach - to Monte Urgull, wznosząca się nad Starym Miastem San Sebastian i tuż przed naszym mieszkaniem, które wynajmujemy właśnie na starówce. Kiedy wyglądamy przez okna patrzymy od lewej najpierw na Kościół San Vicente, najstarszy w mieście, potem na Muzeum San Telmo, dawny klasztor Dominikanów, następnie na Monte Urgull i pozostałości twierdzy z XII wieku, w pobliżu której na wysokim maszcie powiewa flaga baskijska. Na koniec - kiedy ciut mocniej wychylimy się z okna – patrzymy na Zatokę Biskajską. Aż trudno wyrazić, że mieszkamy w tak pięknym miejscu. Ale... Kocie podwórko to nie miejsce na takie zachwyty... to miejsce dla kotów.

To tę kotkę, ukrytą za... gołębiem, zobaczyliśmy pierwszą. Fot. Magda Grabowska

To tę kotkę, ukrytą za... gołębiem, zobaczyliśmy pierwszą

Tu kotka wygląda tak, jakby wymieniała z tym gołębiem uwagi na nasz temat. Po co tu przyszliście - zdaje się pytać. Fot. Magda Grabowska

Tu kotka wygląda tak, jakby wymieniała z tym gołębiem uwagi na nasz temat. Po co tu przyszliście - zdaje się pytać

A tych pełno jest na Monte Urgull. Poszliśmy tam w sobotę na spacer. I oczywiście spotkaliśmy koty. I jedną z karmicielek. Codziennie około godz. 15.30 wchodzi na Urgull i w kilku stałych miejscach zostawia jedzenie i wodę kotom wszelkiej maści i rozmaitego wieku. Wnosi tego tu całe torby. Nic dziwnego. Podczas spaceru widzieliśmy kilkanaście kotów, a jest ich z pewnością znacznie więcej.

Potem pojawiła się następna kicia - z podobnym pytaniem w oczach. Fot. Magda Grabowska

Potem pojawiła się następna kicia - z podobnym pytaniem w oczach

A kiedy na kamieniach stanęła miska, wychylił sie do niej czarny furiopodobny kocur. Fot. Magda Grabowska

A kiedy na kamieniach stanęła miska, wychylił się do niej czarny furiopodobny kocur

To jadła próbował dobrać się także ten młodziak z lewej, ale tylko kilka razy zdołał podebrać w pyszczku trochę suchego i zjeść to na boku. Fot. Magda Grabowska

Do jadła próbował dobrać się także ten młodziak z lewej, ale tylko kilka razy zdołał podebrać w pyszczku trochę suchego i zjeść to na boku

Kobieta, którą spotkaliśmy, nie jest jedyną osobą, dokarmiającą futrzaki na Urgullu. Sławek i Magda spotkali tu kiedyś jeszcze jedną – także obładowaną tobołkami z kocią karmą. Nawoływała koty po imieniu, tak jak my na Kocim podwórku. A koty podbiegały do niej z zadartymi ogonkami. Jedna z kotek – szylkretowa Filippa – gdzieś się zapodziała. Kobieta długo więc i cierpliwie ją nawoływała, bo nie chciała zostawić jej bez jedzenia.

To ten furiopodobny budrys pognał od miski małego kota. Tot. Magda Grabowska

To ten furiopodobny budrys pognał od miski małego kota

A co Magda robiła na Kociej Górce? Oczywiście zaniosła zsypki Royala pozostawione przez nasze koty. Zbierała je codziennie do woreczka aż uzbierał się całkiem spory mieszek. Oczywiście poczęstowała tym smakołykiem zwierzaki z Kociej Górki: czarnego kocura, podobnego bardzo do naszej Furii, i dwie czarno białe kotki przypominające naszych kociopodwórkowych Maciusiów. Był jeszcze kociak, ale nie wiem jakiej płci. Udało mu się dziabnąć parę razy karmę z talerzyków dorosłych kotów, ale kiedy dostał od zniecierpliwionego kocura łapą po nosie, uciekł i nie próbował więcej podbierać karmy starszym od siebie. Pomiaukiwał tylko cicho z pobliskich krzaków i nie ośmielił się podejść do talerzyka, który mu podsuwałyśmy.

Młody jadł więc z doskoku. Fot. Magda Grabowska

Młody jadł więc z doskoku. Tu akurat ucieka...

... a tu akurat dorwał się do miski. Fot. Magda Grabowska

... a tu akurat dorwał się do miski

A na koniec bidul bał się nawet podejść do talerzyka, przy którym starego kocura nie było. Fot. Magda Grabowska

A na koniec bidul bał się nawet podejść do talerzyka, przy którym starego kocura nie było

Koty zachwycone pochłaniały karmę. Kotki – najwyraźniej karmiące, bo z obwisłymi cycuszkami – łapczywie, kocur – powoli i statecznie. Zabawnie wyglądał kiedy przysiadł nad michą i nie spuszczając z nas wzroku jednocześnie chwytał w zęby royalowe chrupki. Kotki były bardziej płochliwe, łapały w pyszczki karmę i wiały w krzaczki, albo między skałki. Potem znowu podbiegały do talerzyka i cala sytuacja się powtarzała. Nieźle się nabiegały zanim nie zorientowały się, że z naszej strony nic im nie grozi i mogą spokojnie zjeść bez dodatkowej gimnastyki.

Zostało mi jeszcze dziesięć fajnych fotek kotów z Kociej Górki. Przy okazji zrobie z nich mała galeryjkę...

Zdjęcia: Magda Grabowska



23:15, joannagrabowska_net , Na Kociej Górce
Link Komentarze (2) »